Opatów

„Dziadek 100 lat temu bronił niepodległości”

Józef Desperak sto lat temu walczył w wojnie polsko-bolszewickiej w obronie świeżo odzyskanej niepodległości. Jego oddział osłaniał wojska, które wykonały słynne uderzenie na wroga, które znamy jako Cud na Wisłą. Ranny w walkach, opatowianin nie wrócił już do pełni zdrowia. Spoczywa na miejscowym cmentarzu.
„Dziadek 100 lat temu bronił niepodległości”

HISTORIA. Wiele jest grobów na każdym cmentarzu, a wśród nich także i te, w których spoczywają uczestnicy tej wielkiej historii – tej, o której uczymy się potem w szkolnych ławach. Nieraz ich miejsca spoczynku są przez to otaczane czcią ogółu. Innym razem – jak w przypadku mieszkańca Opatowa, weterana walk o Polskę, jej obrońcy przed bolszewicką nawałą – groby te odwiedza tylko rodzina. Może choć przed dniem Wszystkich Świętych warto się zastanowić, czy jednak nie powinno być inaczej

To taka historia odkryta po latach na nowo. W zasadzie przypadek sprawił, że nie została utracona na zawsze. I dobrze – bo pokazuje, że weterani walk o niepodległą Polskę, uczestnicy bojów sprzed stu lat, to nie tylko anonimowe i dawno już zmarłe osoby. To czasem też ludzie mający konkretne nazwisko i pochodzący z naszej ziemi, spośród naszych przodków. I warci wspominania nie tylko przez rodzinę.
Rodzinna historia odkryta na nowo
Pan Bogdan mieszka w niedużym, urokliwym domku praktycznie w samym środku Opatowa. Do urzędu gminy jest stąd parę kroków. Dziś, już jako emeryt, ma w końcu po latach nieco więcej czasu. I to sprawiło, że na nowo odkrył przez lata zapomnianą historię swojego dziadka – weterana walk wojny polsko-bolszewickiej.
– Robiłem po prostu porządki w różnych starych papierach. I trafi łem przy okazji na dokumenty mojego dziadka, które cały czas były u nas w domu. Tylko chyba od wielu lat nikt do nich nigdy nie zaglądał – mówi pan Bogdan. Starannie zabezpieczone przed laty dokumenty dziadka czekały na ponowne odkrycie. To dobrze, że nie trafiły na kogoś, kto ma w zwyczaju – porządkując stare szpargały – wyrzucać starocie bez zastanowienia. Tu rodzinna pamiątka trafiła we właściwe ręce. I tak nić rodzinnej historii, która była już całkiem zerwana, dała się związać na nowo.
– Mój dziadek, Józef Desperak, zmarł w 1940 roku. Ja urodziłem się dopiero w roku 1954. Nie znałem więc dziadka. Jego historię poznaję lepiej teraz, dzięki tym cudem ocalałym papierom – mówi opatowianin.
Bronił odzyskanej niepodległości
Dokumenty odkrywają po stu latach nieco osobistych losów mieszkańca naszych stron, który bronił niepodległości krótko po tym, jak Polska ją, po wieku zaborów, dopiero odzyskała.
Józef Desperak urodził się 14 listopada 1898 roku. Czyli jeszcze w czasach, gdy Polski nie było na mapach Europy, gdy trwały zabory. Był dwudziestolatkiem, gdy ojczyzna po I wojnie światowej, wysiłkiem wielu rodaków, odrodziła się na nowo. Wkrótce jednak ze Wschodu nadciągnęło nowe, śmiertelne zagrożenie dla jej niepodległości. Bolszewicy, po dokonaniu przewrotu i zdobyciu władzy w Rosji, gotowi byli nieść rewolucję na zachód Europy. Wycinając jej drogę bagnetami swych żołnierzy, „po trupie Polski” – jak o tym wówczas sami mówili.
Jednak okazało się, że ta Polska, ledwo powstała z niebytu, trupem być znowu nie jest gotowa. I ma tym razem, inaczej niż w czasach dawnych powstań, szeregi gotowych o nią walczyć obrońców. Z bronią w ręku o świeżo odzyskaną ojczyznę walczyli więc także mieszkańcy naszych stron, także z Opatowa – także Józef Desperak, którego dzieje dziś na nowo odkrywa wnuk.
