Nie ma zasadniczych zmian w przepisach dotyczących wynagrodzeń w ochronie zdrowia. Obecna sytuacja, jak już pisaliśmy, grozi upadkiem wielu szpitali. Nasz ZOZ, choć chciał inwestować, teraz praktycznie wyzbywa się oszczędności, by dopłać do pensji. Zdaje się jednak, że nie wszyscy rozumieją, że sytuacja jest zła – i gdy powiatowa służba zdrowia padnie, to nie pomogą optymistyczne stanowiska krajowych instytucji ani prywatne analizy ustaw w wykonaniu radnych pasjonujących się prawodawstwem. Natomiast jakość i dostępność usług medycznych na pewno się nie poprawią, lecz dramatycznie pogorszą
Ciągle brakuje środków z NFZ na same pensje w placówkach ochrony zdrowia. To wynik odgórnie wprowadzonych wzrostów płac bez zadbania o to, by na realizację tych politycznych decyzji były środki. Ot – taki znak stylu zarządzania państwem w ostatnich latach, gdzie „góra” to i owo rozdaje, a „na dole” muszą się martwić, skąd na to wziąć. A potem to „góra” ma sukces, bo „dała”, a kto inny ma problem i wysłuchuje pretensji. W tym przypadku, jeśli dostęp do usług medycznych jeszcze się pogorszy, bo braknie na to kasy, pretensje będą do lokalnych samorządów, a nie do „sprawcy” problemu skrytego gdzieś za warszawskim biurkiem.
Niestety ostatecznie konsekwencje mogą ponieść ci, którzy rzekomo wszystko dostają od hojnych polityków – bo to oni nie dotrą do lekarza na wsi czy w powiecie. A to, co im „władza dała”, oddadzą z nawiązką w prywatnych gabinetach lekarskich. Złoty interes, nie ma co. Tylko pogratulować dalekowzroczności.
Rozmowy coś dają, ale niewiele
W grudniu w województwie odbyło się spotkanie między innymi samorządów i przedstawicieli ochrony zdrowia. Poświęcone było sytuacji, która grozi upadkiem szeregu szpitali rangi powiatowej. Jak niedawno pisaliśmy, nasze szpitale też nie są niezagrożone, choć mamy szczęście, że ZOZ w Kłobucku zarządzany był dobrze i ma oszczędności, z których teraz może pokryć straty. Jest to jednak wyczerpywanie środków, z których można by coś zbudować, coś wyposażyć w sprzęt. No i nie jest to zasób nieograniczony – kiedyś też się skończy. Starosta, który w tym posiedzeniu brał udział, w środę na sesji mógł jedynie poinformować, że żadna zasadnicza zmiana w obowiązujących regulacjach nie nastąpiła, choć nie można powiedzieć, że nie wywalczono niczego. – Minister nieco zmienił zapisy, nie jest to już teraz tak niekorzystne, niemniej ciągle wymaga dokładania kilkudziesięciu tysięcy miesięcznie na same pensje. To zagraża istnieniu szpitali powiatowych. Nie tylko w powiecie kłobuckim. Ale nas najbardziej interesują szpitale w Kłobucku i w Krzepicach – powiedział na sesji Henryk Kiepura.
Kriokomory nie będzie, rozbudowy szpitala też?
