Raport

Mniejsze przychodnie do likwidacji?

Warszawa w ogóle nie rozumie naszych problemów. Sama ma problem z dużą liczba rezydentów. Chętnie byśmy ich przygarnęli, ale oni nie chcą tu przyjść – mówi Sylwia Miland.
Mniejsze przychodnie do likwidacji?

OCHRONA ZDROWIA. Na poniedziałkowej sesji Rady Gminy Przystajń pojawiła się Sylwia Miland – zastępca dyrektor Zespołu Opieki Zdrowotnej w Kłobucku ds. lecznictwa. Było o braku lekarzy i audycie w ZOZ-ie, którego wytycznych powiat miałby nie realizować. Czy w najbliższym czasie przychodnie w mniejszych miejscowościach znikną z mapy naszego powiatu?

O zleconym przez zarząd powiatu kłobuckiego audycie nie raz już na łamach GK pisaliśmy. Wynika z niego, że w funkcjonowaniu ZOZ-u sporo jest do poprawienia. Autorzy wytknęli m.in., że 24 przychodnie rozproszone po całym powiecie to zbyt dużo i te najmniejsze wypadałoby zlikwidować. Kłobucki zespół jest pod tym względem ewenementem w skali kraju. Publicznych ZOZ-ów ostało się już bowiem niewiele, a jeśli jeszcze funkcjonują, to ze znacznie mniejszą liczbą placówek.
Na sesji w Przystajni temat audytu wywołał wójt Henryk Mach.
– Czy uważa pani, że struktura ZOZ- u, obejmująca tak skumulowane ośrodki, jest pozytywem czy negatywem? Wspólnie utrzymujemy tę strukturę i konserwujemy. Ale czy to jest właściwe? Czy któreś sugestie zawarte w audycie zostały tknięte? W końcu wydano na niego konkretne pieniądze – zauważył wójt.

„Warszawa nie rozumie naszych problemów”
Wicedyrektor ZOZ skomentowała, że nic nie wie w sprawie ograniczenia liczby przychodni – ani ze strony dyrekcji zespołu, ani ze strony władz powiatu. A swojego prywatnego zdania przekazać nie może.
– Nie wiemy, czy byłoby to uzasadnione ekonomicznie i z jakim odzewem się spotkało. Nie wszystkie koszty są jednoznaczne i jasno widoczne – stwierdziła Sylwia Miland. – Zgadza się, w skali kraju funkcjonuje u nas wyjątkowy twór. Chcemy jednak wykorzystać fakt dysponowania ponad dwudziestoma ośrodkami i przynajmniej móc przesuwać doktorów – podkreśliła.
A z lekarzami – szczególnie w wiejskich przychodniach – jest od dłuższego czasu duży problem. Chociaż zespół zapewnia, że oferuje dobre warunki finansowe, to chętnych do pracy ciągle brakuje.
– Warszawa w ogóle nie rozumie naszych problemów. Sama ma problem z dużą liczbą rezydentów. Chętnie byśmy ich przygarnęli, ale oni nie chcą tu przyjść. Nie jesteśmy dla nich atrakcyjni. Nie chodzi tylko o zarobki, ale też o prestiż, pracę w klinikach, ze sławami – powiedziała wicedyrektor, zaznaczając, że ze swojej perspektywy, po latach spędzonych w różnych miejscach i placówkach zdrowia, może przyznać, że praca na prowincji wcale nie jest gorsza, ale młodzi ludzie tego nie wiedzą. – Chcemy im to pokazać, zachęcić. Staramy się o możliwość specjalizowania w medycynie rodzinnej. Żeby to, czym dysponujemy, było naszym atutem, a nie udręką. Jednak ścieżka przeprowadzenia zmian formalnych, żeby mogli do nas spłynąć lekarze, jest bardzo długa. Te starania to również odpowiedź na audyt – skwitowała.

Nie zrobili nic i nie zrobią nic?
W sprawie audytu głos zabrał też obecny na sesji Marek Kajkowski – krzepiczanin ze stowarzyszenia Semper Veritas.
– Zasadne jest pytanie: co starostwo zrobiło z tym audytem? Otóż nie zrobiło kompletnie nic i nie zrobi nic w tym rozdaniu samorządowym. Wszystko to, o czym mówimy, to pustosłowie – skomentował. – Ten audyt ma trzy podstawowe wady: mówi prawdę, jeden z wniosków dotyczący likwidacji małych ośrodków mocno przemawia do wyobraźni oraz podobno audyt został zrobiony przez kogoś na kogoś – stwierdził, wymieniając też m.in. nadmierną liczbę zwolnień lekarskich i wynikającą z tego „nieprawdopodobną absencję chorobową lekarzy”, a także małą liczbę wykorzystanych łóżek w szpitalach.
Słowa Marka Kajkowskiego dotknęły Sylwię Miland.
– To nie jest temat na to spotkanie. Zostałam tu zaproszona, żeby omówić sytuację w gminie, i do tego się przygotowałam. Jestem zdumiona. Wydaje mi się, że to forma napaści na mnie – zauważyła.
– Co pańskim zdaniem powinno być więc zrobione? – zapytał Kajkowskiego radny Jan Sas. – W szerokim gronie powinno się zastanowić, co i jak dużo można zrobić – odpowiedział krzepiczanin.
O komentarz w sprawie audytu poprosiliśmy starostę kłobuckiego Henryka Kiepurę, który poinformował, że na zlecenie zarządu powiatu dyrektor ZOZ Joanna Maruszczyk przygotowała sprawozdanie z wdrożonych działań. I niedawno je przedstawiła.

„Nie chcemy zmieniać sieci”
– [Joanna Maruszczyk] wprowadziła pewne zmiany natury finansowej i organizacyjnej. Znalazła oszczędności i wdrożyła zmiany kadrowe, które nie polegały jednak na zwolnieniach, tylko reorganizacji pracy. Uzyskała na to naszą zgodę – powiedział GK. – Zarząd powiatu miał też swoje uwagi i przekazał, w jakim kierunku to wszystko powinno pójść. Dyrektor przedstawi sprawozdanie na najbliższym posiedzeniu komisji zdrowia oraz sesji rady powiatu – dodał.
Jeśli natomiast chodzi o redukcję liczy przychodni, to starosta odpowiedział konkretnie – nie będzie żadnych likwidacji.
– Nie chcemy zmieniać sieci i ograniczać dostępności do ośrodków zdrowia. Szukamy innych możliwości oszczędzania i źródeł fi nansowania. Prawdziwym problemem jest niedobór lekarzy, ale dzięki działaniom dyrekcji kilku nowych udało się pozyskać – stwierdził Henryk Kiepura.

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Raport

Masz jakieś pytanie lub problem dotyczący naszego Tygodnika? Skontaktuj się z naszym biurem! Tel. 34 317-33-23

Więcej w Raport

PiS wygrywa w kłobuckim, Kiepura idzie do sejmu

Jarosław Jędrysiak22 października 2023

Barbara Jezior znów na czele zarobków skarbników!

Jarosław Jędrysiak29 sierpnia 2023

Kasprzak znów zarobiła najwięcej. Majątki sekretarzy gmin

Jarosław Jędrysiak22 sierpnia 2023

Majątki naszych parlamentarzystów

Jarosław Jędrysiak8 grudnia 2022

Nauczyciele zarabiają najwięcej. Majątki radnych z Panek

Jarosław Jędrysiak28 listopada 2022

Pan doktor najbogatszy. Majątki radnych powiatowych

Jarosław Jędrysiak17 listopada 2022