PROBLEM. Problem z budową sali gimnastycznej przy Szkole Podstawowej nr 1 w Kłobucku jest już znany. Wykonawca oczekuje więcej czasu i więcej pieniędzy. Co z tego wyniknie?
Te informacje stają się w pewien sposób monotonne. We wtorek na kolejnej sesji burmistrz mógł poinformować, że toczą się rozmowy między ratuszem i firmą. Wcześniej już notowano opóźnienia. Ostatnio stało się też jasne, że firma oczekuje dodatkowych prawie 1,7 miliona netto. I wydłużenia terminu budowy do 20 grudnia.
– 15 kwietnia odbyło się drugie spotkanie między stronami, na którym określono oczekiwania gminy w sprawie dokumentów, które powinien dostarczyć wykonawca inwestycji – powiedział burmistrz Jerzy Zakrzewski.
Dokumenty te są niezbędne do podjęcia decyzji w sprawie oczekiwań firmy – tych finansowych i tych co do terminu. Ratusz chce wiedzieć, które oczekiwania może uznać za zasadne. Tak czy inaczej – sprawa pozostaje w zawieszeniu już od pewnego czasu. Co dalej?
– Czy istnieje ryzyko zerwania umowy przez firmę? – wyraził aktualne obawy radny Bartłomiej Saran. – Czy gmina ma jakieś narzędzia, by się przed tym zabezpieczyć? – pytał na sesji.
Wzrosty cen w tym roku, odbijające się na kosztach inwestycji, bywają obecnie powodem zrywania umów na realizowane inwestycje. Informacje takie przewijają się nawet przez media ogólnopolskie. W Częstochowie w ten sposób zastopowana została przebudowa „gierkówki” – a „rozgrzebana” tak ważna arteria komunikacyjna miasta to swego rodzaju horror. Co więc będzie z salą gimnastyczną w Kłobucku, przy podstawówce? Czy tu też jest obawa, że umowa zostanie zerwana?
– Taka możliwość zawsze istnieje – przyznał burmistrz. – Jeżeli firma nie uzyska wydłużenia terminu realizacji budowy bądź podniesienia kontraktu w takiej wysokości, jaką by sobie życzyła, to może też zerwać tę umowę – dodał.
Choć taki finał jest teoretycznie możliwy, miastu zależy jednak, by dojść do porozumienia i do sfinalizowania budowy sali.
– Robimy wszystko, żeby zgodnie z prawem, zgodnie z możliwościami i zawartą umową oraz prawem zamówień publicznych tę inwestycję dokończyć – podkreślił Zakrzewski.
Ratusz w tej chwili czeka właśnie na taką dokumentację od firmy, zawierającą dane wystarczająco precyzyjne i dokładne, aby i urzędnicy byli w stanie policzyć, o ile realnie wzrósł koszt budowy sali. To samo dotyczy udokumentowania potrzeby wydłużenia terminu budowy. Od tego uzależniona jest decyzja – i stanowisko miasta wobec oczekiwań wykonawcy.
– To wszystko musi być udokumentowane. Nie wystarczy napisanie, że jest trudno na rynku – zaznaczył burmistrz. – Nie będziemy za nich wykonywać tej pracy. To oni muszą udowodnić, że mają problem, a nie my mamy im pomagać w jego rozwiązaniu. Oczywiście jesteśmy za tym, by tę inwestycję dokończyć. Zerwanie umowy i tak ją wydłuży, i to nie wiadomo o ile. Bo potrzebne by było nie tylko nowe postępowanie przetargowe, ale i inwentaryzacja już istniejącego stanu budowy – podkreślił Zakrzewski.
Położenie miasta jako zlecającego realizację budowy nie jest więc zbyt komfortowe. Burmistrz przestrzega, że trudność podjęcia decyzji wymaga czasu. Ma za to informację, że wykonawca ma już zgromadzone potrzebne materiały. Pozostaje kwestia zmiany terminu realizacji budowy. No i wzrostu kosztów. (jar)


Facebook
YouTube
RSS