SAMORZĄD. Przez szesnaście lat Radą Gminy Przystajń kierowała Henryka Kapuścik. Tym razem, choć ponownie uzyskała mandat, już się o to stanowisko nie starała. W radzie mamy więc pierwsze istotne zmiany personalne
W Przystajni większość mają radni Koalicji Samorządowej. Zapewniają też oni stabilną większość popierającą wójta Henryka Macha. Choć do przewodniczenia radzie nie wskazano tym razem kandydatury Henryki Kapuścik, to jednak obaj kandydaci, których zaproponowano, trafili do rady z listy Koalicji Samorządowej. W tajnym głosowaniu Zbigniew Kmieć – w poprzedniej kadencji wiceprzewodniczący rady – uzyskał 8 głosów poparcia, a Robert Bastrzyk – głosów 7. Pracami rady gminy pokieruje więc Kmieć.
W wyborach wiceprzewodniczącego – w gminie Przystajń wybiera się jedną taką osobę – swoją obecność zaznaczyła też opozycja. Obok reprezentującej Koalicję Samorządową Aleksandry Kierat zgłoszona została także kandydatura wybranego z listy PSL Remigiusza Wręczyckiego. W tajnym głosowaniu Kierat wygrała 8 głosami wobec 7 oddanych na Wręczyckiego.
Warto zwrócić uwagę, że PSL ma tu 4 radnych, dodatkowo radnym niezależnym jest Marek Zabawa. Jeśli wyborach wiceprzewodniczącego Wręczycki dostał aż 7 głosów, to znaczy, że musiał poprzeć go też ktoś z radnych Koalicji Samorządowej. Wniosek jest jeden: na starcie nowej kadencji nie ma w gminie Przystajń ostrej rywalizacji politycznej. To dobrze wróży funkcjonowaniu rady. Także dlatego, że mimo braku głębokiego podziału na obozy polityczne – chodzi nam oczywiście o politykę w lokalnym, samorządowym wydaniu – radni PSL-u i radny Zabawa zapowiedzieli nam podczas przerwy, że będą przyglądać się pracy wójta i rady gminy oraz wyrażać swoje zdanie. To dobrze, bo dyskusja w radzie – o ile merytoryczna i dyktowana troską o dobro gminy – na pewno służy mieszkańcom. (jar)



Facebook
YouTube
RSS