Czy jest sposób na tych mniej subordynowanych mieszkańców wsi, których nikt jeszcze nie chciałby surowo karać, ale którzy dali już niejednemu „popalić” – i których trzeba by w końcu, w interesie całej społeczności, sprowadzić na właściwą drogę?
Przewodnicząca Urszula Bujak, reprezentująca Praszczyki, podczas ostatniej sesji rady gminy zwróciła uwagę na niepokojącą mieszkańców sytuację.
– Mamy dwóch takich, brzydko mówiąc, pijaczków i złodziei. Ich aktywność nasila się z dnia na dzień i niepokoi mieszkańców. Jaka jest procedura postępowania w takich sytuacjach i czy coś można z tym zrobić? – szukała pomocy na forum rady gminy Urszula Bujak.
Czym się objawia problem? Mieszkańcy Praszczyk zaczęli się obawiać o swoje mienie, zwłaszcza o wszystko to, co pozostawiane jest bez zamknięcia poza domem czy garażem. Takie rzeczy zaczęły po prostu nieoczekiwanie znikać. I, jak to często w takich sytuacjach bywa, wszyscy wiedzą – albo przynajmniej domyślają się – kto za to odpowiada. Ale z jednej strony za rękę na razie nikogo nie złapano, z drugiej – jest jeszcze odrobina solidarności wobec, było nie było, miejscowych. To dlatego radna przedstawiła problem podczas sesji, a – o co pytał wójt – na razie nie zwracano się o skuteczną interwencję do policji.
– Ludzie mimo wszystko nie chcą robić tym osobom przykrości. No ale mamy z nimi naprawdę problem – dodała Bujak.
Czytaj więcej w najnowszym numerze GK lub na e-wydaniu.



Facebook
YouTube
RSS