PROBLEM. Kilkadziesiąt autobusów Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej w Częstochowie nie wyjechało w poniedziałek rano na swoje trasy. – Bezpośrednią przyczyną jest mróz, pośrednią źle obliczone paliwo – wyjaśnia Artur Piekacz, prezes spółki, który zapewnia jednak, że sytuacja poprawia się z godziny na godzinę
Z transportu PKS Częstochowa nie mogli skorzystać przede wszystkim mieszkańcy powiatów ziemskich – częstochowskiego i kłobuckiego. Jak nietrudno się domyśleć, walnie przyczyniła się do tego pogoda. Prezes spółki Artur Piekacz przyznał, że mróz był bezpośrednią przyczyną, ale były też inne – pośrednie.
– Źle obliczyliśmy paliwo. Po prostu do paliwa zostały źle dobrane komponenty, a zbyt szybko pojawiła się gwałtowna obniżka temperatury. Spowodowało to zapychanie się filtrów paliwowych – wyjaśnił prezes. – Po za tym w naszych Autosanach, które stanowią większość naszego taboru, jest zbyt duża, bo wynosząca kilka metrów, odległość między bakiem a silnikiem. Duży mróz w połączeniu z wymienionymi czynnikami doprowadził do takiej sytuacji – stwierdził.
Z samego rana unieruchomionych było 51 autobusów.
– Ale z godziny na godzinę jest coraz lepiej i kolejne pojazdy wyjeżdżają w trasę. W chwili obecnej liczba tych, które jeszcze nie wyjechały, zmniejszyła się do 34 – powiedział NTC Artur Piekacz przed godz. 10.00, zapewniając, że do jutra wszystkie będą uruchomione.
Prezes podkreślił, że priorytetem w tej trudnej sytuacji było zapewnienie obsługi szkołom. I to się udało w prawie wszystkich przypadkach.
– Poza Przyrowem. Tam kierowca nocuje razem z samochodem, żeby mieć jak najbliżej. Niestety odkryty autobus i temperatura -30 stopni zrobiły swoje. Nie było szans go uruchomić – przyznał. – Ponadto mieliśmy drobne opóźnienie w Truskolasach – dodał. (PW)


Facebook
YouTube
RSS