Nasz ZOZ dosypuje więc do puli na pensje to, co miał zamiar wydać na inwestycje. A z inwestycji skorzystaliby oczywiście pacjenci. Był więc plan zakupu kriokomory za kilkaset tysięcy, ale to nie jest czas na takie wydatki, skoro trzeba pilnować oszczędności, aby nie zbankrutować na pensjach. Dodajmy tu – żeby było jasne – że to nie jest problem „bogatych lekarzy”, tylko władz centralnych, które dały podwyżki, ale nie zapewniły na to środków jak należy. Pracownicy ochrony zdrowia zarabiają czasem obiektywnie dużo, bo wykonują zawody wymagające lat nauki i praktyki, do tego wysoce odpowiedzialne – a więc zasługujące na spore wynagrodzenie. Jeśli go nie osiągną w takim powiatowym szpitalu, bez problemu znajdą robotę gdzie indziej. Ba, także za granicą, bo przecież wykształceni medycy zwykle znają języki i nie muszą za granicą zmywać naczyń, tylko mogą pracować w zawodzie. Nikt ich nie zmusi do pracy w małym szpitalu na polskiej prowincji, gdy nie będzie tam dobrej wypłaty. Tak samo jak nikt nie zmusi nikogo z nas do pracowania za połowę stawki, gdy możemy mieć dwa razy więcej w innym miejscu. To normalne. Skoro jednak państwo zabiera nam w podatkach środki na służbę zdrowia, skoro nawet konstytucja gwarantuje taką opiekę, to powinno nam państwo zapewnić to, za co mu płacimy. A jeśli to usługa droga, to powinno za nią zapłacić zgodnie z wartością. A nie zrzucać problem na barki podmiotów prowadzących placówki ochrony zdrowia. A środki wydawać na sprawy, które nabijają władzy głosy wyborcze.
U nas mieli też dalej zarysowane plany, by rozbudowywać szpital w Kłobucku. Zresztą wielu widziało, że placówka się zmieniała w ostatnich latach, że dostęp do usług medycznych się poprawiał, a taki proces należałoby kontynuować. Tylko nie w warunkach, gdy zamiast na rozwój, trzeba wydawać oszczędności na bieżącą działalność – na uzupełnianie pensji „wyznaczonej” gdzieś tam za biurkiem w stolicy bez zastanowienia, czy system taką decyzję uciągnie.
Nie wszyscy są za krytyką kłopotliwych przepisów Kilka rad gmin w powiecie już przyjęło stanowiska w tej sprawie, by wyrazić poparcie dla powiatu i dla potrzeby zmiany obecnych rozwiązań, za które służba zdrowia płacić będzie dotąd, aż nie padnie całkiem. Jeśli zmiany wprowadzane odgórnie nie zostaną zracjonalizowane, sfinansowane przez państwo.
W Kłobucku dyskusja rozpętała się dość szeroka, dotycząca szeregu kwestii związanych z ochroną zdrowia, w tym i zdarzających się przypadków, że coś po prostu nie zadziała – i pacjent może mieć uzasadnione pretensje. Radny Tadeusz Koch wyraził przekonanie, że poza dorzucaniem pieniędzy do systemu, trzeba też egzekwować realizację usług medycznych i oczekiwać jakości i dostępności. Głosowano następnie nad przyjęciem stanowiska dotyczącego ustawy o zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Tej ustawy, w związku z którą ZOZ i podobne podmioty w praktyce dokładają do pensji zamiast inwestować. Uchwała przeszła większością głosów, jednak, co odnotowujemy, radni Aleksander Tokarz i Witold Dominik byli przeciw.
– Nie mogę się w tej ustawie doszukać tych mechanizmów, które powodują zwiększenie obciążenia powiatu – stwierdził radny Dominik.
– Poważne instytucje zajmowały się tymi sprawami – podkreślił radny Tokarz.
– W uchwale mowa o działaniach starostwa, ale brak konkretów. Będę głosował przeciwko – zawyrokował. Czy głosowanie przeciw uznać za swego rodzaju zgodę na stan obecny, w którym ZOZ wyczerpuje na uzupełnianie pensji środki, za które miał kupić sprzęt dla pacjentów – pozostawiamy ocenie czytelników.
Odnosimy wrażenie, że są tacy, którzy gotowi przyjąć, że skoro przywoływane ważne podmioty nie protestują przeciw ustawie, to z definicji jest dobrze – nieważne, co realnie dzieje się w powiecie, w naszej ochronie zdrowia. W kwestii zastrzeżeń do służby zdrowia mamy zaś stanowisko takie, że – owszem – rzeczy do poprawy każdy dałby radę wskazać, ale… jeśli szpitale w powiecie upadną, to problem jakości usług zniknie zupełnie, bo nie będzie miał ich kto oferować. Cóż, jest takie przysłowie o żałowaniu róż, gdy płoną lasy – i chyba nie wzięło się ono znikąd. (jar)



Facebook
YouTube
RSS