JAROSŁAW JĘDRYSIAK
PROBLEM. Z Kargula i Pawlaka, którzy szarpali się latami o pasek gruntu szeroki na trzy palce, śmieją się wszyscy. Nawet ci, którzy dziś w zasadzie robią to samo, co ci śmiechu warci bohaterowie komedii z minionej już, wydawałoby się, epoki
Wcale nie jest mało takich, co to z Kargula się pośmieją, a potem dawaj na traktor – i pługiem „przesuwać” granice swoich działek, powiększając je choćby o centymetry.
Podczas ostatniej sesji rady gminy, która odbyła się po serii zebrań wiejskich, wójt Bożena Wieloch zauważyła, że praktycznie w każdej wsi ludzie skarżą się na tego rodzaju działania.
– Mieszkańcy sygnalizują bardzo mocno, że rolnicy, którzy mają swoje pola przy drogach, chcą nie tylko uprawiać swoją ziemię, ale też pobocza dróg. A są i tacy, co próbują „uprawiać” drogi asfaltowe – mówi- ła z sarkazmem wójt gminy.
To zachowanie nie wynika dziś z głodu ziemi, o którym może było warto mówić w czasach Karguli i Pawlaków. Dziś sporo ziemi leży odłogiem. Na sesji padła nawet dość konkretna zapowiedź.
– Jeśli ci państwo, ci rolnicy, chcieliby nabyć jakąś ziemię do uprawy, to my mamy kilka nieużytków w gminie Lipie. Jeśli w ten sposób przestaną orać pobocza dróg i będą wystrzegali się zaorywania asfaltu – dodała Bożena Wieloch.
Czy to nieco żartobliwe zwrócenie uwagi na problem trafi do sumień nazbyt hulających z pługami traktorzystów? Trudno powiedzieć. Nam wydaje się, że drogi asfaltowe to dziś droga sprawa. Jeśli ktoś szuka zysku poprzez ich przyorywanie – zresztą przez przyorywanie jakiejkolwiek drogi dla powiększenia swego pola o gruntu „na trzy palce” – to może warto by w jego kalkulację zysków i strat wliczyć odpowiednie do wartości uszkodzonej drogi odszkodowanie. Tylko że być może wówczas nie tylko te dodatkowe trzy palce, ale i całe pole, które starał się powiększyć taki współczesny Kargul, przestałoby się zupełnie opłacać. Cóż, dobro społeczności – a droga jest przecież wspólna – powinno być chronione nie gorzej niż dobro prywatne. (jar)





Facebook
YouTube
RSS