– Zachowała się książeczka wojskowa dziadka. I plik różnych dodatkowych dokumentów. Dzięki temu można się dowiedzieć nieco więcej o jego walce o niepodległość sto lat temu – mówi pan Bogdan.
Stare dokumenty dziś rodzina zabezpieczyła niczym relikwie. Zrobiła też staranne kopie, by nie dotykać bez potrzeby wiekowych oryginałów i nie narażać ich na zniszczenie. Treść przybliża nieco wojenne losy mieszkańca naszego regionu.
Walczył przeciw armii Budionnego
To rzadkość – móc wspominać dziś weterana, ale nie tej ostatniej wojny, a walk aż sprzed stu lat, walk z bolszewicką nawałą. Józef Desperak z Opatowa, jako mężczyzna wówczas 21-letni, został 3 marca 1920 roku powołany do wojska niedawno odrodzonej po wieku niebytu Rzeczypospolitej. Trafi ł do 27 pułku piechoty, który formowano tu, u nas, w rejonie Częstochowy i Wielunia. Jako szeregowy żołnierz piechoty trafił wtedy na wschodnie pogranicze ziem polskich. W czasach, gdy granice te – choć formalnie trwał już drugi rok po odrodzeniu się Polski w roku 1918 – wciąż nie były tak naprawdę ustalone. Polakom przyszło je dopiero wywalczyć. I w tych walkach miał swój udział Józef Desperak.
Wszystko wskazuje na to, że dziadek pana Bogdana przeszedł szlak bojowy 27 pułku piechoty, bo zwolnienie ze służby uzyskał dopiero we wrześniu 1921 roku. Sformowany w rejonie Częstochowy i Wielunia pułk skierowany został do walk na ziemiach, których państwowa przynależność dopiero się decydowała – w okolice pomiędzy Lwowem i Kijowem. Tam stoczył wiele bojów z oddziałami bolszewickimi, w tym z niebezpieczną armią konną Budionnego. Nasi bohaterowie dzielnie stawiali czoła przeciwnikowi. Później, jak wiadomo, na całym froncie bolszewicy uzyskali przewagę i zagrozili nawet Warszawie. Pułk, w którym walczył mieszkaniec Opatowa, bronił wtedy pozycji nad Bugiem i osłaniał słynny manewr wojsk polskich, który przeszedł do historii pod mianem Cudu nad Wisłą – i który umożliwił odepchnięcie wojsk bolszewickich spod Warszawy i ocalenie niepodległości Polski.
– Pułk dziadka walczył tam dalej, na tej południowej fl ance wojsk polskich, między innymi forsując Bug – dodaje pan Bogdan, który sporo czasu poświęcił także poszerzaniu wiedzy o walkach, w których uczestniczył jego dziadek.
Dla ojczyzny stracił zdrowie
Niepodległość Polski była ocalona. Walka pochłonęła jednak wiele ofi ar. Także Józef Desperak nie wrócił z wojska w pełni sił.
– Dziadek prawdopodobnie był zraniony w rękę bagnetem. Z dokumentów nie wyczyta się takich szczegółów, jak dokładnie odniósł te rany. W papierach jednoznacznie stwierdzono jedynie, że został inwalidą wojennym – opowiada pan Bogdan.
Zachowało się zdjęcie Józefa Desperaka z czasów już po tej wojnie z bolszewikami, a jeszcze sprzed drugiej wojny światowej. To zdjęcie z jakiegoś pogrzebu. Opatowianin trzyma lewą ręką krzyż. Widać też, że prawa dłoń wygląda trochę dziwnie. Właśnie tak, jakby nieco bezwładna czy niesprawna. Dokumenty mówią wprost o zrośniętych bliznach na palcach tej ręki, o ograniczeniu możliwości poruszania nimi.
– Jako rolnik miał z tą niesprawną ręką trudność z wykonywaniem pracy. Bo to była jego ręka wiodąca. Orzeczono u niego 20 procent inwalidztwa – cytuje wiedzę wyciągniętą z dokumentów nas rozmówca.
