OŚWIATA. Warto odnotować wypowiedziane publicznie obserwacje dyrektora szkoły, które dotyczą tego, jakie efekty dała w praktyce likwidacja gimnazjów
O tym, że w wielu gimnazjach z powodu wieku uczniów trafiających tam z różnych szkół podstawowych pojawiają się olbrzymie problemy wychowawcze, przez całe lata było głośno w mediach i po prostu wśród społeczeństwa. Był to zresztą jeden z argumentów za likwidacją tego typu szkoły. I tak w wyniku reformy powróciły ośmioklasowe podstawówki. A dzieci po szóstej klasie już nie rozpoczynają gimnazjów, a uczą się nadal w tej samej szkole, w klasie siódmej. Czy zmieniło się coś w ich zachowaniu? Okazuje się, że są podstawy sądzić, że taka zmiana nastąpiła.
– Klasa siódma zachowuje się zupełnie inaczej niż dotychczasowe klasy pierwsze gimnazjum – stwierdził podczas swojego dorocznego sprawozdania kierujący szkołą w Zawadach Robert Związek. – Są skupieni, uczą się. Nie nakładają wyzywającego makijażu. Ubierają się tak, jak powinni się ubierać uczniowie – komplementował swoich podopiecznych.
To wszystko, w ocenie dyrektora, dzieje się mimo tego, że siódmoklasiści z racji wieku zmagają się z dokładnie tymi samymi emocjami wieku dojrzewania, jak wcześniej gimnazjalne pierwszaki. A jednocześnie potrafią być zadowoleni ze szkoły – i nawet wyrażać to wprost i głośno. Co ciekawe, uczniowie klasy siódmej w ocenie dyrektora dobrze porozumieli się również z klasami wygaszanego gimnazjum, czyli z uczniami starszymi.
– To młodsi szukali kontaktu ze starszymi – dodaje Związek.
Lepiej jest też ze względów organizacyjnych. Skoro w szkole uczą się dzieci tylko z jednego okręgu szkolnego – a nie z całej gminy, jak to było w gimnazjum – nauczyciele lepiej znają wszystkich rodziców i mają ułatwiony z nimi kontakt.
Dyrektor chwali też ostatnie roczniki gimnazjum. Te, okazuje się, w zmienionej szkole, w której są teraz również maluchy z młodszych klas, poczuć się miały bardziej dojrzale, a przez to i zachowywać bardziej odpowiedzialnie. (jar)


Facebook
YouTube
RSS