JAROSŁAW JĘDRYSIAK
PROBLEM. Koło jednej z posesji jest tak ciemno, że co jakiś czas kręcą się tu po zmroku jakieś podejrzane osoby. W domu w tej chwili mieszkają same kobiety. Nic dziwnego, że się boją
To posesja na końcu wsi, w pobliżu lasu. Miejsce na tyle już ustronne, że po zmroku, który teraz zapada dość wcześnie, robi się tu całkiem ciemno. I rośnie ryzyko, że ktoś mający złe zamiary może tu wyrządzić szkody. I to nie tylko ryzyko potencjalne. Jak się okazuje, z położonej tu posesji znikała już prywatna własność. Tak się składa, że mężczyźni zwykle tu mieszkający pracują teraz daleko od domu. Zostały same kobiety. I nic dziwnego, że boją się nieznanych, nieproszonych gości. Same przecież za łobuzami nie pogonią. A nawet zobaczyć, kto się tutaj kręci, nie bardzo się da. Oświetlenie własne posesji nie wystarcza, a oświetlenia ulicznego tu brak. To znaczy, niby jest, ale w najgorszym okresie, między północą a czwartą rano, nie działa. I to nie od dziś.
W końcu kobiety zdecydowały, że trzeba coś z tym zagrożeniem zrobić. Skutkiem było zgłoszenie sprawy policji oraz napisanie pisma do lokalnego samorządu z prośbą o pomoc w sprawie oświetlenia. Pismo to odczytano na ostatniej sesji rady gminy. Mowa w nim o gromadzących się w rejonie posesji, gdy tylko zapadnie zmrok, nietrzeźwych chuliganach czy też po prostu złodziejach. Podczas obrad rady gminy była też obecna autorka alarmującego pisma.
– W tym miejscu jest tak niebezpiecznie, że ta lampa bardzo by się przydała – podkreśliła Jolanta Pochwat. – Rozeszła się wieść, że w domu zostały same kobiety, bo mężczyźni pracują za granicą. Niektórzy po ciemku przychodzą do nas jak po swoje i nie możemy sobie dać z tym rady. Obejścia pilnuje pies, ale zdjęli betonowy płot i go wypuścili. Syn wymieniał piec, stary miał być oddany na złom, a teraz widzę, że już pół tego złomu ktoś wyniósł. Nie można z tym dać rady. Choć kupiłam już reflektor i po nocach pilnuję – opowiadała na forum rady gminy. Radni zainteresowali się sprawą. Zdzisław Bęben dopytywał, jak dokładnie wygląda sytuacja techniczna z lampą uliczną, czy jej działanie w tym miejscu jest możliwe. Wójt Piotr Derejczyk zapowiedział, że jeśli warunki techniczne to umożliwiają, to gmina na pewno przychyli się do wniosku w sprawie latarni. To na razie, bo w perspektywie są rozwiązania bardziej kompleksowe, dotyczące oświetlenia na terenie całej gminy.
– Kończona jest analiza technicznoprawna dotycząca projektu w partnerstwie publiczno-prywatnym. Przy czym to nie jest proces, który się skończy w ciągu miesiąca. Natomiast w tym przypadku nie jestem w stanie powiedzieć dziś, czy jesteśmy w stanie powiesić tę lampę, zanim nie sprawdzimy uwarunkowań technicznych – poinformował wójt gminy.
Derejczyk dodaje, że co do wyłączania oświetlenia w tym rejonie w godzinach nocnych, to sprawa zostanie zgłoszona do dystrybutora prądu, bo to ta firma powinna tu zaingerować w urządzenia sterujące czasem działania latarni. Takich miejsc jest zresztą sporo. I pozostawiono nadzieję, że gmina postara się o to, aby problem rozwiązać.
Z rozmowy z mieszkanką wiemy, że kręcące się koło jej posesji podejrzane osoby raczej starają się, aby ich nie zidentyfikowano. Gdy pewnego dnia próbowano zaobserwować, jakie nieznane auto się tu kręci, to okazało się, że pojazd ma zdjęte tablice rejestracyjne. Niedawno, 14 listopada, kobiety zawiadomiły też o swoich obawach policję. Czy patrole nie powinny się tutaj pojawiać częściej – przynajmniej do czasu rozwiązania problemu z oświetleniem? Jak wiadomo, im częściej gdzieś pojawia się policja, tym trudniej o swobodę działania ludzi o niecnych zamiarach.
– Patrole są kierowane także w ten rejon. Gdy reagowaliśmy na konkretne zgłoszenie z 14 listopada, na miejscu znaleziono uszkodzenie przęsła płotu, ale nie stwierdzono obecności osób, które to zrobiły – mówi nam rzecznik kłobuckiej policji, sierż. szt. Kamil Raczyński.
Oficer prasowy dodaje, że policjanci, którzy patrolują to miejsce i okolicę, zawsze zwracają uwagę na wszelkie potencjalnie podejrzane czy dziwnie się zachowujące osoby, podobnie też na pojazdy. Radiowóz zagląda i do Izbisk podczas objazdu terenu gminy Miedźno. A informacje o potencjalnym zagrożeniu w rejonie posesji trafiły też do miejscowego dzielnicowego.
– Dzielnicowy zna sprawę i rozmawiał z tą panią. Wymienili się telefonami, aby na wszelki wypadek móc łatwo i szybko nawiązać kontakt. Od momentu ostatniego wezwania nie ujawniono kolejnych podobnych zdarzeń. Na pewno okolicznością potęgującą obawy jest tu słabe oświetlenie i o ile mi wiadomo, to mieszkańcy zabiegają, by zostało ono poprawione – dodaje Raczyński.
Miejmy nadzieję, że częstsza obecność policji i rychłe rozwiązanie sprawy oświetlenia ulicznego na końcu Izbisk sprawi, że kobiety będą mogły spać spokojnie. Zresztą i bez latarni każdy ma prawo czuć się bezpiecznie u siebie w domu. I nie musieć polować z latarką na potencjalnych złodziei.





Facebook
YouTube
RSS