Jako inwalida wojenny mógł Józef Desperak liczyć na przyznane mu zaopatrzenie inwalidzkie. Musiał też – jak się wydaje – z dumą wspominać swój udział w walce o niepodległość i granice odrodzonej Polski, bo tak pieczołowicie dbał o dokumenty związane ze swą służbą wojskową, że te zachowały się w świetnym stanie – nawet mimo tego, że potem wiele lat przeleżały gdzieś w zapomnieniu.
Niebezpieczna historia
Potem przyszła następna wojna. Z hitlerowskimi Niemcami. Wielu skazała na tułaczkę.
– Gdy przyszli Niemcy, dziadek z babcią i dziećmi nie mogli zostać w Opatowie. Błąkali się po lasach gdzieś w rejonie Mokrej, potem pod Gidlami. Gdy przyszły mrozy, dziadek widocznie starał się chronić najbliższych, a sam nie myślał już tak o sobie. Pochorował się. Miał zapalenie płuc. W wojennych warunkach nie było szans leczyć się, dostać leki. W połowie 1940 roku dziadek zmarł – opowiada rodzinne dzieje pan Bogdan.
Kilka lat później zbliżał się koniec wojny. Wiadomo było, że nadchodzą „ruscy”.
– Babcia czuła pismo nosem. Wiedziała, że jeśli ktoś znajdzie dokumenty, że dziadek służył w wojsku i bił się z bolszewikami, to cała rodzina może trafić na sybir – mówi opatowianin.
Cenne pamiątki nie trafiły jednak do ognia – jak bywało w niejednym polskim domu. Żona weterana walk z 1920 roku zawinęła te skarby starannie i zakopała w ziemi. O dokonaniach dziadka w tamtych czasach w ogóle lepiej było nie mówić. Tak więc rodzinna historia trochę poszła w niepamięć. Szczęśliwie dokumenty kiedyś tam wróciły z podziemnej kryjówki do domu. A po latach znalazł je pan Bogdan.
Prawdziwy uczestnik historii
– Chciałbym, aby ta historia mojego dziadka ujrzała światło dzienne. Aby było wiadomo, że w Opatowie na cmentarzu spoczywa żołnierz z 1920 roku, który w walkach w obronie niepodległości był ranny i został inwalidą wojennym – mówi pan Bogdan.
Odkryta rodzinna historia zainteresowała też, jak słyszymy, tutejszego księdza, któremu drogie są sprawy patriotyczne. Pan Bogdan zawitał już też do miejscowej szkoły. Rodzina, mając wiedzę o przeszłości przodka, dopisała na płycie nagrobnej, że walczył o Polskę sto lat temu. Grób ten jest na opatowskim cmentarzu. To szósta mogiła w drugim rzędzie po prawej przed głównym skrzyżowaniem alejek. Miejsce wcale powszechnie opatowianom nieznane. A może warto – właśnie choć z okazji Wszystkich Świętych czy rocznicy Cudu nad Wisłą – wspominać tu dawnego mieszkańca tej ziemi, weterana walk o niepodległość, który w tej walce dla ojczyzny postradał zdrowie? W końcu czcimy bohaterów, których znamy tylko z kart podręczników do historii. Tymczasem ta wielka historia miała też swoich „małych” uczestników – ludzi takich, jak my, pochodzących spośród nas, bo z naszej małej ojczyzny. Z tą refleksją pozostańmy na koniec.
desperak-jozef2

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opatów

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 514 786 400

Więcej w Opatów

Okazja do usunięcia azbestu

Jarosław Jędrysiak4 grudnia 2023

Nie płacą za odpady. Urząd przestrzega spóźnialskich

Jarosław Jędrysiak28 listopada 2023

Boisko już otwarte, pracownia też

Jarosław Jędrysiak24 października 2023

Tłumy na inscenizacji historycznej w Opatowie

Jarosław Jędrysiak18 września 2023

Rekonstrukcja historyczna za tydzień w sobotę

Jarosław Jędrysiak3 września 2023

Modernizacja boiska przy ulicy Szkolnej w Gminie Opatów

Marcin Syguda19 lipca 2023