KONTROWERSJE. 23 września wójt Piotr Derejczyk bez wypowiedzenia odwołał Wiolettę Skoczylas ze stanowiska dyrektora Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Miedźnie. W środę ogłosił już konkurs na jej następcę. Decyzja wójta wywołała niezadowolenie przynajmniej części przedstawicieli społeczności szkolnej. W poniedziałek dyrektor zwróciła się do wojewody o rozstrzygnięcie sprawy
Argumenty przywołane przez wójta w uzasadnieniu zarządzenia, którym odwołał dyrektor, brzmią poważnie. To „nieudokumentowane rozporządzenie środkami szkoły”. Wójt uzyskał informację, że dyrektor pobierała opłaty od grup pielgrzymkowych nocujących w szkole. Ale nie potwierdziła ich odbioru. Drugi powód odwołania to podpisanie przez dyrektor protokołu uruchomienia kotła po przeprowadzeniu prac termomodernizacyjnych – bez posiadania pełnomocnictwa. Podpis ten, jak zaznacza wójt, pozbawił gminę możliwości kontroli poprawności czynności, które tu przeprowadzono i naraził na możliwe koszty likwidacji usterek. Bo już wiadomo, że odbiór inwestycji nie pójdzie tu gładko i bez sporu gminy i jej wykonawcą.
Piotr Derejczyk podaje również, że 19 września otrzymał opinię z kuratorium w sprawie odwołania Wioletty Skoczylas ze stanowiska. Dwa dni po tym odwołaniu pełnienie obowiązków dyrektora szkoły powierzył Andrzejowi Murawskiemu. W obecności Murawskiego, ale bez Derejczyka, odbyło się spotkanie z udziałem osób zdecydowanie nie zgadzających się z decyzją wójta o zwolnieniu dyrektor szkoły. Po nim Derejczyk wydał oświadczenie, w którym zaznaczył, że chciał być na tym spotkaniu, ale nie pojawił się na prośbę Murawskiego. Uznał też, że granice dozwolonej przez prawo krytyki zostały podczas owego spotkania przekroczone, a niektóre stwierdzenia, które padły, nie polegają na prawdzie. Wójt zaznaczył też, że decyzję o odwołaniu dyrektor podjął, bo choć trwa kampania wyborcza, w której ta sprawa może być przeciwko niemu wykorzystywana, to wyżej ceni dobro gminy niż własne.
W poniedziałek Wioletta Skoczylas złożyła do wojewody wniosek o wydanie rozstrzygnięcia nadzorczego uchylającego zarządzenie wójta, którym została odwołana. Wiemy, że dyrektor zaprzecza, aby w ogóle pobierała jakiekolwiek opłaty od pielgrzymów. A bez tego nie mogło dojść do potwierdzenia ich pobrania. Co do kwestii podpisu protokołu uruchomienia kotła w szkole dyrektor zajmuje stanowisko, iż podpisała jedynie fakt pewnej czynności natury technicznej, a nie coś, co byłoby równoznaczne z odbiorem inwestycji lub z jakimś elementem tego rodzaju procedury. Krótko mówiąc: odwołana dyrektor stawia pod znakiem zapytania same podstawy argumentów stojących za decyzją wójta o jej odwołaniu.
Kto tu ma rację? Jest w zasadzie pewne, że rozstrzygniecie zapadnie w wyższej instancji, ostatecznie prawdopodobnie w sądzie. Na środę (już po zamknięciu tego numeru gazety) zapowiedziano spotkanie w szkole, tym razem z udziałem wójta. Wrócimy więc do tematu w kolejnym numerze. Na marginesie dodajmy dygresję, że w Miedźnie przynajmniej od ponad roku tajemnicą poliszynela były nie najlepsze relacje między wójtem i dyrektor. Publicznie wylano tu z jednej strony żal, że nie w szkole, a przy straży pożarnej powstał plac zabaw – z drugiej: że w szkole nie znaleziono pieniędzy na plac zabaw, a wyremontowano, jak wtedy napisał wójt, „bizantyjski gabinet” dyrektor. Nam z kolei zgłaszano żal, że wójt nie odwiedza szklonych akademii, choć robi to w innych szkołach. Jeśli wójt miał do tej absencji obiektywne powody, to ewidentnie nie przekonywały one wszystkich. Reasumując: atmosfera tych relacji była specyficzna.
Ale to nie atmosfera, a zasadność zastrzeżeń, które w swym zarządzeniu przedstawił wójt Derejczyk, przesądzi tutaj o tym, kto w tym sporze jest bliżej racji.





Facebook
YouTube
RSS