GOSPODARKA. W Krzepicach odbyło się spotkanie poświęcone terenom inwestycyjnym pod miastem, które zostały włączone do Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej
Spotkanie zorganizowano w poprzedni czwartek w godzinach przedpołudniowych w sali kinowej GOK-u. W roli prelegentów wystąpili zarówno przedstawiciele gminy Krzepice, jak i osoby związane ze wspieraniem biznesu, w tym reprezentujące strefę ekonomiczną. Grono uczestników okazało się nie nazbyt liczne. Łącznie około 30. osób, w tym część tylko reprezentująca środowisko biznesowe. Trudno na tym etapie przesądzić, czy rozmiar tego zainteresowania powinien niepokoić, czy może po prostu termin poranny, gdy przedsiębiorcy mogą mieć zaplanowane inne sprawy, okazał się nie dość fortunnie wybrany. W każdym razie taki otrzymaliśmy sygnał: iż zainteresowanie było większe niż faktyczna obecność przedstawicieli potencjalnych inwestorów. Na pewno jest to więc już jakieś doświadczenie dla miasta. Takie „pierwsze koty za płoty” – a potem zainteresowanie będzie rosło. Tak też sugerowali poniekąd przedstawiciele strefy, opierając się na swoich doświadczeniach.
W trakcie spotkania podano szereg konkretów, które mogą być istotne dla potencjalnych inwestorów. Jest prawdopodobne, że w przypadku takich terenów, jak te pod Krzepicami, zainteresowane będą głównie firmy lokalne i z czasem również te z grona mniejszych i średnich. Tak to bowiem dzieje się w podobnych lokalizacjach. Przedstawiciele miasta informowali o wstępnych planach podziału terenów inwestycyjnych na działki, zarówno o możliwościach, jak i o ograniczeniach infrastrukturowych. Można by to streścić jednym zdaniem, że część tego rodzaju wkładu miasta ma być zależna od potrzeb, które dopiero zgłoszą inwestorzy. Przedstawiciele strefy ekonomicznej referowali procedurę związaną z nabywaniem przez inwestorów działek i tym samym uzyskiwaniem praw do zwolnień podatkowych. Oraz szczegółowo zasady, jakie w zakresie tych zwolnień obowiązują. Była mowa też o korzyściach dla miasta: w postaci np. wpływów z podatku od budynków, w postaci wpływów z podatków PIT od osób, które tu znajdą zatrudnienie itd.
Pytanie do prelegentów było w zasadzie tylko jedno i było połączone z wnioskiem, że na razie tereny inwestycyjne to szczere pole. Czy to się zmieni? To zależy od konkretnych oczekiwań inwestorów. Swoją drogą miasto też musi tu włożyć m.in. w drogi dojazdowe do działek. Jest na to wszystko stosunkowo niewiele czasu – orientacyjnie rok czy dwa. Potrzeba będzie odpowiednich decyzji samorządu. Jak przekonywał przedstawiciel strefy: warto myśleć w gminie po gospodarsku i stwarzać warunki dla biznesu. Jako przykład podane zostały Gliwice, gdzie budżet miasta dzięki strefie ekonomicznej w ciągu lat jej istnienia miał wzrosnąć od około trzystu tysięcy do kwot ponadmilionowych. Czyli kilkukrotnie. Krzepicom też by się przydało mieć budżet nie około 30 milionów, a grubo ponad setkę. No ale na razie to pieśń przyszłości. W interesie mieszkańców jest, by samorządowcy tę pieśń odegrali bez fałszów. (jar)


Facebook
YouTube
RSS