JAROSŁAW JĘDRYSIAK
PROBLEM. W Brodach-Malinie są od dawna na to wyczuleni. Gdy tylko zaczynają podejrzewać, że w sąsiedztwie ich ulic może się rozpocząć jakaś działalność, która nie jest dla środowiska obojętna, od razu wolą dmuchać na zimne
Tutejsi mieszkańcy mają już złe doświadczenia z czasów działania otaczarni i produkcji mas bitumicznych całkiem blisko zamieszkanych ulic tego kłobuckiego sołectwa. Towarzyszący temu zapach dobrze pamiętają. Jego powrotu nie chcą za żadne skarby. Nic dziwnego, że jak tylko na miejscu tej dawnej działalności, nieobojętnej dla otoczenia, znów zaczyna się coś dziać, to podnoszą alarm. I wolą się zawczasu upewnić, że niechciana produkcja pod ich domy nie wróci. Te obawy wypowiedziała ostatnio reprezentująca Brody-Malinę sołtyska Alfreda Świąć. Jak powiedziała, mieszkańcy zauważyli ostatnio, że coś się na terenie po otaczarni dzieje. Pojawił się nawet strażnik terenu, choć jednocześnie formalnie brak informacji, aby została wydana jakaś konkretna zgodna na prowadzenie tam działalności tego typu, jak ta sprzed lat. Ponieważ jednak coś się tam najwyraźniej dzieje, a mieszkańcy nie wiedzą, co konkretnie – obawy o rodzaj prowadzonej tam działalności odżyły.
– Ze strony gminy nie wyszła żadna decyzja środowiskowa dotycząca tego terenu. Przedsiębiorca prowadzi tam jakieś prace, które trudno zaliczyć do prowadzenia działalności produkcyjnej – uspokajał burmistrz Jerzy Zakrzewski. (jar)


Facebook
YouTube
RSS