13 grudnia 2013 r. Sąd Najwyższy podjął uchwałę o doniosłym dla wykładni i stosowania prawa cywilnego znaczeniu: „Dopuszczalne jest zawarcie umowy darowizny na wypadek śmierci, jeżeli jej przedmiotem są konkretne rzeczy lub prawa, a umowa nie jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego” (III CZP 79/13). Uchwała spotkała się z krytyczną reakcją przedstawicieli doktryny, co tylko dodatkowo świadczy o jej przełomowym charakterze. Do czasu jej podjęcia panował pogląd, że w drodze czynności prawnych między żyjącymi nie wolno regulować stosunków majątkowych na wypadek śmierci. Przemawiać za tym miałyby: treść art. 941 k.c. („Rozrządzić majątkiem na wypadek śmierci można jedynie przez testament”) oraz art. 1047 k.c. o zakazie umów o spadek po osobie żyjącej. Dla porządku przypomnieć jedynie należy, że senat siódmej kadencji dwukrotnie (w 2009 i 2011 r.) wystąpił z inicjatyąa ustawodawczą wprowadzenia explicite do kodeksu cywilnego umowy darowizny na wypadek śmierci, jednakże bezskutecznie.
Zanim zostanie przedstawiona istota sporu o tę instytucje, warto wskazać stan faktyczny, na kanwie którego doszło do podjęcia rzeczonej uchwały przez Sąd Najwyższy. Pożyczkodawca udzielił pożyczkobiorcy pożyczki z zastrzeżeniem, że w razie jego śmierci pożyczka ulega umorzeniu. W tej sytuacji umorzenie pożyczki nie jest niczym innym jak tylko darowizną, gdyż po stronie pożyczkobiorcy następuje przysporzenie majątkowe w postaci zwolnienia ze zobowiązania. Pożyczający pieniądze zostaje bowiem wzbogacony o kwotę, którą pożyczył.
Problem sprowadza się zatem do tego, czy spadkodawca może rozporządzać swym majątkiem na wypadek śmierci jedynie w drodze testamentu. Spór ma swoje niebagatelne znaczenie praktyczne. Spadkobierca, który w drodze dziedziczenia nabywa spadek lub poszczególne przedmioty należące do spadkodawcy, w drodze zapisu windykacyjnego nabywa również ciążące na zmarłym długi. W wypadku darowizny na wypadek śmierci obdarowany nabywa własność rzeczy, która weszłaby do spadku po zmarłym, natomiast nie przechodzą na niego długi ciążące na spadkodawcy.
Podstawowym argumentem krytyków podjętej przez Sąd Najwyższy uchwały jest właśnie twierdzenie, że dopuszczenie darowizny na wypadek śmierci prowadziłoby do obejścia przepisów o odpowiedzialności za długi spadkowe. Znaczenie historyczne decyzji Sądu Najwyższego przejawia się w tym przede wszystkim, że poszerza swobodę właściciela w rozporządzaniu swym majątkiem i wzmacnia zasadę swobody umów (art. 353.1. k.c.). Argumenty dogmatyczne można sprowadzić do kilku najważniejszych: umowa darowizny nie jest czynnością mortis causa (na wypadek śmierci), a jest czynnością pomiędzy żyjącymi (inter vivos); nie jest umową o spadek po osobie żyjącej (darowizna jest sukcesją singularną); wierzyciele darczyńcy mogą podważać umowę darowizny na wypadek śmierci w drodze skargi pauliańskiej. Za wybitnym znawcą prawa rzymskiego, prof. Franciszkiem Longchamps de Berrier powiedzmy, że to, na co nie mógł zdecydować się ustawodawca, zrealizował Sąd Najwyższy w swym precedensowym judykacie.
A jako ciekawostkę przypomnijmy, że po raz pierwszy w dziejach prawa darowizna na wypadek śmierci pojawia się w XVII księdze „Odysei” Homera, kiedy to Telemach, wracając do Itaki, powierza swój majątek swemu towarzyszowi Pejrajowi, gdyby nie dane mu było wrócić żywym.




Facebook
YouTube
RSS