Region

Ratownicy na Śląsku grożą: karetki nie wyjadą, jeśli nie będzie podwyżek

Medycy ze Śląska stawiają ultimatum
Ratownicy na Śląsku grożą: karetki nie wyjadą, jeśli nie będzie podwyżek

Ratownicy na śmieciówkach zapowiadają, że jeśli nie dostaną podwyżek, to w styczniu karetki nie wyjadą do chorych. Medycy ze Śląska chcą wyższych stawek m.in. ze względu na pracę z pacjentami covidowymi. Dotychczasowe negocjacje nie przyniosły porozumienia z szefostwem katowickiego WPR.

– Ratownicy medyczni na kontraktach, którzy prowadzą jednoosobowe firmy, zapowiadają, że jeśli nie dostaną podwyżki, to od nowego roku nie podejmą współpracy z Wojewódzkim Pogotowiem Ratunkowym w Katowicach

– Grożą, że jeśli nie dojdzie do porozumienia, pogotowiu grozi paraliż. – Jak nie złożymy ofert, to od stycznia karetki na Śląsku staną. 300 ratowników kontraktowych nie zgłosi się do pracy – twierdzą

– Przedstawiciele katowickiego WPR odpowiadają, że nie mają więcej pieniędzy, bo NFZ nie zwiększył finansowania na ten cel na przyszły rok. Przekonują, że w pogotowiu nie dojdzie do zastoju w pracy

W Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym w Katowicach trwają negocjacje płacowe z ratownikami medycznymi pracującymi na kontraktach, czyli prowadzącymi jednoosobowe firmy. Pracujący na śmieciówkach, które wygasają z końcem roku, domagają się podwyżek. Wtorkowe spotkanie szefostwa pogotowia z medykami zakończyło się brakiem porozumienia. „Więcej pieniędzy nie będzie, bo nie pracujecie z covidem” – mieli usłyszeć ratownicy.

– Oczekiwaliśmy nowych stawek. Żadnej nowej propozycji nie było. Dyrekcja zaproponowała 30 zł za godzinę, tak jak do tej pory, mimo sytuacji covidowej – mówi nam jeden z ratowników, który woli zachować anonimowość.

Kontraktowi grożą, że jeśli nie dojdzie do porozumienia, to pogotowiu grozi paraliż. Sytuacja jest poważna, bo WPR w Katowicach to największa taka struktura w kraju. Obsługuje blisko 3 mln mieszkańców woj. śląskiego i działa na obszarze m.in.: Katowic, Zabrza, Gliwic, Tychów, Tarnowskich Gór, Jastrzębia-Zdroju i Rybnika.

– Jeżeli dyrekcja zostanie przy swoim i nie zwiększy stawki godzinowej, to my nie złożymy ofert (na udzielanie świadczeń zdrowotnych – red). A jak nie złożymy ofert, to od pierwszego stycznia karetki na Śląsku staną. 300 ratowników kontraktowych nie zgłosi się do pracy. Nie będzie kim zapełnić grafików – przestrzega nasz rozmówca.

Jak słyszymy, atmosfera jest „bojowa”. Może dojść do ogólnopolskiego protestu. Do ratowników na śmieciówkach chcą przyłączyć się ratownicy etatowi. Nie wykluczone, że wszyscy wezmą udział w zapowiadanym strajku pielęgniarek i położnych.

Oświadczenie WPR w Katowicach
Bezskutecznie próbowaliśmy porozmawiać o przebiegu wtorkowego spotkania z Łukaszem Pachem, dyrektorem Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach. Ostatecznie stanowisko w sprawie umów kontraktowych z ratownikami otrzymaliśmy od rzeczniczki pogotowia. Całość publikujemy poniżej.

Działalność Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach finansowana jest z Narodowego Funduszu Zdrowia. NFZ nie zwiększył finansowania na ten cel na przyszły rok.

Niemniej Dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego, ogłaszając konkurs na świadczenie usług medycznych na kolejne trzy lata, ujednolicił stawkę wynagrodzenia dla ratowników do 30 zł za godzinę + 10 zł dodatku ministerialnego – w sumie 40 zł. (wcześniej stawki te różniły się w zależności od zajmowanego stanowiska w zespole ratowniczym). Przy wypracowaniu średnio 180 do 200 godzin miesięcznie, daje to o ok. 400 zł większe wynagrodzenie.

Ratownicy żądają zwiększenia wynagrodzenia o 100 proc.

Do końca roku 2020 umowy kontraktowe na świadczenie usług ma podpisane ponad 400 ratowników, niemniej tylko 300 z nich świadczy usługi (bierze dyżury).

Ratownicy nie odmówili podpisania umów na przyszły rok. Złożyli protest przeciwko stawkom wynagrodzenia, jednocześnie złożyli oferty na świadczenie usług w ogłoszonym przez WPR konkursie.

– Nie przewidujemy, że z początkiem nowego roku miałoby dość do zastoju w pracy Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach. Oferty cały czas spływają. Termin ich składania zostanie przedłużony o kolejny tydzień – zapewnia Iwona Wronka, rzeczniczka WPR w Katowicach.

Ratownicy z którymi rozmawiamy twierdzą, że do tej pory „wyłamało się” kilkanaście osób, które faktycznie złożyły swoje oferty.

Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!
Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty.

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Region

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 509 876 258

Więcej w Region

Na autostradzie też łapią

Jarosław Jędrysiak29 marca 2024

Poprawa na drogach – dobry początek roku

Jarosław Jędrysiak13 marca 2024

Wojsko pojedzie po drogach publicznych

Jarosław Jędrysiak1 marca 2024

Na ekspresówce nadal roboty

Jarosław Jędrysiak15 lutego 2024

Uwaga, oszukują „na Tauron”

Jarosław Jędrysiak15 lutego 2024

Ukrywał się 24 lata, ale w końcu go złapali

Jarosław Jędrysiak7 lutego 2024