JAROSŁAW JĘDRYSIAK
PROBLEM. Możliwe, że Krzepi- ce doczekają się gazyfikacji wcześniej niż inne miejscowości powiatu, choć jeszcze nie wiadomo, kiedy władze się za to realnie zabiorą. Już pojawiły się natomiast wątpliwości i różne zdania co do szczegółów dystrybuowania gazu, w szczególności usytuowania stacji LNG
W krzepickim magistracie władze gminy spotkały się z przedstawicielami Polskiej Spółki Gazownictwa. Ze strony władz spółki padały wcześniej deklaracje co do gotowości uruchomienia w Krzepicach stacji gazu płynnego, LNG, który następnie mógłby być rozsyłany na terenie gminy, zanim dotrze tu nitka gazociągu. Przypomnijmy, że Krzepice od dawna są gotowe w zakresie dokumentacji do budowy na swoim terenie sieci gazowniczejtej, którą błękitne paliwo trafi bezpośredni do odbiorców, czyli do mieszkańców i do firm. – Nasze ustalenia dotyczyły kierunków zasilania gazyfikacji gminy Krzepice w oparciu o stację LNG – informował burmistrz Krystian Kotynia podczas ostatniej sesji rady gminy. Z jednej strony jest więc szansa szybszego doprowadzenia gazu do domów – ze stacji LNG – z drugiej są obawy co do szczegółów. Burmistrz wspomniał, że miejsce na stację miałoby być w rejonie oczyszczalni ścieków. To orientacyjnie około 1-2 km od strefy ekonomicznej, w której mają być potencjalni odbiorcy większych ilości gazu. To też daleko od głównej drogi.
Kostka nie wytrzyma?
– Stacja LNG jest jak najbardziej korzystna, bo gmina nie ponosi tu kosztów, tylko przeznacza na nią działkę. Natomiast zastanawiam się, czy właściwe jest miejsce, w którym ta stacja miałaby się znaleźć. Ciężkie cysterny wożące gaz musiałyby jechać przez rynek i drogi osiedlowe. Będziemy rozjeżdżać dużymi cysternami stare miasto – zauważył radny Rafał Balcerzak. Którędy te cysterny miałyby jeździć? Burmistrz wspomniał o Polnej, gdzie jest nawierzchnia z kostki brukowej. Czy wytrzymałaby ona masę pojazdu transportującego gaz? Balcerzak ma tu poważne wątpliwości. Jego zdaniem sensowne byłoby lokowanie takiej stacji w rejonie strefy ekonomicznej. Burmistrz widzi to inaczej.
– Takie cysterny i inne zestawy jeździły tu, gdy była budowana oczyszczalnia ścieków – przypomina burmistrz.
Podobne obawy jak Balcerzak wyraził też Wojciech Droś. Radny poddał też w wątpliwość stan przygotowań miasta do gazyfikacji.
– Pan burmistrz mówił, że mamy już plany, a teraz się okazuje, że nie wiadomo, gdzie ma być stacja LNG. To ja rozumiem, że nie mamy takich planów – skonstatował radny.
– Miejsce, do którego miałby być transportowany gaz, powinno być jak najbliżej drogi krajowej – poparł kolegę z rady.
Burmistrz odpiera zarzuty
Burmistrz zareagował na tę wypowiedź dość nerwowo.
– Myślę, że pan wie, o co tu chodzi, tylko dąży pan do takiego zniesmaczenia tematu. Przez chwilę miałem nawet zamiar w ogóle tego nie komentować. Przecież projekt zakładał dojście gazu gazociągiem, a nie stację LNG. My mamy plany dla gminy Krzepice. Ale nie dla doprowadzenia gazu do naszej gminy – odparł Kotynia.
Pozwolenia dotyczące budowy sieci gazowniczej dla Krzepic ma i miasto, i spółka gazownicza. Burmistrz dodaje też, że stacja LNG to nie budowla, ale urządzenie, które jest w całości przywożone. Pozostaje je podłączyć do sieci i potem dowozić gaz. Co jednak z dowożeniem go bocznymi drogami aż pod oczyszczalnię? Wydaje nam się, że samorząd powinien zdobyć się tu jeszcze na analizę.



Facebook
YouTube
RSS