PROBLEM. Miedzieński urząd gminy odnotowuje rosnącą liczbę informacji o wałęsających się bez nadzoru psa. I radzi, jak wtedy reagować
W Miedźnie, Ostrowach nad Okszą, Mokrej, Mazówkach – tam i w okolicy błąkają się psy bez dozoru ludzi. Mieszkańcy to widzą, mają obawy, więc i zgłaszają problem do urzędu gminy.
– Pozostawione bez opieki zwierzęta wywołują niepokój, stwarzają uciążliwość oraz stanowią potencjalne zagrożenie zwłaszcza dla dzieci – rozumieją powody w urzędzie gminy. – Apelujemy do właścicieli wszystkich czworonogów o wzmocnienie dozoru nad swoimi zwierzętami, w szczególności psami – informują w oficjalnych materiałach gminy.
Urząd nie tylko prosi i apeluje, ale także radzi, co robić, gdy taki wałęsający się pies stanowi istotny problem. Jakie procedury podpowiadane są mieszkańcom?
– W sytuacji, gdy właściciel zwierzęcia jest znany, należy tę okoliczność zgłosić na policję. Ma ona prawo nałożyć mandat na nieodpowiedzialnego właściciela. W przypadku notorycznego braku nadzoru nad psem policja może skierować również do sądu wniosek o ukaranie – podają w urzędzie.
Co wtedy, gdy pies jednak nie ma swojego opiekuna? Wtedy obowiązek zajęcia się nim spada na gminę. Gminy mają zresztą określone w przepisach zasady postępowania w takich sytuacjach. Gdy więc pies jest bezdomny, a zwłaszcza gdy jest groźny i na przykład atakuje ludzi, goni, nie pozwala na swobodne poruszanie się, interwencję polegającą na złapaniu zwierzęcia podejmuje gmina. To znaczy z reguły w praktyce dokonuje tego ktoś odpowiednio do takiej czynności przygotowany, niemniej decyzję o odłowieniu bezpańskiego psa podejmują w urzędzie gminy. Zwierzę takie trafia potem do schroniska.
Druga strona medalu w takim przypadku to finanse. Gminę obciąża wyłapanie psa, a także umieszczenie go w schronisku. I stąd urząd gminy apeluje, by informować policję lub ewentualnie sam urząd o przypadkach nieodpowiedzialnych właścicieli w celu podjęcia odpowiednich kroków. W powiecie zdarzało się już – i też to opisywaliśmy – że wałęsały się psy tylko pozornie bezpańskie. Być może więc po prostu ktoś, kto jest właścicielem takiego psa, powinien zostać odpowiednio zdyscyplinowany. A niekoniecznie koszty powinny spadać na gminę.
Natomiast od dawna się mówi w kręgach osób znających temat, że dopóki nie będzie powszechnego czipowania psów, dopóty częściej niż to wynika z przypadków losowych będą się zdarzały przypadki ich bezdomności. Wiadomo, że dającego się zidentyfikować psa trudniej będzie porzucić, trudniej też się go wyprzeć. Ale to tak na marginesie. (jar)


Facebook
YouTube
RSS