JAROSŁAW JĘDRYSIAK
OŚWIETLENIE. W tej chwili oświetlenie uliczne w gminie Lipie zapewniają lampy sodowe. Oprawy mają moc po 70 W, a zostały założone kilka lat temu jako zamiana wcześniejszych lamp rtęciowych. Przy czym, jak to dziś podkreślają w urzędzie, bez przeprowadzenia audytu – i dokładnego określenia, jakie to przyniosło efekty w zakresie finansów i jakości oświetlenia. Czy coś się w tej sprawie zmieni?
To, ile światła potrzeba do oświetlenia ulicy, jest określone normami, przy czym obecnie jest tak, że są miejsca, gdzie lampy wiszą gęsto, a są i takie, gdzie jest ich znacznie mniej. Po prostu dawniej, gdy pierwsze latarnie umieszczano na słupach energetycznych, na takie detale jak równomierne oświetlenie nie zwracano większej uwagi. Każdy się cieszył, że w ogóle coś świeci.
– Oświetlenie korzysta ze słupów energetycznych, czasem stoją one nawet 10 metrów od drogi, czasem oświetlają korony drzew. Ilość światła właściwa jest w zasadzie tylko na głównych drogach. Są miejsca „przewatowane”, doświetlone niepotrzebnie zbyt mocno i takie, gdzie jest za ciemno – przedstawił na sesji Adrian Węglowski, który jest projektantem zajmującym się kwestią oświetlenia ulic w gminie.
Dziś czasy są inne. Stąd i wymianę lamp poprzedza się konkretnym audytem. Wiadomo już, że ze względu na warunki uzyskania dofinansowania do wymiany oświetlenia ulicznego w zasadzie nie jest realne przeprojektowanie go w taki sposób, aby wszędzie światła padało dokładnie tyle, ile wymagane jest normami. Realny jest wariant wymiany na lampy LED-owe z zachowaniem obecnego rozkładu – ale i z oczekiwanymi oszczędnościami, bo LED-y świecą taniej.
Ile gmina może zaoszczędzić na zmianie lamp sodowych na LED-y? Są tu różne warianty. Prosta wymiana opraw sodowych na oprawy LED- owe – jest takich opraw w gminie w sumie niemalże tysiąc – dałaby oszczędności rzędu 30-35% kosztów na energii elektrycznej. Taki wariant byłby też inwestycją najtańszą, za niespełna 1,3 mln zł. Drożej, bo około 1,5-1,63 mln, kosztowałaby wymiana na takie LED-y, które dodatkowo można regulować w zakresie mocy ich świecenia. Czyli na przykład wieczorem dawałyby one światło na 100%, w środku nocy np. na 50%. Różnica kosztów to tu różnica w zakresie możliwości kontroli mocy lamp. Tu, choć cena inwestycji jest wyższa niż w wariancie pierwszym, czyli bez regulacji lamp, to i oszczędności znacznie lepsze – do 50-56% kosztów energii elektrycznej. Jest i wariant trzeci, z takimi samymi oszczędnościami, który dawałby operatorowi oświetlenia komunikaty odnośnie do działania każdej pojedynczej lampy. Rozwiązanie wygodne, ale i znacznie droższe – z szacunkowymi kosztami całej inwestycji w wysokości 2,6 mln zł.
Na dziś nie ogłoszono jeszcze decyzji, która z wersji zostanie wybrana. Ogólne założenia były wstępnie przedstawiane mieszkańcom także podczas zebrań wiejskich, przy tradycyjnie niedużej liczbie uczestników. Choć deklaracje wyboru wariantu nie padły, to między wierszami wypowiedzi urzędników można się doszukiwać, że dobrze przyjmowany jest ten drugi – nieco tylko droższy od najtańszego, ale za to dający zauważalnie większe oszczędności. (jar)





Facebook
YouTube
RSS