Stanki, Bodzanowice, Częstochowa

Dlaczego nie chcą mu wydać psa?

Dlaczego nie chcą mu wydać psa?

KONTROWERSJE. Interesowały mnie dwa pieski ze schroniska w Częstochowie. Chciałem im dać nowy dom. Chciałem, by w godnych warunkach pilnowały posesji. Jednego z nich dostałem. A drugiego schronisko koniecznie chce mieć u siebie. Nie rozumiem tego – mówi pan Zbigniew

Jarosław Jędrysiak

Schroniska dla zwierząt kojarzą się z zabieganiem o to, by zwierzęta tam zgromadzone znajdowały nowych opiekunów. Naszemu czytelnikowi odmówiono jednak oddania psa do adopcji. Jak to możliwe?

Dwa silne psy
Pan Zbigniew Kotala mieszka w Stankach pod Krzepicami, ale pracuje w Bodzanowicach. Dzierżawi tu posesję, na której handluje towarami dla rolnictwa. To jednak nie plac przemysłowy, ale zwykłe gospodarstwo – z domem, stodołą. Pan Zbigniew pomyślał, że przydałyby się psy do pilnowania tego terenu. Ponieważ lubi zwierzęta, postanowił przy okazji dać nowy dom dwóm czworonogom ze schroniska. W tym celu wybrał się do schroniska przy ul. Gilowej w Częstochowie. Upatrzył sobie dwa psy.
– Szukałem zwierząt dużych, energicznych. Takich nadających się do stróżowania. Wybrałem dwa. Potem jeździłem tam jeszcze kilka razy, najpierw zapoznać się z oboma psami, potem po ich odbiór. Wtedy przyjechałem autem z dwoma osobnymi boksami w skrzyni ładunkowej, żeby psy się w czasie transportu wzajemnie nie widziały. Bo tak mi zalecono w schronisku – opowiada pan Zbigniew.

Jeden tak, drugi – nie
Sprawa zakończyła się połowicznym sukcesem. Wydano mu ostatecznie tylko jednego psa.
– Rudego, bo tak się wabi, zabrałem. O adopcji drugiego miał ponoć zdecydować kierownik całego tego bałaganu. Zapowiedziano mi też, że na mojej posesji odbędzie się z zaskoczenia kontrola warunków przebywania psów – dodaje nasz czytelnik. Mając już jednego pieska w Bodzanowicach, pan Zbigniew doczekał się takiej kontroli w pierwszej połowie lutego. Jej wyników nie akceptuje zupełnie.
– Nie mogli się nadziwić, że Rudy, którego w schronisku nazywali Dziki, to u mnie taki łagodny i dobrze ułożony pies! To jak oni go traktowali, skoro u mnie jest spokojny? – zastanawia się pan Zbigniew. – Piesek ma kojec, choć chodzi swobodnie po całym placu. Mimo otwartej bramy nie wychodzi na ulicę na widok ludzi czy innych psów. Im się to nie spodobało. Co więcej, jak potem dzwoniłem zapytać, kiedy dostanę drugiego psa, to mi powiedzieli też, że podobno podczas kontroli byłem nietrzeźwy. Ja nietrzeźwy? Ja od lat nie piję, bo biorę leki i mi nie wolno nawet piwa. Zresztą jak to stwierdzono? To są dla mnie obraźliwe pomówienia – mówi pan Zbigniew.
Nasz rozmówca nie może zrozumieć, czemu uznano, że lepiej pozostawić psa w schronisku niż oddać mu do adopcji. Stąd snuje daleko idące domysły. Zastanawia się, czy to nie tak, że po oddaniu psa schronisko ma mniejsze dotacje? Krótko mówiąc – doszukuje się tu jakiegoś drugiego dna.

„Rozgonić to towarzystwo”
Mężczyzna zdecydował się też poskarżyć na schronisko. Odpowiednie pismo skierował do częstochowskiego urzędu miejskiego. Obok opisu sprawy sugeruje, że dla dobra zwierząt warto by „rozgonić to towarzystwo”. Bo uważa, że życie zwierząt pod opieką takich – jaki ich opisuje w cudzysłowie – „ekspertów” może być zagrożone. Zastrzeżenia przedstawił także nam, kontaktując się z redakcją. W marcu mieliśmy okazję zobaczyć warunki, w jakich trzyma psa ze schroniska i w jakich chce trzymać drugiego, którego mu nie wydano. Zastany na miejscu Rudy to pies samą posturą zdolny odstraszyć nieproszonych gości, ale w rzeczywistości – zwierzę bardzo przyjazne. Łasi się, podstawia głowę do głaskania, na podwórku prosi o rzucanie mu patyka. Podczas naszej rozmowy z panem Zbigniewem nie wychodzi ani razu za otwartą na oścież bramę. Przy domu ma dość solidną budę. Osobny ogrodzony kojec i druga buda stoją puste koło stodoły. Czekają na drugiego pieska.

