©JAROSŁAW JĘDRYSIAK
INWESTYCJE. Miała być gotowa na 19 listopada, ale będzie później. Czy nie grozi to trudnościami w otrzymaniu dotacji? I czy odpowiednio zajęto się instalacjami, które wkrótce znajdą się pod nowym asfaltem?
Ruch wahadłowy na remontowanym odcinku ulicy Długosza jest może rozwiązaniem dla tych, którzy muszą tu dojeżdżać do domu czy do pracy. Ale ograniczenie ruchu na tej ważnej dla miasta arterii komunikacyjnej to uciążliwość. Jeszcze ważniejsze jest to, że inwestycja musi zostać ukończona w takim terminie, który nie zagrozi otrzymaniu na nią środków zewnętrznych. Temat nie przypadkiem trafił na obrady rady miejskiej.
Muszą zdążyć
O realizację tej inwestycji i związane z tym terminy pytała radna Ewelina Kotkowska. Czy firma ukończy budowę drogi w terminie?
– Firma musi zdążyć, jeśli nie chce wpaść w poważne kłopoty. Bo chodzi o dofinansowanie do tej inwestycji – mówi burmistrz Jerzy Zakrzewski.
W tej chwili na budowie pracuje, według wiedzy burmistrza, po kilka ekip jednocześnie. Odbywa się również wymiana przyłączy wodociągowych. Warstwa ścieralna asfaltu jest już położona na jednej części drogi. Zapowiadana na najbliższe dni poprawa pogody może tu wpłynąć na przyspieszenie prac także na pozostałej części drogi, gdzie dziś jeszcze jest głęboki wykop.
– Mam nadzieję, że wszystko będzie zakończone w terminie, który pozwoli nam rozliczyć inwestycję z instytucją zarządzającą. I nie będzie podstaw do karania wykonawcy za poniesione z tego tytułu straty. Bo zagrożenie może tu dotyczyć miliona złotych dofinansowania – mówi Zakrzewski.
Burmistrz jest przekonany, że także firma realizująca inwestycję zdaje sobie sprawę, że dotrzymanie terminu pozwalającego na otrzymanie przez gminę dofinansowania jest kluczowe. I że jeśli gmina miałaby to dofinansowanie z powodu opóźnienia utracić, to konsekwencje poniesie firma.
Zaznaczmy tu, że pierwotnie termin zakończenia przebudowy wyznaczano na 19 listopada. Termin ten już został przesunięty, ale w tej chwili to przesunięcie nie zagraża jeszcze rozliczeniu inwestycji i otrzymaniu przez gminę dofinansowania. Jedynie utrudnienia, z którymi borykają się mieszkańcy w związku z trwającymi robotami drogowymi, jeszcze potrwają.
Co z rurami?
– Przy realizacji pierwszych dwóch etapów ulicy Długosza była wymieniana sieć wodociągowa. W trzecim etapie nie jest wymieniana. Czy niesie to ryzyko późniejszych napraw czy usuwania awarii? Czy ktoś analizował ilość awarii, które na tym wodociągu ewentualnie występowały? – pytał na sesji Witold Dominik. – Żeby nie okazało się, że zrobimy piękną drogę, a potem będzie trzeba rwać asfalt, żeby naprawiać wodociąg – obawia się radny.
Burmistrz odparł, że zawsze wtedy, gdy miasto przygotowuje się do inwestycji drogowej, zgłasza to do przedsiębiorstwa wodociągowego po to, aby dokonało ono analizy stanu urządzeń wodociągowych na terenie, gdzie ma być przebudowywana droga.
– Oczywiście był taki plan, by całą instalację wymienić. Ale, jak informowałem jeszcze w poprzedniej kadencji, przetarg na tego rodzaju wymianę praktycznie o sto procent przekroczył wartość kosztorysu inwestorskiego. I przedsiębiorstwo wycofało się z tego. W tej sytuacji uznali, że wymienią to, co jest niezbędne, aby do awarii nie dochodziło. Bo wiadomo, że ta budowa drogi jest na dziesięciolecia – uspokajał burmistrz Jerzy Zakrzewski.
Sieć, jak stwierdził burmistrz, była też badana pod kątem wytrzymałości na ciśnienie wody – i wyniki miały potwierdzić, że jest jeszcze w wystarczająco dobrym stanie. Czyli prawdopodobieństwo awarii już po położeniu nowego asfaltu nie jest wysokie. Część urządzeń nie znajduje się bezpośrednio pod asfaltem, więc w tych przypadkach nawet awaria nie wymagałaby uszkadzania nawierzchni drogi.



Facebook
YouTube
RSS