NADLEŚNICTWO KŁOBUCK
LEŚNICTWO. Leśnicy rozmieścili w lasach liczne fotopułapki. Wpadł już niejeden amator cudzego drewna. Kłopoty mają też ci, którzy wywożą do lasu śmieci
Na terenie Nadleśnictwa Kłobuck zainstalowano znaczną liczbę urządzeń leśnego monitoringu. Są to urządzenia aktywujące się, gdy zarejestrują w polu widzenia jakiś ruch. Ile ich jest? To tajemnica.
– Nie chcę zdradzać tajemnicy, ale mamy ich w nadleśnictwie bardzo dużo – informuje nadleśniczy Jerzy Sądel.
Jeżeli ktoś się zastanawia, czy ma sens inwestowanie w elektronikę, którą potem wiesza się gdzieś w środku lasu – bo, co jasne, urządzenia takie nie są za darmo – to nadleśniczy ma tu wiele mówiącą odpowiedź.
– Te urządzenia zwróciły się już wielokrotnie – mówi Sądel.
Kluczem do sukcesu są nie tylko same urządzenia, ale i odpowiednia wiedza leśników – i trafne wybieranie miejsc, które należy objąć monitoringiem.
Kradzież nie popłaca
Mówi się, że okazja czyni złodzieja. Prace gospodarcze na terenie lasów mogą zachęcać do niecnych czynów osoby, które za nic mają poszanowanie cudzego mienia. Po ścince drzewo często jest składowane bezpośrednio w lesie i tam czeka na transport. To jasne, że w takim miejscu zazwyczaj pojawia się niewielu ludzi. Nie ma więc oczu, które mogłyby przyłapać złodzieja zainteresowanego zabraniem takiego drzewa dla siebie. I taka „okazja” też aktywizuje złodziei. Teraz leśnikom pomoże jednak zaawansowana technika. I – skoro zakup urządzeń już się zwrócił – pomaga na bieżąco.
– Praktycznie nie ma tygodnia, aby jakiś złodziej lub kandydat na złodzieja nie został złapany z gotowym ładunkiem – podał Jerzy Sądel podczas swojego wystąpienia w Lipiu.
Wywozisz śmieci?
Wpadniesz Choć w granicach zdrowej logiki trudno pojąć, że w czasach obowiązkowej gospodarki śmieciowej w gminach ktoś jeszcze wywozi jakieś śmieci bytowe do lasu, to takie zjawisko wciąż jeszcze się, niestety, zdarza. Czasem do lasu trafiają nie tylko odpady wytworzone w gospodarstwie domowym, ale też śmieci, które powstają w wyniku prowadzonej przez kogoś działalności gospodarczej. Oczywiście każdy taki przypadek jest nie tylko łamaniem prawa, ale i wypinaniem się na wszystkich ludzi, którzy potem, idąc przez las, takie śmieci znajdują.
Fotopułapki nadleśnictwa to, okazuje się, także skuteczny bat na leśnych śmieciarzy.
– Śmieciarzy także wyłapujemy – potwierdza Jerzy Sądel. – Jak teraz, w dobie dostępnych kontenerów, ktoś może jeszcze wywozić śmieci do lasu? A zdarzają się wśród takich śmieci nawet pełne worki z pampersami – denerwuje się leśnik.
Gdy fotopułapka nie pomoże, służby leśne i tak nie odpuszczają tym, którzy śmiecą. Sądel mówi, że czasem dokładnie sprawdza się, co jest w worku. I były przypadki, że pomiędzy odpadami znalazł się np. jakiś wyrzucony rachunek, który wprost wskazał na właściciela śmieci.
– Wtedy przychodzą, płacą tysiąc mandatu i sprzątają – mówi nadleśniczy.
Zdecydowanie popieramy takie rozprawianie się ze śmieceniem w lesie. (jar)


Facebook
YouTube
RSS