POLICJA. Policjant po służbie zauważył auto w rowie. Gdy chciał pomóc, okazało się… No cóż, w Polsce, niestety, nietrudno zgadnąć, co stoi za wieloma dziwnymi i niebezpiecznymi sytuacjami
W poniedziałek tuż po północy policjant z Komisariatu Policji we Wręczycy Wielkiej, będąc już po służbie, przejeżdżał przez Smolarze w gminie Popów.
– W pewnym momencie mundurowy zauważył jadący tą samą drogą samochód osobowy, który niespodziewanie zjechał z jezdni do przydrożnego rowu. Policjant zatrzymał się i podbiegł sprawdzić, co się stało. Niestety bardzo szybko mundurowy zorientował się, że powodem zdarzenia był prawdopodobnie stan psychofizyczny kierowcy, którym okazał się 47-letni mieszkaniec gminy Lipie. Mężczyzna nie odniósł obrażeń ciała, natomiast policjant wyczuł od niego silną woń alkoholu, a w samochodzie znajdowały się puste puszki po piwie – relacjonuje asp. Kamil Raczyński z zespołu prasowego kłobuckiej policji.
Dalszy bieg wydarzeń był już rutyną. Na miejsce dojechał patrol z Komisariatu Policji w Krzepicach. Kierowca skody, która wjechała do rowu, został zbadany pod kątem stanu trzeźwości. Miał… aż 4 promile!
– Mężczyźnie zatrzymano prawo jazdy, a niebawem usłyszy policyjne zarzuty karne, za które grozi między innymi orzeczenie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych, wysoka grzywna, a nawet kilkuletni pobyt za kratami. O jego dalszym losie zadecyduje prokurator i sąd – dodaje Raczyński.
Dodajmy, że to drugi w powiecie przypadek w krótkim odstępie czasu, gdy namierzony zostaje kierowca, który ma aż cztery promile i porusza się pojazdem po drogach publicznych. Jazda po drogach, na których można spotkać takich „uczestników ruchu drogowego”, to niczym rosyjska ruletka. Jadąc czy idąc poprawnie, i tak można zginąć przez kogoś z tyloma promilami. (jar)



Facebook
YouTube
RSS