Za dwa dni obchodzić będziemy Międzynarodowy Dzień Położnej. Pani Janina Pełka jest najstarszą położną w Polsce, dziś już emerytowaną – po ponad 40 latach pracy. Pod jej opieką doświadczenie w zawodzie zdobywały kolejne pokolenia kłobuckich położnych. W przyszłym roku seniorka obchodzić będzie setne urodziny
Jarosław Jędrysiak
Mieliśmy wyjątkową okazję porozmawiać z panią Janiną Pełką, która odwiedziła naszą redakcję w towarzystwie dwóch koleżanek po fachu, które sama wprowadzała w tajniki praktyki tego odpowiedzialnego zawodu: Barbary Siwczyńskiej i Jolanty Garus-Kmieć. Pani Pełka przez długie lata pracowała jako położna w Kłobucku. Naszego wyjątkowego gościa nie trzeba było namawiać do powspominania.
– Pracowałam na różnych odcinkach: w terenie, w szpitalu, w pogotowiu. Na początku było to w czasie okupacji niemieckiej. Pracowało się wtedy w terenie, jeździło do porodów. Bez pieniążków, bo ludzie wtedy nie mieli pieniędzy. Później, w Kłobucku, pracowałam w izbie porodowej. Na koniec – w pogotowiu kłobuckim na stanowisku położnej – mówi Janina Pełka.
W Warszawie pracę jako położna rozpoczęła w szpitalu, jeszcze pod panieńskim nazwiskiem Bratkowska. Jak trafiła w nasze strony?
– W czasie wojny były w Warszawie straszne łapanki. Niemcy, jak rakarze, wyłapywali ludzi i wywozili ich na śmierć. Była obawa tam mieszkać. Przyjechałam tutaj do krewnych, do brata, który był leśnikiem. Tu wyszłam za mąż. Pracowałam w terenie jako położna – wspomina.
W pracy położnych od tamtych czasów zaszły spore zmiany. Dziś kobiety rodzą zazwyczaj w szpitalu. Kiedyś było inaczej.
– Porody odbierało się w domach. Nie tak, jak teraz. Gdy podczas porodu działo się coś złego, to była trauma. Bywały ciężkie przypadki. Trzeba było liczyć tylko na siebie, nie było obok lekarza. Chwała Bogu, nie miałam nigdy przypadków śmiertelnych. Dziś w domu rodzi mało kto, zazwyczaj tylko wtedy, gdy tak chce – opowiada pani Janina.
Wiele wciąż żywych wspomnień wiąże się z długimi latami pracy. To nie tylko wspomnienia z dramatycznych czasów wojny, gdy jadąc do rodzącej kobiety, sama ryzykowała życiem. Kiedyś zdarzyło się jej też odbierać poród w taborze Cyganów. Jej wspomnienia to skarbnica wiedzy o rozwoju tego zawodu. To też mnóstwo punktów wspólnych z niezliczonymi historiami rodzinnymi – wszędzie tam, gdzie rodziły się dzieci i gdzie musiała asystować położna. Z lat pracy w Kłobucku wspomina też swe współpracownice: Irenę Matysiak, Irenę Melanowicz, Józefę Greczychin, panie Cieślak, Płuskę, Jeleń.
Nasza rozmówczyni podkreśla, że praca położnej to zawód ciężki i odpowiedzialny. Dzisiaj, w czasach porodów w szpitalach, wykonywanie go jest na pewno łatwiejsze. A jednak niewiele nowych położnych trafia do polskiej służby zdrowia.
– Dziś zawód położnej jest dyskryminowany i słabo płatny. Dużo dziewczyn kończy studia położnicze, ale potem wyjeżdżają z kraju, bo tam mają wielokrotnie lepsze warunki pracy. Zawód ten jest tam doceniany, jest samodzielny. U nas położne sprowadzane są do roli podrzędnej – wyjaśnia Barbara Siwczyńska.
Pani Janina Pełka cieszy się dużym poważaniem w środowisku położnych. Po relacje i wspomnienia na temat dawnego położnictwa przyjeżdżają do niej naukowcy z uniwersytetów. U nas jest wspominana jako osoba niezwykle zasłużona.
– Pani Jasia wprowadzała do zawodu bardzo dużo naszych koleżanek, mnie również. Uczyła mnie jeździć w karetce, gdy w 1979 roku pracowałam jeszcze jako sanitariuszka. Imponowała przebogatym doświadczeniem. Zaczynała przecież jeszcze jako położna rodzinna, gdy noworodki przyjmowało się na świat tylko w domu. Niezależnie od pory dnia i nocy jeździła do rodzących kobiet w całej okolicy Kłobucka – mówi Jolanta Garus-Kmieć.
8 maja jest obchodzony Międzynarodowy Dzień Położnej. To data urodzin Stanisławy Leszczyńskiej, położnej w Auschwitz-Birkenau, przyjmującej tam porody wbrew zakazom władz obozowych. Obchody Dnia Położnej odbędą się też w Częstochowie. Podobnie jak w latach poprzednich, i teraz uczestniczyć będzie w nich pani Janina Pełka, najstarsza położna w Polsce, mieszkanka powiatu kłobuckiego. W takich sytuacjach jest przyjmowana z należnymi honorami. I zadziwia wciąż swą nadal wielką energią, poczuciem humoru i pogodą ducha.
Życzymy Pani Janinie oraz wszystkim położnym w naszym powiecie, aby zdrowie dopisywało im jak najdłużej.


Facebook
YouTube
RSS