Panki, Przystajń

Kto zatruwa wodę?

Na posiedzeniu zgromadzenia związku komunalnego sugerowano, by nie rysować czarnych scenariuszy w sprawie oczyszczalni w Pankach. Tymczasem dzień później na sesji w Pankach stwierdzono wprost, że źródło problemu nadal istnieje – i jest do tego ciągle nieznane.
Kto zatruwa wodę?

PROBLEM. To, co wypływa z oczyszczalni w Pankach, nie mieści się w normach. Ale podobno problem ma się skończyć do końca miesiąca. Tylko czy rozwiązano jego przyczyny?

W poniedziałek było zebranie Zgromadzenia Związku Międzygminnego Panki-Przystajń ds. Ochrony Wód – instytucji, która ma pod swą pieczą oczyszczalnię w Pankach. Bo żeby ta spełniała swoje zadanie, potrzeba dosypać sporo grosza. Przy okazji nie omieszkano odnieść się do obaw o stan środowiska.

Oczyszczają ścieki, ale…
Zarządowi związku przewodzi obecnie wójt Przystajni. Henryk Mach przyznał, że w kwestii oczyszczalni jest sytuacja kryzysowa. Ale od razu skontrował dalej idące oceny sytuacji, które pojawiły się w naszym ubiegłotygodniowym artykule – w wypowiedziach przedstawiciela proekologicznego stowarzyszenia z Krzepic.
– Jest wielkim nadużyciem publiczne stwierdzenie, że oczyszczalnia w Pankach nie oczyszcza ścieków – podkreślił Mach na zebraniu. – Tak nie jest. Mamy przekroczone normy, ale mam taką refleksję, że my jako oczyszczalnia powinniśmy być rozliczani z efektu redukcji zanieczyszczeń. Bo nie bez znaczenia jest to, co do nas wpływa – dodał.
Normy co do tego, co może być z oczyszczalni wypuszczane do rzeki, są wspólne dla kraju. Dotyczą kilku wskaźników. Oczyszczalnia w Pankach, jak wynika z prowadzonych pomiarów, w zakresie każdego z tych wskaźników notuje wielokrotną redukcję zanieczyszczeń. Jak podaje przykładowo Mach, wskaźnik chemicznego zapotrzebowania na tlen w ściekach wpływających do oczyszczalni wynosi 1440 mg/ dm sześc., a w tym, co oczyszczalnia zrzuca do rzeki 214 tych jednostek.
– Jeśli występuje taka redukcja, to oczyszczamy ścieki czy nie? Oczyszczamy! Nie w dostatecznym stopniu, tu zgoda, ale to nie jest tak, że nie oczyszczamy wcale i to, co do nas wpływa, leci wprost do rzeki – podkreśla przewodniczący związku.
Nadal jednak, według danych podanych przez Macha, zgodnie z badaniami z 30 maja przekroczenie norm sięga ok. 85%.

Optymistyczny wariant
Stanowisko, w którym dostrzega się, że do norm daleko, ale głównie podkreśla, że jakiś efekt pozytywny jest, być może komuś przypomni sytuację z dawnego skeczu Laskowika, w którym kabareciarz nie kazał koledze mówić, że traktor ma przebite koło, tylko że trzy koła ma dobre. Czy w sprawie oczyszczalni są powody do urzędowego optymizmu?
Obecnie jest wyłączony z eksploatacji jeden reaktor oczyszczalni. Miał zostać uruchomiony w wakacje – w związku z budową i podłączeniem kolejnych nitek kanalizacji w obu gminach. Co innego wymusiła sytuacja nadzwyczajna. Dwa reaktory będą działać wspólnie, przy czym niezbędne jest zautomatyzowanie tego procesu. Doszło już do oczyszczenia zbiornika, pozostała kwestia sprawności urządzeń. Stąd też konieczność poniesienia wydatków. Ale efekt ma być tego wart.
– Mamy bardzo optymistyczny wariant, jeśli wszystkie urządzenia będą sprawne, że koszt wyniesie ok. 42 tys. zł. Musimy mieć zabezpieczone środki z nadwyżki budżetowej na ewentualne naprawy – zapewnia Mach. – Wierzę, że w sobotę zrobimy próbny rozruch tego reaktora. W optymistycznym wariancie do końca czerwca powinniśmy być w stanie spełniać normy dotyczące oczyszczania ścieków – dodaje.
Sama oczyszczalnia, po wdrożeniu wspomnianych zmian, ma być w stanie poradzić sobie z zaistniałym problemem.
– Nadal buduje się oczyszczalnie w tej samej technologii. Nie jest ona przestarzała. U nas po prostu jakiś czas osad nie był starannie wyciągany i w tej chwili musimy to oczyścić całkowicie. A drugi reaktor i tak jest już niezbędny z uwagi na kolejne odcinki kanalizacji, bo ten pierwszy jest już pełny – dodaje Bogdan Praski.

