ARCHIWUM.
PROBLEM. Dzięki pomocy finansowej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska ruszyć ma w tym roku budowa 112 przydomowych oczyszczalni ścieków dla mieszkańców, do których doprowadzenie kanalizacji sanitarnej jest technicznie i ekonomicznie nieuzasadnione. Ale zdaniem niektórych radnych gmina powinna się jednak nad kwestią doprowadzenia pochylić
Chodzi przede wszystkim o miejscowości leżące w południowej części gminy, jak m.in. Brzeziny, Bór Zajaciński, Wrzosy, Dąbrowa, Kamińsko czy Wilcza Góra. To spory teren, na którym jednak zagęszczenie ludności nie jest wystarczająco duże, żeby gmina mogła starać się o unijne dofinansowania na budowę sieci. A bez nich niewiele może zrobić. Sprawę utrudnia też fakt, że Przystajń korzysta z oczyszczalni ścieków działającej w Pankach. Kiedyś te dwie sąsiednie gminy zdecydowały się na takie rozwiązanie, ponieważ było ono przede wszystkim tańsze. Ale teraz, kiedy przychodzi do rozbudowy sieci kanalizacyjnych, pojawia się problem. Sam wójt Henryk Mach przyznał na majowej sesji w Przystajni, że w oparciu o istniejącą oczyszczalnię ścieków dużo większe możliwości ma gmina Panki.
Kończą się możliwości
Przystajń chce w tym roku rozpocząć VI i VII etap budowy sanitarki m.in. na ul. Targowej, Słonecznej i Polnej, a także ul. Szkolnej oraz w Antonowie i Kuźnicy Nowej. Ale właściwie na tym koniec.
– Pod uwagę bierzemy jeszcze ul. Widawa, Bagna, może Podłęże Szlacheckie. Nie ma możliwości zbudować gdziekolwiek indziej, tak żeby pozyskać dotację i podłączyć się do oczyszczalni w Pankach – stwierdził wójt Mach. – Jedynym wyjściem jeśli chodzi o pozostałe miejscowości są przydomowe oczyszczalnie ścieków. To pewna alternatywa dla tych mieszkańców, którzy nie chcą mieć szamb, a nie można podłączyć ich posesji do sieci – dodał.
112 przydomowych za 1,8 mln zł
Gmina chce niebawem ruszyć z realizacją pierwszego etapu budowy przydomowych oczyszczalni, który obejmie wykonanie 112 takich obiektów kosztem ok. 1,8 mln zł. Pomogą w tym środki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Na majowej sesji radni przyjęli program budowy tych oczyszczalni, co było wymogiem koniecznym do spełnienia.
Przy okazji rozgorzała dyskusja nad skanalizowaniem miejscowościami z południowej części gminy. Radny Edward Chamela przypomniał, że w przeszłości była koncepcja budowy aż pięciu niedużych oczyszczalni, co ułatwiłoby podłączenie do sieci.
– Ale upadła – powiedział. – Kiedy pojawił się temat budowy drugiego bloku w oczyszczalni w Pankach, to trzeba było szybko dawać pieniądze i szybko robić, bo braknie miejsca na ścieki. A teraz ten blok stoi pusty. Można chyba zastanowić się nad podciągnięciem do Panek – zwrócił uwagę.
Koncepcje z przeszłości
Koncepcji pięciu oczyszczalni nie pamiętał sekretarz Bogusław Leszczyński, pracujący w urzędzie od dawna. Pamiętał natomiast o wersji z dwoma obiektami – jednym w pobliżu obiektu w Pankach i drugim w Kuźnicy Nowej.
– Tylko że koszty byłyby duże, a zabudowa rzadka, więc 85-procentowe dofinansowanie byłoby niemożliwe – stwierdził.
Wójt dodał, że już różne opcje były analizowane, ale możliwości są mocno ograniczone.
– Już Kuźnicę Nową i Antonów chcemy robić z 63-procentowym dofinansowaniem, bo z większym nie da rady – zwrócił uwagę, podkreślając jednak, że jeśli radni sobie tego życzą, to można zorganizować szerszą dyskusję na tematy kanalizacyjne i spróbować sytuację zrewidować.
Przygotują drugi etap
– Obawiam się, że tych pieniędzy może braknąć i południowa część gminy zostanie bez kanalizacji – skomentował radny Zbigniew Marczak.
Henryk Mach przypomniał w odpowiedzi, że pomoc finansowa WFOŚiGW na I etap budowy przydomowych oczyszczalni to 40 proc. dotacja i 60 procent kredyt, który trzeba spłacić w ciągu kilku lat.
– To jest ok. 230 tys. zł do spłaty rocznie. Poradzimy sobie z taką kwotą – zapewnił. – Obiecuję panu, że w 2018 roku przygotujemy II etap i złożymy kolejny wniosek do funduszu – zapowiedział.




Facebook
YouTube
RSS