Długo trwały szczegółowe badania ofiar zakopanych w lesie pod Romanowem koło Częstochowy. Teraz w końcu zakomunikowano, w jaki sposób dwie częstochowianki, matka i córka, straciły życie. W lutym wszyscy śledziliśmy sprawę ich zaginięcia i, jak się wtedy wkrótce okazało, tragicznej śmierci. Obecne ustalenia co do przyczyn zgonu ofiar morderstwa będą mieć znaczenie w postępowaniu przed wymiarem sprawiedliwości
Pamiętamy to dobrze. 10 lutego 45-letnia Aleksandra i jej córka, 15-letnia Oliwia, opuściły mieszkanie przy ulicy Bienia w Częstochowie i wszelki kontakt z nimi zupełnie się urwał. Ten brak kontaktu zaniepokoił bliskich. Zgłoszono zaginięcie i rozpoczęły się poszukiwania. 16 lutego policja zatrzymała 52-letniego Krzysztofa R. z Częstochowy, znajomego obu kobiet. Choć Aleksandry i Oliwii nadal poszukiwano, zatrzymany 52-latek usłyszał zarzut podwójnego zabójstwa. Nie przyznał się do winy. Nie podano też, co pozwoliło na postawienie mu tych zarzutów już wówczas.
Poszukiwania kobiet trwały. 21 lutego znalazły swój tragiczny finał. Zwłoki obu kobiet odnaleziono w lesie obok drogi krajowej nr 91 niedaleko Romanowa pod Częstochową. Ich tożsamość potwierdzono w badaniach DNA. Rodzina nie była w stanie pomóc w identyfikacji.
Podczas przeprowadzonej wkrótce sekcji zwłok ustalono, że 15-latka została prawdopodobnie uduszona. Nie udawało się jednak wskazać przyczyn śmierci jej matki. Tu potrzebne były dalsze szczegółowe badania. Obecnie znane są już wyniki tych badań. Przyczyną śmierci obu zamordowanych kobiet było gwałtowne uduszenie. Stwierdzono to na podstawie badań histopatologicznych tkanek, które pobrano od ofiar. Przygotowywana jest teraz całościowa opinia biegłych, którą otrzyma prokuratura.
Jak podawano już wcześniej, 52-latek znał ofiary morderstwa. Jego i ich ogródki działkowe były położone w pobliżu siebie. Mężczyzna miał też remontować mieszkanie kobiet. Podawano, że podczas tych prac bez wiedzy zainteresowanych założył w mieszkaniu młodszej z nich ukrytą kamerkę. (jar)



Facebook
YouTube
RSS