PROBLEM. Jeśli rada gminy podejmie stosowne uchwały, to niebawem zlecona zostanie budowa chodnika przy drodze powiatowej w Kostrzynie. – Chodzi o odcinek koło przedszkola, gdzie jest duży ruch – wyjaśnia wójt. Również ze względów bezpieczeństwa powstać miał w tym roku chodnik przy powiatówce w Podłężu Szlacheckim. Ale pojawiły się komplikacje
Obydwa zadania zobowiązała się zrealizować gmina, choć mowa o drogach powiatowych. W przypadku Kostrzyny zaplanowała w budżecie 73 tys. zł na ok. 100-metrowy chodnik.
– Chodzi o odcinek koło byłej szkoły, a obecnego przedszkola, przy skrzyżowaniu z drogą w kierunku Panek. Jest tu duże natężenie ruchu, więc chodnik jest potrzebny ze względów bezpieczeństwa – wyjaśnia Henryk Mach, wójt gminy Przystajń. – Zaprojektowane jest też solidne odwodnienie całego skrzyżowania – dodaje.
W tym roku – z uwagi na ograniczone możliwości finansowe – ma być zrealizowany pierwszy etap. Projekt, który załączono do przetargu, obejmuje jednak znacznie szerszy i droższy zakres. Część firm, które złożyły oferty, najwyraźniej nie zorientowała się w sytuacji, dlatego zaproponowała kwoty przekraczające 400 tys., a nawet zbliżające się do 500 tys. zł. – Firmy nie przeczytały uważnie specyfikacji. W tym roku robimy tylko fragment. Chcemy etapować – twierdzi wójt.
Sęk w tym, że nawet ci przedsiębiorcy, którzy poprawnie odczytali specyfikację, zaproponowali kwoty wyższe od zabezpieczonych przez gminę – 83,5 i 86 tys. zł. Na najbliższej sesji radni będą więc procedować uchwały dotyczące przesunięcia brakującej kwoty. Jeśli je podejmą, przetarg zostanie rozstrzygnięty i budowa zlecona. Wykonawca będzie miał czas do końca października.
Również ze względów bezpieczeństwa gmina zamierzała zbudować chodnik przy powiatówce w Podłężu Szlacheckim – od Drogi Wojewódzkiej nr 494 Częstochowa–Olesno w kierunku remizo-świetlicy i Podłęża Królewskiego. Ale w tym wypadku będzie problem, żeby uporać się z wykonaniem w 2017 roku. Na przeszkodzie stoi kwestia związana z poszerzeniem pasa drogowego.
– Sprawa się skomplikowała, ponieważ właściciel przydrożnych gruntów – Nadleśnictwo Herby – nie zgodził się na to i oczekuje, żeby najpierw wspomniane tereny formalnie wydzielić. Żeby powiat mógł zyskać prawo do dysponowania gruntem, trzeba przeprowadzić postępowanie. To niestety musi potrwać – tłumaczy Henryk Mach.
I chociaż koszty postępowania pokryje powiat, to może już nie wystarczyć w tym roku czasu na przeprowadzenie przetargu i wykonanie robót, co zgodnie z porozumieniem leży po stronie gminy. (PW)




Facebook
YouTube
RSS