KONTROWERSJE. Są nowe informacje o bulwersującej sprawie Andrzeja Kasprzyka. Choć samorząd gminy uznał skargi jego ojca za niezasadne, z zewnątrz – z urzędu wojewódzkiego – na sprawę spojrzano inaczej
Jarosław Jędrysiak
Już kilka razy pisaliśmy, jak GOPS w Miedźnie zajmował się sprawą Andrzeja Kasprzyka. Nasze artykuły zainteresowały też media ogólnopolskie. Ograniczymy się więc teraz tylko do najświeższych informacji, krótko przypominając, że mężczyzna ten, ofiara wypadku, po leczeniu szpitalnym i pobycie w zakładzie opiekuńczo-leczniczym nie trafił do domu pomocy społecznej, a do placówki dla bezdomnych – choć wymagał stałej opieki. Jego stan pogorszył się na tyle, że zmarł. Ojciec, Edward Kasprzyk, obwinia GOPS o bezczynność, wskutek której syn nie miał miejsca w DPS-ie. Jego skargę na GOPS rada gminy uznała za bezzasadną. Pan Edward ze sprawą poszedł „wyżej” – do prokuratury i do urzędu wojewódzkiego. W GOPS-ie przeprowadzono doraźną kontrolę w tej sprawie.
– Wykonywanie zadań ze strony Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Miedźnie w kontrolowanym okresie, tj. od lutego 2015 r. do lipca 2016 r., oceniono negatywnie, z uwagi na stwierdzenie istotnych uchybień w działalności ośrodka – czytamy w piśmie dyrektora generalnego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego, Adama Ostaleckiego.
Więcej w najnowszym numerze GK (49) lub na e-wydaniu.


Facebook
YouTube
RSS