Źródło problemu nieznane?
Optymizmowi może nieco szkodzić inny fakt. Jeszcze w tym momencie do oczyszczalni ma wpływać, jak podaje przewodniczący związku, ok. 10% ścieków, które nie są ewidencjonowane. System nie jest więc szczelny, a przez to podatny na nieoczekiwane i sprawiające problem zanieczyszczenia.
– Ta oczyszczalnia jest zbudowana dla ścieków bytowych. Jeśli dostajemy ścieki przemysłowe, to jakichkolwiek działań byśmy nie podjęli, nie będziemy w stanie ich oczyścić. Wspomnę o przyłączu, w sprawie którego próbowaliśmy się porozumieć z podmiotem, ale bez skutku. Złożyliśmy doniesienie do organów ścigania, że takie przyłącze było. Śledztwo się rozpoczęło – powiedział Mach na zebraniu związku.
– Zlikwidowaliśmy to przyłącze – dorzucił Praski.
Choć w ramach związku nie omawiano tego szerzej, więcej na temat nielegalnego przyłącza padło na sesji w Pankach dzień później. I to, co powiedziano, może niepokoić.
– Sprawa jest przekazana organom ścigania, bo one są od tego, by znaleźć, kto wrzuca nielegalne nieczystości. Problem nie został zlikwidowany – powiedział we wtorek Praski.
– Na posiedzeniu związku podawało się, że na sto procent za ścieki odpowiedzialna jest jedna konkretna masarnia. Komisyjnie odcięto temu podmiotowi niby to nielegalne przyłącze. Ale ludzie mówią, że te odpady z masarni płyną dalej. Skoro nie ma przyłącza, to dlaczego płyną? – uzupełniła sekretarz Elżbieta Wachowska. – Sugerowałam, aby sprawdzić wszystkie masarnie, ale przewodniczący pan Mach negatywnie się o tym wypowiedział, bo na pewno miała to być ta jedna. Życie pokazało, że jednak nie – dodała.
Mimo takiej wiedzy wójt Panek nadal czuje, że może być dobrej myśli.
– Kłopoty uznajemy za zażegnane, bo zdołaliśmy wywieźć cały osad, który się w oczyszczalni nagromadził przez 5 lat – mówi Praski.
Osobną sprawą jest, że przez ostatnie 5 lat, gdy ten osad się gromadził, nie stwierdzano w kontrolach, że z oczyszczalnią jest w ogóle jakiś problem.

Na optymizm za wcześnie?
Urzędowy optymizm wójtów podczas zebrania związku zmąciło trochę wystąpienie pracownika oczyszczalni. Złożył on na ręce władz związku oświadczenia, w których m.in. wyraził sprzeciw wobec uruchomienia drugiego reaktora oczyszczalni do chwili, kiedy nie zostanie całkowicie zablokowany napływ ścieków, krwi i sierści pochodzących z uboju trzody chlewnej. Zwrócił też uwagę, że obecnie przepracowuje znaczną liczbę nadgodzin. A powaga sytuacji, jego zdaniem, wymaga trzyzmianowego systemu pracy w oczyszczalni.
– Nie robimy wszystkiego, aby zapobiec katastrofie – dodał pracownik, komentując kwestie szczegółowe.
Zarząd uciął dyskusję uwagą, iż to kwestie techniczne, nad którymi musi się osobno pochylić.
Henryk Mach wcześniej komentował nasz artykuł z ostatniego numeru uznając, iż przesadzone jest mówienie dziś o katastrofie ekologicznej. My wskazaliśmy tylko, że jest potencjalne ryzyko takiej katastrofy. Obyśmy się mylili.

Zobacz komentarze (1)

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Panki, Przystajń

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 514 786 400

Więcej w Panki, Przystajń

Drugi etap modernizacji oczyszczalni ścieków

Jarosław Jędrysiak2 lipca 2024

Panki i Przystajń reklamy dostaną za darmo!

Ewa Chojnacka5 marca 2020

Jucha nadal płynie do oczyszczalni

Jarosław Jędrysiak1 lipca 2018

Pobili człowieka na stacji benzynowej

Redakcja18 marca 2017

Solary trafią na 3,5 setki budynków

Redakcja8 lutego 2017