Z wójtem Bogdanem Sośniakiem rozmawiamy o problemach, z jakimi boryka się w gminie, i o trwającym konflikcie z prezesem Stowarzyszenia „Nasza Szkoła”
„Gazeta Kłobucka”: Radny Andrzej Zalski śni się panu po nocach?
Bogdan Sośniak: (śmiech) Aż tak źle to nie jest.
GK: Radny Zalski może nie, ale prezes Zalski już tak. (uśmiech)
B.S.: No tak, prezes Stowarzyszenia „Nasza Szkoła” w Zwierzyńcu mocno mnie absorbuje, ale myślę, że nie na tyle, żeby utrudniało mi to wykonywanie bieżących zadań gminnych.
GK: Są tacy, którzy mówią, że dobrze, jeśli ktoś władzy patrzy na ręce.
B.S.: Pewnie tak. Ja nie roszczę sobie prawa do tego, że jestem nieomylny, że moi urzędnicy są nieomylni i wszystko robimy superdobrze. Uważam, że nie ma takich ludzi, którzy robią wszystko idealnie od początku do końca. Natomiast dla mnie najważniejsze jest to, aby poznawać problemy, pokazywać je i próbować je wspólnie rozwiązywać. Często bowiem w takim ogólnym odbiorze społecznym może się wydawać, że coś jest bardzo proste, albo jest efektem zaniedbania. Tymczasem pewne rzeczy mogą opóźniać lub blokować kwestie proceduralne, projektowe lub inne. Uważam, że krytyka na zasadzie: „jak ja tam narobię rabanu, to wezmą się tam do roboty” jest pod publikę. Wierzę w mądrość ludzi i ufam, że potrafią odróżnić prawdę od fałszu.
GK: Sugeruje pan, że radny Zalski tak właśnie podchodzi do rzeczy – populistycznie.
B.S.: Nie. Myślę, że ma dobrą wiedzę i stara się, ale często nie potrafi nam przyznać racji.
Czytaj więcej w najnowszym numerze GK lub na e-wydaniu.


Facebook
YouTube
RSS