Wraz z początkiem sierpnia rusza nabór wniosków o przyznanie bonu energetycznego. Informacja ta jest… taka trochę słodko-kwaśna. Bo spory wzrost maksymalnej ceny energii elektrycznej dotyczy wszystkich mieszkańców Polski, a pomoc zaoferowana przez obecne władze państwowe dotyczy tylko części obywateli. Tych o naprawdę niskich – w dzisiejszych realiach – dochodach miesięcznych
Bywały już w najnowszej historii Polski przypadki pomocy rządowej dla obywateli, o której sporo mówiono, kreując ją na rodzaj sukcesu „dobrej władzy”, a w praktyce możliwości skorzystania z takiej pomocy okazywały się mocno ograniczone. Podobnie jest w przypadku bonu energetycznego. Wzrost comiesięcznej opłaty za anergię elektryczną w przypadku pojedynczych gospodarstw domowych zazwyczaj wynosi obecnie od kilkudziesięciu do nawet kilkuset złotych (z reguły gdzieś pośrodku – ale jest to wzrost zauważalny). Bon można dostać jeden na pół roku. Do tego o wartości zdolnej pokryć może 2-3 miesięczna kwotę podwyżki cen energii. Do tego taka szansa jest jedynie dla osób naprawdę mało zarabiających. Tymczasem nawet do tych o zarobkach średnich podwyżki cen energii, tak znaczne, jak obecni są problemem. A osoby te mogą zostać bez pomocy.
Warto spróbować
Niezależnie od tego – warto sprawdzić, czy ma się szansę na bon energetyczny. A jeśli tak – to warto po te środki sięgnąć. Wnioski w tej sprawie będzie można składać od 1 sierpnia we własnym gminnym ośrodku pomocy społecznej. Te lepiej zarządzane gminy w powiecie już ogłosiły, że pojawia się taka możliwość. Wnioskować można także online, przez ePUAP. „Wujek Google” z pewnością pomoże w znalezieniu właściwego adresu każdemu, kto woli korzystać z technologii cyfrowych.
Ile tego wsparcia?
Bon energetyczny przysługiwać będzie po spełnieniu kryterium dochodowego. Wypłacany będzie w wysokości zależnej od liczby osób w gospodarstwie domowym oraz od rodzaju głównego źródła ogrzewania. Jeżeli głównym źródłem ogrzewania gospodarstwa domowego jest energia elektryczna (czyli na przykład pompa ciepła, bojler elektryczny) to bon energetyczny przyznawany będzie w wyższych kwotach. Mimo wszystko to należna jednorazowo na pół roku kwota 600 złotych w przypadku gospodarstwa domowego jednoosobowego. W gospodarstwach 2-3 osobowych kwota wynosi 800 złotych, przy 4-5 osobach to 1000 zł, a przy większej liczbie osób – 1200 zł. Swego rodzaju ciekawostką jest fakt, że do tych podwyższonych kwot trzeba mieć właśnie ogrzewanie polegające na prądzie. Kto sobie takie założył, z reguły liczył się z większymi wydatkami i miał też środki na taką instalację grzewczą. Prawdopodobnie więc ma większe dochody miesięczne niż te, które uprawniają do uzyskania bonu. Oczywiście należy to sprawdzić, aby szansy nie przegapić. Ale… jest to taka sytuacja, gdy wyższa pomoc niby się należy, ale grono osób, które z niej będą mogły skorzystać, wcale nie okaże się wielkie. Propagandowo więc może to wygląda dobrze, bo „państwo da” w zamian za podwyżki energii. W praktyce… większość będzie za prąd płacić więcej, a na pomoc się nie załapie. Większości tych, którzy w ogóle będą mieć możliwość uzyskania bonu po uwzględnieniu kryterium dochodowego, dotyczyć będzie raczej możliwość uzyskania niższych kwot wsparcia. Przyznawanych w przypadku, gdy główne źródło ogrzewania nie jest z energii elektrycznej. Czyli potencjalnie kwalifikuje się tu każdy, kto ma piec na pellet, węgiel czy inne paliwa. W przypadku gospodarstw użytkujących takie właśnie inne niż zasilane prądem główne źródła ogrzewania, bon energetyczny będzie przyznawany w wysokości 300 złotych dla gospodarstw domowych jednoosobowych, 400 złotych – dla gospodarstw 2-3-osobowych, 500 złotych przy 4-5 osobach i 600 złotych – gospodarstwom domowym liczącym 6 i więcej osób. Jak widać: szału nie ma. Jeśli, weźmy taki przykład, rodzina trzyosobowa od połowy roku płaci za prąd za każdym razem po, dajmy na to, 150 złotych więcej, to bon nie pokryje całości dodatkowych kosztów, które poniosą w tym półroczu na prąd. Potrzeba niewielkich dochodów
Przede wszystkim aby otrzymać bon, trzeba mieć niskie dochody. Świadczenie przysługuje osobom, których przeciętny miesięczny dochód w roku 2023 nie przekraczał kwoty 2500 złotych – w przypadku osób w gospodarstwie domowym jednoosobowym, albo 1700 zł na osobę – w przypadku gospodarstw domowych wieloosobowych. Nie są to kwoty wysokie. Wiele osób nie załapie się więc na bon w ogóle.
Co prawda obowiązywać będzie także zasada „złotówka za złotówkę”, czyli jeśli komuś dochody przekraczają limity, ale góra o kilkaset złotych, to może dostać bon w kwocie pomniejszonej o tę nadwyżkę. Jeśli ktoś gospodarujący samodzielnie miał więc dochody 2700 złotych miesięcznie, może się spodziewać bonu nie 300, ale 100 złotych. Zawsze coś. Z drugiej strony kryteria i zasady wymagają przeliczeń. Jeśli ktoś podane limity przekracza – warto, aby sprawdził, czy mu się bon choć w części nie należy. Ale jeśli ktoś ma dochody pozwalające żyć trochę lepiej niż bardzo skromnie, to pewnie się na tę pomoc nijak nie załapie. No cóż, większość z nas zapłaci „po europejsku” za ceny energii – więcej znacznie niż jest ona warta. Ocieplenie klimatu ma dla każdego swą cenę – niezależnie od tego, co o tym zjawisku sobie prywatnie myśli.
Tak na koniec jeszcze taka ciekawostka. Jeżeli bon energetyczny chce uzyskać wieloosobowe gospodarstwo domowe, to może złożyć tylko jeden skuteczny wniosek. To znaczy jeśli swoje wnioski złoży kilku domowników, to bon zostanie wypłacony tylko na najwcześniej złożony wniosek z tego gospodarstwa.
Małym plusem, ale też wartym odnotowania, jest to, że nie ma potrzeby udowadniania swoich dochodów w roku ubiegłym. Po złożeniu wniosek dane te zostaną sprawdzone przez instytucję, która będzie go rozpatrywała. Nie trzeba więc chodzić za żadnymi świstkami. Zawsze to coś na plus.



Facebook
YouTube
RSS