Pies specjalnej troski
Sprawa wydaje się rzeczywiście dziwna, a powody wydania jednego psa i odmowy wydania drugiego – nie do końca zrozumiałe. Z wątpliwościami zwracamy się do schroniska. Odpowiedź otrzymujemy mejlem.
– Pies, o którym mowa, został odebrany właścicielowi na podstawie decyzji Prezydenta Miasta Częstochowy, gdyż zachodziły przesłanki o znęcaniu się nad zwierzęciem. Odebrany pies przebywa w Schronisku od grudnia 2015 r. do chwili obecnej. Wykazuje agresję do innych zwierząt, stąd przebywa sam w boksie. Ma tylko kilku swoich opiekunów, którym ufa i których toleruje. Potrzebuje pracy z behawiorystą, a przede wszystkim miejsca, gdzie nie będzie już innego psa na posesji – informuje Katarzyna Grzyb, Kierownik Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Częstochowie.
Podczas lustrowania posesji pana Zbigniewa stwierdzono, że warunki, jakich wymaga ten akurat pies, nie są tam spełnione. Dwa psy, które zamierzał trzymać nasz czytelnik, w opinii kontrolerów nie byłyby oddzielone od siebie w stopniu gwarantującym, że się nie pogryzą.
– Kontrole wykazały również, że brama u pana Kotali jest cały czas otwarta, co stanowi ryzyko wybiegnięcia psa na zewnątrz. Do tego dochodzi również brak przęsła w płocie i tutaj znów możliwość wydostania się psa na ulicę, a w związku z tym ryzyko zagrożenia dla zdrowia ludzi i zwierząt. Wyżej wymienione warunki mimo zaleceń Inspektorów nie zostały zmienione – dodaje kierowniczka schroniska.
Do kwestii trzeźwości pana Zbigniewa nie odniesiono się, choć dodano, że podczas kontroli na jego posesji „zachowywał się bardzo emocjonalnie i nerwowo reagował na zalecenia inspektorów”. To uznano za dodatkową przesłankę na rzecz odmowy wydania mu psa wymagającego specjalnej opieki.
– Uważamy, że w tym przypadku adopcja byłaby nieuzasadniona i nie byłaby korzystna dla psa, którym się opiekujemy, za którego jesteśmy odpowiedzialni i któremu chcemy zapewnić jak najlepszy dom – podkreśla Katarzyna Grzyb.

Dotacja niezależna od adopcji
Odpowiedź Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa częstochowskiego magistratu, gdzie skargę złożył pan Zbigniew, otrzymujemy za pośrednictwem biura prasowego. Urzędnicy oceniają całą sytuację podobnie jak przedstawiciele schroniska.
– Inspektorzy Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami negatywnie ocenili możliwość tej adopcji, co ze względu na doświadczenie w tym zakresie oraz znajomość psa wydaje się kompetentną decyzją – czytamy w odpowiedzi wydziału częstochowskiego magistratu.
Podobnie surowe warunki nie musiały być dotrzymywane w przypadku pieska, który wabi się Rudy. Stąd i adopcja przebiegła bezproblemowo – i zwierzę jest u pana Zbigniewa.
Wyjaśniamy też, czy schronisku „kalkuluje się” przetrzymywanie psów czy ich wydawanie do adopcji. Okazuje się, że ani tak, ani nie.
– Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt, a ściślej wybrany w konkursie na podstawie ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie podmiot – Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami w Polsce Oddział w Częstochowie – finansowane jest z dotacji naszego urzędu miasta, jak również ze środków własnych TOZ. Gmina Miasto Częstochowa zawarła na kompleksowe prowadzenie tego schroniska, w tym utrzymanie zwierząt tam przebywających, umowę na lata 2015-2016-2017, udzielając Towarzystwu Opieki Nad Zwierzętami w Polsce Oddziałowi w Częstochowie ustalonej kwotowo dotacji na każdy rok obowiązywania umowy. Wysokość dotacji jest niezmienna pomimo licznych przyjęć psów z interwencji oraz równie licznych adopcji – odpowiada częstochowski magistrat.

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Stanki, Bodzanowice, Częstochowa

Masz jakieś pytanie lub problem dotyczący naszego Tygodnika? Skontaktuj się z naszym biurem! Tel. 794 040 209

Więcej w Stanki, Bodzanowice, Częstochowa