NASZE INTERWENCJE. Mieszkance ulicy Równoległej wody roztopowe zalewają podwórko. Kobieta czuje się trochę bezradna i poszukuje pomocy. Z tą jednak – przynajmniej formalnie – jest trudno
Szybkie ocieplenie spowodowało, że wielu mieszkańców borykało się z błotem czy z nadmiarem wody na terenie swoich posesji. W tym przypadku, na równoległej w Kłobucku, sytuacja jest może o tyle gorsza, że tu woda nie tylko przepływa przez posesję podczas roztopów, ale wprost się na niej zatrzymuje, tworząc bajoro głębokie, tak na oko, na jakieś dwadzieścia centymetrów albo lepiej. Nasza czytelniczka przeskakuje tu w drodze do drzwi domu po wrzuconych w błoto kamieniach. I w poczuciu bezradności zdecydowała się zwrócić do gazety o pomoc. – Dzwoniłam do straży pożarnej, że mam tu tę wodę, ale powiedziano mi, że skoro ona stoi na podwórku, to jej pozbycie się muszę zorganizować we własnym zakresie – mówi nam kobieta. – Ja bym chętnie tę wodę z podwórka odprowadziła może gdzieś do rowu, ale przede wszystkim to by kosztowało za dużo jak na moje możliwości. Może gdyby można liczyć na solidarność sąsiadów, na jakąś składkę… ale tego nie ma. Nie wiem, co robić – mówi kobieta. Ze strażą sprawa jest jasna.
– Udzielamy pomocy, wypompowujemy wodę, gdy stanowi ona zagrożenie dla życia lub mienia. Jeśli zgłoszenie dotyczyło wody na podwórku, jak pan mówi, to dyżurny mógł uznać, że takiego zagrożenia nie ma. I tym samym nie ma okoliczności wymagającej naszych interwencji – mówi nam młodszy brygadier Mariusz Gosławski.
Oczywiście rzecznik straży wypowiada się tu na temat ogólnych zasad. Nie prosiliśmy o szczegółowe sprawdzanie tego konkretnego zgłoszenia.
A solidarność sąsiedzka? Cóż, teren, na którym ma posesję nasza czytelniczka, faktycznie leży nieco niżej niż pobliskie działki. Nietrudno zauważyć, że i po sąsiedzku stoi woda. Tam jednak bardziej na polu, gdzieś za podwórkiem. Nasza rozmówczyni ma pecha, że u niej akurat to najniższe w sąsiedztwie miejsce znajduje się na jej działce. Droga za bramą biegnie tu wyraźnie wyżej, więc i stąd woda pewnie spływa na działkę.
Mieszkanka ma poczucie, że znalazła się w sytuacji patowej. Wspomina o tym, że chciałaby liczyć na pomoc gminy. Ale wykonywanie urządzeń melioracyjnych leży po stronie właścicieli działek, a nie gmin. Można więc znaleźć wiele porad, by w podobnych sytuacjach faktycznie z porozumieniu z sąsiadami wykonać urządzenia odwadniające i odprowadzić taki nadmiar wody do naturalnego cieku. Taki ciek jest na północ od ulicy Równoległej. Ale dość daleko i za wyżej położonym fragmentem terenu. Czy więc ktoś w ogóle jest w stanie znaleźć dobre wyjście z problemu, który ma mieszkanka Kłobucka? (jar)



Facebook
YouTube
RSS