PW
INFRASTRUKTURA. W październiku miał być ogłoszony konkurs unijny, do którego ze wspólnym wnioskiem chciały przystąpić: powiat kłobucki, Kłobuck i Wręczyca Wielka. Mowa o planowanej na 2018 rok przebudowie powiatówki Grodzisko–Pierzchno– Libidza. Ale ogłoszony nie został. Czy oznacza to, że na inwestycję przyjdzie dłużej poczekać? Z terminami nie powinno być natomiast problemu przy przebudowie między Kłobuckiem i Kamykiem
Latem informowaliśmy, że władze wspomnianych trzech samorządów są już w tej sprawie „po słowie”, a projekt jest w trakcie przygotowywania. Powiatówka, która mocno ucierpiała w latach 2013-2014, służąc za objazd w trakcie przebudowy drogi wojewódzkiej nr 492 Wręczyca–Kłobuck, miała zyskać m.in. całkiem nową nawierzchnię i chodniki. Inwestorzy podkreślali, że szanse na unijne pieniądze są bardzo duże właśnie dlatego, że wysoko punktowana jest współpraca kilku samorządów oraz z uwagi na fakt, że powiatówka łączy się z drogą wojewódzką z jednej i drogą krajową z drugiej strony (DK 43). Starosta kłobucki Henryk Kiepura powiedział wówczas GK, że dokumentacja będzie gotowa we wrześniu, a nabór wniosków o unijne pieniądze w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich planowany jest na październik. Mamy listopad i chociaż projekt już jest, a niebawem mają być wszystkie niezbędne do złożenia wniosku dokumenty, to nie ma konkursu.
Zdążą w 2018?
Dofinansowanie to kluczowa sprawa, bo szacuje się, że na przebudowę trzeba prawie 4,4 mln zł, a UE mogłaby pokryć 63 proc. kosztów. Na termin ogłoszenia naboru wniosków oczywiście ani powiat, ani gminy nie mają żadnego wpływu. To kompetencja Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach, w którym starosta – jak zdradził nam kilka dni temu – o sprawę pytał.
– Przekazano mi, że ogłoszenie konkursu planowane jest na grudzień – podał Henryk Kiepura.
Niby tylko dwa miesiące różnicy, ale na termin realizacji inwestycji mogą one mieć duży wpływ. Nabór zwykle trwa kilka tygodni, ocena wniosków natomiast kolejne kilka miesięcy. Na korzystne rozstrzygnięcie w tej sytuacji można więc liczyć prawdopodobnie dopiero w połowie 2018 roku. A później zostaje jeszcze przecież w najlepszym wypadku kilkutygodniowa procedura przetargowa.
W Częstochowie przepłacili
Dlatego sfinalizowanie przebudowy w następnym roku nie będzie łatwe. Jeszcze trudniejsze może być uporanie się z nią przed przyszłorocznymi listopadowymi wyborami samorządowymi. Znamy przypadki – nawet z ostatnich lat – świadczące o tym, że władze gotowe są zrobić wiele, żeby przed głosowaniem pokazać się jak najlepiej z inwestycyjnej strony. Jesienią 2014 roku w Częstochowie powstało przedłużenie ul. Śląskiej do al. Bohaterów Monte Cassino. Wykonawcą została firma, która za budowę 500-metrowej drogi, w tym dwóch skrzyżowań, chciała o 1 mln zł więcej niż ta z najniższą ofertą. Wygrała, ponieważ zadeklarowała, że upora się z pracami ekspresowo – w 25 dni (dwie inne mówiły o 43 dniach), czyli zakończy sprawę tuż przed wyborami. Zamiast 6,9 mln zł miasto zapłaciło 7,9 mln.
Starosta dobrej myśli
Oby takie zabiegi nie były konieczne przy odcinku Grodzisko–Pierzchno– Libidza. W kwestii wykonania jej w 2018 roku starosta kłobucki jest dobrej myśli.
– Swój wkład finansowy zabezpieczymy w projekcie budżetu na 2018 rok. Liczymy, że koło maja będzie pozytywna decyzja i będzie można ogłaszać przetarg. W tym roku również dość późno zleciliśmy przebudowę dróg w gminie Przystajń, ale do końca listopada będzie ukończona – zwraca uwagę Henryk Kiepura. Z terminami nie powinno być problemu przy innej przyszłorocznej inwestycji, zaplanowanej we współpracy powiatu i gminy Kłobuck. Chodzi o przebudowę ul. Szkolnej w Kłobucku i Reymonta w Kamyku – od miejsca, gdzie zaczyna się zniszczony asfalt, do kościoła w Kamyku.
8,5 mln zł na Szkolną i Reymonta
Tu decyzja w sprawie ministerialnej dotacji zapadnie już w najbliższym czasie. Kłopotliwy natomiast może być dla powiatu i gminy koszt inwestycji, szacowany na 8,5 mln zł. Dofinansowanie wyniesie maks. 3 mln zł, więc resztę będą musiały pokryć samorządy. A ostatnio przetargi niekoniecznie wychodzą taniej – coraz częściej kończą się jeszcze wyższymi kwotami niż kosztorysowe.
Przebudowa spowoduje, że na drogę Kłobuck–Kamyk wróci porządny asfalt, zniszczony kilka lat temu podczas budowy kanalizacji sanitarnej. Wprawdzie wykonawca sanitarki, firma Solid, nawierzchnię odbudował, ale niedokładnie, dlatego asfalt pozapadał się w niektórych miejscach. Wyegzekwowanie gwarancji okazało się jednak niemożliwe w związku z upadłością firmy.
– Na gminę spadł więc obowiązek przywrócenia nawierzchni do stanu pierwotnego. Koszt remontu tylko najbardziej zniszczonych odcinków oszacowaliśmy na ok. pół miliona zł. Ostatecznie doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie ją wspólnie z powiatem przebudować, wykonując też m.in. chodnik, o który wnioskowali mieszkańcy ul. Szkolnej – wyjaśnia Jerzy Zakrzewski, burmistrz Kłobucka.





Facebook
YouTube
RSS