ARCHIWUM POLICJI
POLICJA. Mieszkanka Popowa w piątek przed Wielkanocą wyszła z domu. Gdy nie wróciła do niedzieli, zaniepokojony syn powiadomił policję
Policjanci dostali wiadomość i zaginięciu 59-letniej kobiety w niedzielę wielkanocną około godziny 11. Fakt ten zgłosił syn kobiety, który poinformował, że po raz ostatni jego matka była widziana w Wielki Piątek. Dwa dni nieobecności kobiety z nieznanej przyczyny były uzasadnioną podstawą do obaw, więc na miejsce skierowano od razu wszystkie dostępne siły policji. Do poszukiwań zawezwano także funkcjonariuszy Oddziału Prewencji Policji z Katowic, a o zginięciu kobiety powiadomiono jednostkę policji z Pajęczna – z racji niedużej odległości Popowa od granic tego powiatu. Długie niewracanie kobiety do domu i brak kontaktu z nią mógł mieć różne przyczyny, tym razem jednak wszystko skończyło się w zasadzie dobrze. Zaginioną policjanci odnaleźli w ciągu godziny, jeszcze przed południem, w lesie w Popowie. Wyjaśniło się też od razu, czemu nie wróciła do domu. – Okazało się, że kobieta idąc przez las, przewróciła się, doznając urazu nogi i nie mogła poruszać się o własnych siłach. Nie mogła też ona wezwać pomocy, gdyż nie miała przy sobie telefonu – wyjaśnia rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku, sierż. szt. Kamil Raczyński.
Kobieta, z powodu urazu zmuszona do nocowania w lesie, przemarzła. Przekazano ją pod opiekę pogotowia ratunkowego, za którego pośrednictwem poszkodowana trafiła do szpitala w Częstochowie. (jar)



Facebook
YouTube
RSS