PW
PROBLEM. Gmina chciała w tym roku rozpocząć budowę przydomowych oczyszczalni ścieków dla mieszkańców, do których doprowadzenie kanalizacji sanitarnej jest technicznie i ekonomicznie nieuzasadnione. Ale wciąż nie ma decyzji w sprawie dofinansowania. – Do końca roku planowaliśmy wybudować ok. 30 instalacji. Jest już mało czasu – zwrócił uwagę wójt
Mowa głównie o miejscowościach znajdujących się w południowej części gminy, czyli m.in. Brzezinach, Borze Zajacińskim, Wrzosach, Dąbrowie, Kamińsku czy Wilczej Górze. Chociaż powierzchniowo to dość rozległy teren, zagęszczenie ludności nie jest na tyle duże, żeby możliwe było pozyskanie unijnych pieniędzy na budowę sieci sanitarnej. Dużym problemem jest ponadto fakt, że Przystajń korzysta z oczyszczalni ścieków działającej w Pankach. Skanalizowanie większości należącego do niej obszaru jest więc technicznie i ekonomicznie nieuzasadnione. Dlatego w Przystajni zdecydowali, żeby wejść w program budowy przydomowych oczyszczalni ścieków. Przed wakacjami dyskutowano na ten temat podczas sesji rady gminy. Radni dopytywali już wówczas o drugi etap, chociaż nawet pierwszy jeszcze się wtedy nie rozpoczął. Niestety nie rozpoczął się nadal, ponieważ wciąż nie wiadomo, czy można liczyć na pomoc finansową Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Z uwagi na fakt, że jest to projekt powyżej miliona złotych, ostatnie słowo należy do rady nadzorczej funduszu.
– Na ostatnim posiedzeniu rada nadzorcza się naszym wnioskiem nie zajęła. Jest wprawdzie wstępna akceptacja, ale nie ma ostatecznej decyzji i umowy – poinformował na ostatniej sesji wójt Henryk Mach.
Dokładnie rzecz biorąc, gmina zaplanowała w ramach pierwszego etapu budowę 112 przydomowych oczyszczalni, co miałoby pochłonąć ok. 1,8 mln zł. Pomoc funduszu w 40 proc. stanowiłaby dotacja, a w 60 proc. kredyt – do spłaty w ciągu kilku lat. Już w czerwcu wójt zapewnił, że Przystajń sobie z tą spłatą poradzi, a byłoby to ok. 230 tys. zł rocznie. Władze liczyły jednak, że już w tym roku – po pozytywnej decyzji – uda się wybudować przynajmniej 30 instalacji. Wobec jej braku trudno aktualnie powiedzieć, czy będzie to możliwe, nawet jeśli zapadłaby w najbliższym czasie.
– Czekamy. Czasu jest mało. Wszystko po stronie WFOŚiGW – skwitował wójt na sierpniowej sesji. Realizacja pierwszego etapu ma być rozłożona na 2017 i 2018 rok. O pieniądze na drugi – według zapowiedzi Henryka Macha – urząd zamierza starać się w roku następnym. (PW)





Facebook
YouTube
RSS