PROBLEM. Kłobuck tak w zasadzie przecina zielony park. Ale nie całe miasto znajduje się tuż przy tym parku. Są miejsca, gdzie bardziej odczuwa się atmosferę „blokowiska”, a tej zielonej, przyjemnej przestrzeni ludziom brakuje. Dyskutowano o tym w samorządzie, bo zabudowa wielorodzinna w mieście wciąż się rozwija
Niedawno wyłożono do publicznego wglądu plany zagospodarowania dla kilku rejonów Kłobucka. Możliwość ich obejrzenia była dostępna do 20 kwietnia. Wśród kilku lokalizacji znalazła się i ta dla rejonu ulic Rómmla, Szkolnej i Żytniej. Jest to obszar dziś częściowo zabudowany, ale z budynkami wielorodzinnymi. I z perspektywą dalszego rozwoju zabudowy. Czy w przyszłości nie zabraknie tu zieleni? Czy ten rejon miasta – w dalszej przyszłości – nie skończy jako „ponure” blokowisko?
Zieleń – oby blisko, a nie daleko
Projekty planów zagospodarowania były oglądane, dyskutowane. To, co przewidziano w nich dla obszaru w rejonie ulic Rómmla, Szkolnej i Żytniej, zwróciło uwagę – z powodu pewnego „braku”.
– Na spotkaniu z panią projektant zwracałem uwagę na coś takiego, jak tereny zielone. Korzystając z okazji i gremium rady, chcę też zwrócić uwagę, że w przedstawionym projekcie tych terenów zielonych nie było – podniósł temat Tomasz Wałęga.
Radny uważa, że to sprawa ważna dla osiedla nr 2 – największego w Kłobucku. Choćby z racji jego specyfiki.
– Jest to blokowisko. Chciałbym, żeby znalazły się tu też tereny zielone – dodał Wałęga. To nie jest tak, że Kłobuck jest „betonową dżunglą” i że brak w mieście zieleni. Jeśli spojrzeć na miasto w całości – to jest ono nawet dosyć bogate w zieleń. Centrum przecina park, na Zagórzu też jest park, mniejszych zadrzewień też się znajdzie niemało. Z drugiej strony są obszary, gdzie odczuwa się dominację zabudowy nad zielenią. Zieleń daje ludziom wytchnienie. Ważne też, by nie była odległa.
– Chodzi o to, by ludzie mogli tu wyjść po prostu na jakiś spacer, żeby nie trzeba było przechodzić przez ulicę 11 Listopada na drugą stronę [do parku – dop. red.] – podkreślił radny.
Park? Ale gdzie?
Burmistrz uczestniczył – zresztą wspólnie z radnymi – w roboczym spotkaniu dotyczącym planu zagospodarowania.
– Wszyscy jesteśmy za tym, aby zieleń była tam ujęta w jak najszerszym stopniu. Ale problem jest prozaiczny. Nie mamy tam własnych terenów – przedstawił stan spraw Jerzy Zakrzewski.
Faktycznie miejska zieleń lokalizowana jest na gruntach komunalnych. Nikt raczej nie oddaje swojej działki pod park, aby sąsiedzi mieli więcej zieleni. Czasem takie tereny dogodne dla miejskiej zieleni są, ale gdzieś dalej. Na przykład w Krzepicach, gdzie parku nie ma w ogóle, mają zaplanowane miejsce dla takiej miejskiej zieleni na południu miasta. Przy czym na razie jest to też tylko park na papierze. Albo, ściślej rzecz biorąc, tylko w sferze koncepcji i planów. W Kłobucku w rejonie osiedla nr 2 ten brak miejsca na pożądaną zieleń stanowi sporą przeszkodę. Nawet jeśli nie chodzi o cały park, a po prostu o jakiś mniejszy obszar wyznaczony pod zieleń.
– Jest to teren albo spółdzielni, albo prywatny. Trudne będzie umieszczenie pasa zieleni na działce, która jest w tej chwili warta niemało, bo – nie oszukujmy się – to działki przeznaczone na budownictwo wielorodzinne – ocenia realistycznie burmistrz.
Przewidziano na tym terenie dość duży pasaż – ulicę porównywalną z ulicą Rómmla. Tam powinien się pomieścić także jakiś pas zieleni. Ale też parkingi i to, co przy przewidywanej rozbudowie tej części miasta okaże się niezbędne.
– Wiem, że panu radnemu chodzi bardziej o taki park osiedlowy. Tu jest jednak dylemat braku prawa dysponowania gruntem. Tereny prywatne trzeba by było po prostu wykupić i zapłacić za nie jak za działkę budowlaną – powiedział na sesji Zakrzewski.
Nie ma możliwości wywłaszczenia kogoś, by na jego terenie zrobić park. Zresztą trudno sobie wyobrazić taką operację w ogóle. Park to nie droga. Na drogę czasem miejsce zapewnić trzeba i koniec. No ale nie na park.
Natomiast co do samej idei, by zieleń była blisko i była dostępna dla mieszkańców – jest zgoda i zrozumienie.
– Uwaga słuszna, ale proza życia nas tutaj troszeczkę blokuje – ocenił spostrzeżenia radnego burmistrz.
Plany oglądano
Ratusz ma natomiast informację, że wyłożone do wglądu plany były oglądane przez zainteresowanych mieszkańców. Około dwudziestu osób to w podobnych przypadkach wcale nie tak mało. Natomiast na ewentualne złożenie uwag do planu trzeba jeszcze poczekać. Kto je ma, powinien to zrobić do 5 maja.
Ponieważ plany przewidują pewne nowe rozwiązania komunikacyjne, swoje stanowisko zajmie też spółdzielnia. Chodzi na przykład o możliwość udrożnienia ulicy Rómmla także podczas dni targowych. W magistracie mają jednak doświadczenie, że podobne kwestie będą musiały być rozwiązywane w innych lokalizacjach zupełnie inaczej, niż wstępnie zaplanowano – z powodu braku zgody mieszkańców na drogi wewnętrzne. Nie ulega wątpliwości, że kwestie związane z planami miejscowymi są skomplikowane, ale też znajdują się w grupie spraw, które powinny interesować mieszkańców – w ich najlepiej pojętym interesie.


Facebook
YouTube
RSS