JAROSŁAW JĘDRYSIAK
PROBLEM. Ktoś rozwiesił między dwoma drzewami na uczęszczanej alejce w parku napiętą żyłkę. Można by to uznać za głupi żart, gdyby nie ryzyko, że przy nieszczęśliwym zbiegu okoliczności komuś może stać się krzywda. niemal w centrum miasta
– Chodzi o miejsce na parkowej alejce od strony ulicy Zamkowej, niedaleko ronda i marketu. Mój syn zjeżdżał rowerem z ulicy do parku właśnie tutaj. Akurat szedł tam też jakiś mężczyzna. Ten pieszy zaczepił się o żyłkę rozciągniętą między drzewami i chyba z zaskoczenia zatrzymał się. Sekundy później mój syn zerwał tę żyłkę klatką piersiową – mówi nam mieszkanka Kłobucka.
Tym razem nic się nie stało, żyłka się zerwała. Gdyby jednak jechał tu na rowerze ktoś mniejszy albo gdyby biegło jakieś dziecko? Żyłka mogła równie dobrze trafić na głowę czy gardło i zrobić krzywdę. Rowerzysta mógł się przewrócić i potrzaskać czy nawet połamać.
Dostaliśmy informację, że zdarzenie zostało zgłoszone na policję, ale po sprawdzeniu okazuje się jednak, że tego rodzaju zdarzenie nie zostało odnotowane we wskazanym terminie. Jednak ktoś tę żyłkę między drzewami w kłobuckim parku rozwiesił. Warto mieć to na uwadze przed wybraniem się tam rowerem. Bo może nieodpowiedzialny „żartowniś” będzie się bawić żyłką ponownie.
– Nie kojarzę, aby tego rodzaju sytuacje miały u nas miejsce w ostatnim czasie, nie pamiętam też tego rodzaju zgłoszeń – mówi zapytany o sprawę żyłki między drzewami rzecznik policji, sierż. szt. Kamil Raczyński.
Policjanci patrolują kłobucki park. Gdyby taką żyłkową pułapkę zauważyli, na pewno by się sprawą zajęli. W tym przypadku jednak złożyło się tak, że najpierw zaczepili się o nią dwaj mieszkańcy: pieszy i rowerzysta. (jar)



Facebook
YouTube
RSS