Region

162 ratowników zrezygnowało z pracy w pogotowiu w Katowicach

Foto: Pavel Rusak / Shutterstock
162 ratowników zrezygnowało z pracy w pogotowiu w Katowicach

W Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym w Katowicach ubyło 162 ratowników medycznych. To pracownicy na kontraktach, którzy nie zdecydowali się na podpisanie nowych umów. – Nie ma obaw, że mieszkańcy Śląska zostaną bez opieki – uspokajają przedstawiciele WPR.

Porozumieniem zakończył się protest ratowników kontraktowych z WPR w Katowicach. Zapewniono o pełnej obsadzie dyżurów ratowników po 1 stycznia

Od grudnia ratownicy otrzymują wypłaty powiększone o 100 proc. To dodatek „covidowy” finansowany z budżetu państwa

Z pracy zrezygnowało jednak 162 ratowników na kontraktach, którzy pracowali w katowickim pogotowiu do końca ubiegłego roku

Katowickie pogotowie jest jednym z największych w Polsce. Niesie pomoc blisko 3 mln mieszkańców woj. śląskiego. Działa m.in. w: Katowicach, Zabrzu, Gliwicach, Tychach, Tarnowskich Górach, Jastrzębiu-Zdroju i Rybniku. Do końca 2020 r. zatrudnionych było tam 376 ratowników medycznych na etatach i 436 na kontraktach (samozatrudnieniu).

Pod koniec listopada 306 ratowników zapowiedziało, że nie podejmie pracy od stycznia 2021. Tłumaczyli, że WPR działa na granicy wydolności, bo brakuje rąk do pracy. Kontraktowi nie zgadzali się na zaproponowane przez dyrekcję Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego stawki za godzinę pracy oraz zapis, że WPR gwarantuje im wykorzystanie 50 proc. zaproponowanych godzin, a po resztę będzie sięgać w razie potrzeby (to kłopotliwy zapis dla pracujących również w innych miejscach).

Jak wygląda obecnie sytuacja w pogotowiu? Jeszcze przed końcem roku osiągnięto porozumienie i zapewniono o pełnej obsadzie dyżurów ratowników po 1 stycznia. Kartą przetargową okazał się fakt, że od grudnia ratownicy otrzymują wypłaty powiększone o 100 proc, czyli na ich konta wpływają „dwie wypłaty”. To dodatek „covidowy” finansowany z budżetu państwa. Ponadto, na zasadach niepisanej umowy, uzgodniono zawieszenie obowiązywania punktu dotyczącego wykorzystania 50 proc. zaproponowanych godzin pracy.

Grafiki ułożone, karetki czekają w gotowości
Iwona Wronka, rzeczniczka WPR w Katowicach przekazała Onetowi, że większość z protestujących ostatecznie złożyła swoje oferty i zaczęła już pracę. Obecnie w WPR zatrudnionych jest 400 ratowników etatowych i 250 ratowników na kontraktach. To w porównaniu z rokiem ubiegłym mniej o 162 pracowników. Wronka przekonuje jednak, że to wystarczająca obsada.

– Ratownicy kontraktowi deklarują określoną liczbę godzin do wypracowania (ktoś może zadeklarować 200, ktoś inny 50), nie jest to pełen etat. Sytuacja, która miała miejsce, wymusiła zoptymalizowanie czasu pracy ratowników, którzy zdecydowali się podpisać umowy z WPR. Większość z nich zwiększyła swoją dyspozycyjność dla Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach – mówi dla Onetu Iwona Wronka.

– Obecnie liczba ratowników, którą dysponuje WPR i zadeklarowany przez nich czas pracy, jest wystarczająca. Wszystkie zespoły ratownictwa medycznego od 1 stycznia 2021 wyjeżdżają do pacjentów. Grafiki ułożone, karetki czekają w gotowości – podkreśla rzeczniczka WPR w Katowicach.

W rozmowie z Onetem ratownik Wiktor Rybicki, który jako przedstawiciel protestujących brał udział w negocjacjach kontraktów z dyrekcją WPR zapewnia, że sytuacja jest opanowana. – Jesteśmy zadowoleni z porozumienia. Cieszymy się też z dodatku covidowego. Dyrektor WPR wyraził zrozumienie dla naszej sytuacji i obiecała w drugim kwartale tego roku wrócić do rozmów – tłumaczy.

Kliknij aby dodać komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Region

Masz ciekawy temat? Zadzwoń!

Tel. 509 876 258

Więcej w Region

Na autostradzie też łapią

Jarosław Jędrysiak29 marca 2024

Poprawa na drogach – dobry początek roku

Jarosław Jędrysiak13 marca 2024

Wojsko pojedzie po drogach publicznych

Jarosław Jędrysiak1 marca 2024

Na ekspresówce nadal roboty

Jarosław Jędrysiak15 lutego 2024

Uwaga, oszukują „na Tauron”

Jarosław Jędrysiak15 lutego 2024

Ukrywał się 24 lata, ale w końcu go złapali

Jarosław Jędrysiak7 lutego 2024