Okres największego zagrożenia grypą ptaków minął. Dla hodowców, w tym tych drobnych, to ulga
Kto miał przy domu kilka kurek, wraz z restrykcjami nałożonymi w związku z ptasią grypą miał kłopot. Bo przez ostatnie miesiące drób musiał pozostawać zamknięty, aby mieć jak najmniejszy kontakt z dzikimi ptakami. Teraz sytuacja zagrożenia epidemiologicznego poprawiła się na tyle, że ograniczenia częściowo cofnięto. Przede wszystkim można już wypuszczać kury i inne tego rodzaju ptactwo z kurników.
Najnowszy komunikat służb weterynaryjnych w oparciu o rozporządzenie ministra nie nakazuje już tak ścisłego izolowania zwierząt hodowlanych. Nadal jednak należy dbać o ograniczanie ich kontaktu z dzikim ptactwem. Nie wolno wciąż poić drobiu wodą z otwartych zbiorników i wwozić do gospodarstwa zwłok dzikich ptaków łownych. Zasady bioasekuracji więc nadal zostały utrzymane, ale w złagodzonej formie. Po szczegóły warto sięgnąć na stronę Głównego Inspektora Weterynarii.
Już kilka dni temu podczas sesji w Lipiu przedstawiciel powiatowego lekarza weterynarii wspominał o tym, ze zbliża się zniesienie surowych ograniczeń dotyczących przydomowej hodowli ptaków. Teraz to właśnie się stało. Grypa ptasia rozwija się najlepiej w temperaturach do plus 5 stopni. Teraz jest cieplej. Warto też dodać, że niezależnie od temperatur wirus atakujący ptactwo nie jest groźny dla człowieka. W profilaktyce chodzi zatem nie o bezpieczeństwo ludzi, a o zapobieganie daleko idącym stratom gospodarczym. (jar)



Facebook
YouTube
RSS