Isabelle – krnąbrna buntowniczka oraz Vianne – matka i żona, to siostry, które ojciec – weteran wojenny – porzucił po śmierci matki i każda z nich radzi sobie z tym jak potrafi. Różni je wszystko – wygląd, wiek, wykształcenie, podejście do świata i ludzi. Po burzliwym życiu ich losy krzyżują się ponownie dopiero w 1940 roku, kiedy wybucha wojna. I żadna z nich nie jest zadowolona ani z przymusowego spotkania, ani z wojennej zawieruchy. Męża Vianne zmobilizowano i kobieta została z małą córeczką, a niebawem pod dach jej domu trafił oficer III Rzeszy. Isabelle niepogodzona z kapitulacją Francji dołącza do ruchu oporu. Wojna uczy je życia – innego i dotychczas nieznanego. Autorka oparła fabułę na wspomnieniach młodej Belgijki Adrée de Jongh, bojowniczki ruchu oporu. Jednak tylko pierwowzór bohaterki jest prawdziwy. Choć książka opisywana jest jak historyczna to niewiele ma wspólnego z historią, a bynajmniej z prawdą historyczną. Akcja w okupowanej Francji to fi kcja, która kojarzy się z sitcomem „Allo, allo”. Książka, choć brawurowo i bezbłędnie napisana, jest przewidywalna i „naładowana” emocjami. Tło wojenne dodaje jej klimatu, tym bardziej, że to tematyka modna i często wykorzystywana w beletrystyce. Mimo wszystko polecam posłuchać śpiewu „Słowika” w tym retro romansie i samemu przekonać się czy warto.
Polecam! Olga Derewiecka




Facebook
YouTube
RSS