PROBLEM. Są miejsca, z których do szkół średnich nie da się dojechać publicznym transportem. Kto tak naprawdę powinien się zająć tym problemem? Z czym wiążą się decyzje o organizacji takiego transportu?
– Mieszkańcy poprosili mnie o poruszenie tematu przewozu na linii Borowianka–Kamyk. Chodzi przede wszystkim o pekaesy, które wcześniej jeździły dużo częściej – zabrała głos na poprzedniej sesji radna Dominika Trzepizur.
Potrzebne wsparcie samorządu
Mieszkańcami, którzy poprosili o zajęcie się sprawą, byli rodzice dzieci uczęszczających do szkół średnich. Rodzice sygnalizują, że dzieci nie mają jak do tych szkół dotrzeć.
– Rodzice wystosowali pismo do PKS Częstochowa. Odpisał im dział przewozów – dodała radna.
Treść odpowiedzi przewoźnika jest znana. Zapewniono rodziców, że istnieje możliwość zapewnienia możliwości poprawy dojazdu, ale PKS potrzebuje do tego „niewielkiego wsparcia samorządu”. Spółka mała skierować do kłobuckiego ratusza sugestię skorzystania z dopłat publicznych do takiego transportu. Skądinąd wiadomo, że zapewniają one częściowy tylko zwrot kosztów. PKS napisał jednak mieszkańcom także i o tym, że w odpowiedzi na sugestię otrzymał informację, iż gmina ma wszystkie potrzeby komunikacyjne zapewnione. A przewoźnik samodzielnie po te środki uzupełniające sięgnąć nie ma prawa.
Co można zrobić?
Nietrudno zauważyć, że informacja o braku kłopotów z komunikacją i obserwacje rodziców w tej materii nie pasują do siebie. Radna wystąpiła więc z propozycją. – Może trzeba by przyjrzeć się dokładnie tej sprawie? – zasugerowała Trzepizur.
Rodzice obawiają się zmian w organizacji nauki – to jest tego, że raz jest to nauka zdalna, potem znów w szkole. W zimie dojazdy są uciążliwe, a w obecnej sytuacji dzieci z Borowianki muszą dochodzić do Kamyka pieszo. Trudno, by w Borowiance byli z tego zadowoleni. Nie każdy uczeń szkoły średniej ma już prawo jazdy i środek transportu. Nie każdy może się zabrać z kolegami. Zresztą trudno to nazwać rozwiązaniem systemowym.
– Przede wszystkim ta komunikacja zbiorowa nie jest zadaniem gminy. Jeśli chodzi o szkoły, to naszym zadaniem jest dowiezienie uczniów do szkół podstawowych – stwierdził w odpowiedzi burmistrz. – To jest pytanie bardziej do władz Częstochowy czy Starostwa Powiatowego w Kłobucku – dodał.
Wymienione samorządy Jerzy Zakrzewski wskazuje jako te, które powinny się zająć rozwiązaniem problemu. To one są organami prowadzącymi szkoły, do których nie mogą dojechać uczniowie z Borowianki.
– PKS wyraźnie mówi o finansowaniu. Trudno, żebyśmy organizowali i finansowali dojazd do każdego zakątka gminy. Jeżeli przewoźnik nie daje takiego kursu, to znaczy, że ten kurs jest dla niego po prostu nieopłacalny. Musielibyśmy wyasygnować kwoty z budżetu gminy. A mamy własne zadania, na które brakuje nam pieniędzy – mówił dalej Zakrzewski.
Burmistrz ma wiedzę na temat problemów z komunikacją w Białej. Trwa tam dyskusja nad możliwością przedłużenia częstochowskiej linii komunikacji miejskiej. Dałoby to możliwość dojazdu uczniom mieszkającym w gminie Kłobuck, a uczącym się w Częstochowie. Przy czym tu też wchodzi kwestia dokładania się do tego z kasy miasta. A Borowianka?
Nie ma łatwego rozwiązania
– To nie są łatwe rzeczy i nie wiem, czy będzie tu możliwość sfinansowania czegokolwiek. Poza tym, jak pani zauważyła, może być tak, że wprowadzimy taki kurs, a tymczasem zarządzona zostanie w szkołach nauka zdalna. A wtedy te kursy będą tym bardziej puste i kosztowne – argumentował burmistrz. – Nie ma prostego rozwiązania. To nie jest problem jednostkowy. I my też mamy ograniczone możliwości finansowania transportu do szkół, dla których gmina nie jest organem prowadzącym – dodał.
Zobaczymy, czy sprawa będzie miała dalszy bieg. Skądinąd wiadomo, że dla niektórych miejscowości powiat zapewnił dojazd do szkół średnich, biorąc te koszta na siebie. Pewne jest jednak i to, że w starostwie też w takich sprawach liczą koszty i mierzą siły na zamiary.


Facebook
YouTube
RSS