PROBLEM. Mieszkańcy kilkusetmetrowego odcinka ul. Kasztanowej od lat czekają chociażby na utwardzenie pozostałego fragmentu ulicy, bo na budowę stracili już nadzieję
– Zmieniają się władze, a drogi jak nie było, tak nie ma. Latem dusimy się od tumanów kurzu unoszącego się po każdym przejechaniu samochodu, zimą i jesienią topimy się w wodzie – skarżą się mieszkańcy, którym zależy, aby drogę przynajmniej utwardzić frezem, jak przystało na XXI wiek.
Burmistrz Jerzy Zakrzewski twierdzi, że felerny odcinek nie jest budowany, ponieważ miasto jest trakcie przygotowania projektu odwodnienia Niwy-Skrzeszów.
– Jakiekolwiek prace na tym odcinku są teraz bezsensowne, bo wszystko wymywa woda spływająca z pozostałych ulic – tłumaczy.
Zakrzewski przytacza, że podczas zebrania mieszkańcy przeznaczyli z funduszu sołeckiego ponad 20 tys. zł na uzbrojenie terenu pod altanę, którą chcą tu w przyszłości wybudować. Dodaje, że środki te mogły pójść właśnie na utwardzenie Kasztanowej. Równie dobrze jednak to gmina powinna znaleźć w swoim budżecie środki na to, aby zapewnić swoim mieszkańcom minimum standardu życia, czyli drogę dojazdową do domu.
Czy i kiedy to się stanie?
– W tym roku wykonamy projekt, w przyszłym przystąpimy do odwodnienia – deklaruje burmistrz. – Mamy jednak takie ulice jak Jesionowa, gdzie ludzie topili się na niej samochodami. Realizujemy inwestycje zgodnie z priorytetami i niestety nie da się zrobić wszystkiego od razu.


Facebook
YouTube
RSS