O projekcie „Pod biało-czerwoną” pisaliśmy już dawno. Niektóre gminy w efekcie udziału w nim otrzymały eleganckie maszty do zawieszenia naszej flagi narodowej. Ostatnio pochwaliła się nowym masztem gmina Lipie
Tuż przed 11 listopada odbyła się w Lipiu uroczysta inauguracja podniesienia flagi Rzeczypospolitej Polskiej na maszt, który został zamontowany przed budynkiem ZSP w Lipiu. Na zakup i montaż masztu z flagą RP gmina Lipie pozyskała dotację celową w ramach projektu „Pod biało-czerwoną”, nad którym honorowy patronat objął Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki.
Propozycja uzyskania masztu i flagi była skierowana do wszystkich gmin. To mieszkańcy mieli popierać tę ideę. W Lipiu to poparcie było wystarczające. Gmina uzyskała więc dofinansowanie i przystąpiła do realizacji prac. Realizacja projektu była złożona, ponieważ postawienie masztu wymagało uzyskania przez gminę pozwolenia na budowę. W tym celu wykonano dokumentację projektową, uzyskano decyzję o warunkach zabudowy, która wymagała uzgodnień z instytucjami zewnętrznymi, a po geodezyjnym wytyczeniu miejsca zabudowy masztu, wykonano wykop fundamentu i przeprowadzono stosowne badania archeologiczne terenu. Po instalacji masztu uzyskano wymagane prawem budowlanym opinie oraz pozwolenie na użytkowanie. Koszt zadania wyniósł 9151,25 zł, a dotacja pozyskana na podstawie umowy podpisanej z Wojewodą Śląskim w czerwcu – 8 tysięcy zł. Trzeba więc było trochę dołożyć ze swoich.
Maszt stanął przed budynkiem Szkoły Podstawowej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego, wchodzącej w skład Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Lipiu. To też symbol. Flagę narodową zamontowano właśnie przed szkołą mającą za patrona współtwórcę naszej niepodległości i stało się to w przeddzień rocznicy odbudowy państwa polskiego. Paralele między dawnymi czasy i dniem dzisiejszym wskazała wójt gminy.
– 102 lata temu Polska, jako młode i odrodzone państwo, musiała się zmierzyć z bolszewicką nawałą, która mogła przekreślić naszą państwowość kolejny raz w historii. W 1920 roku masy Polaków musiały stanąć w obronie ojczyzny. Wielu rodaków zgłaszało się do walki dobrowolnie. Zupełnie tak, jak zrobiło to dziś wielu naszych sąsiadów z Ukrainy. Nasi przodkowie tak samo zrozumieli wtedy, że oto nadszedł czas, by walczyć i obronić swoje – lub stracić wszystko. Wtedy też, zupełnie jak dziś, klęska oznaczałaby rozlanie się wojny na całą Europę. Bez tego bohaterstwa szerokich mas polskich chłopów i robotników nie byłoby zwycięstwa w 1920 roku i być może nie byłoby Polski – mówiła Bożena Wieloch. (jar)



Facebook
YouTube
RSS