NASZE INTERWENCJE. Skontaktował się z nami czytelnik z Panek, który wyraził obawę o bezpieczeństwo osób przechodzących chodnikiem praktycznie w samym centrum miejscowości. Co na to urząd gminy?
W Pankach, w samym środku miejscowości, jest malowniczy zbiornik wodny, a nad nim – gruntownie urządzona w ostatnich latach przestrzeń publiczna. To miejsce w sam raz dla spacerów, gdyż są i ławki, na których można przysiąść, i alejki, po których wygodnie się chodzi. Każdy tutejszy zna to miejsce. Zapewne wielu naszych czytelników kojarzy też dużą wierzbę, która mocno pochyla konary w kilka stron. I to tego drzewa dotyczą teraz obawy naszego proszącego o anonimowość czytelnika.
– W Pankach nad stawem rośnie mocno rozgałęzione drzewo. I ludzie pod tym chodzą. Czy jest to bezpieczne? – zastanawia się mieszkaniec.
Pobudki skłaniające tutaj do zainteresowania się sprawą wyglądają na całkiem oczywiste.
– Sygnalizuję ten problem dlatego, żeby nie doszło do katastrofy – podkreśla nasz czytelnik.
Mężczyzna zasugerował przez telefon, że próbował ten problem zgłosić lokalnie. Ale, zdaje się, nie jest pewne, kto tak naprawdę odpowiada za to drzewo: czy jest to teren gminny, czy może parafialny. My stoimy na stanowisku, że skoro konary wystają nad ścieżkę, którą całkiem niedawno urządziła tu do spacerów gmina, to lokalny urząd powinien się w tej sprawie wypowiedzieć. Dzwonimy więc tam.
Nie zastajemy pani wójt gminy, rozmawiamy za to z panią sekretarz. Dla niej informacja jest nowa.
Dopytuje, czy chodzi na pewno o tę malowniczą wierzbę nad stawem. Tak. I rzeczywiście drzewo prezentuje się pięknie. Nie chodzi tu jednak o to, by je od razu wycinać. Sądzimy zresztą, że teraz, gdy śnieg dociążył roślinę, zagrożenie może wydawać się naszemu czytelnikowi jeszcze większe niż w innych porach roku. Na pewno też myślał o tym wcześniej, bo przesłał nam nawet zdjęcie tego miejsca jeszcze bez śniegu. Skoro jednak zagrożenie dla pieszych może istnieć, to co zamierza zrobić gmina?
– Na pewno to sprawdzimy – mówi nam sekretarz Krystyna Kubat.
Po krótkiej konsultacji z odpowiedzialnym za tego rodzaju zagadnienia urzędnikiem dodaje:
– Odpowiedzialny pracownik zajmie się tą sprawą od ręki. Zobaczymy, jak to wygląda z bliska, i ocenimy, czy jest zagrożenie dla przechodzących tu osób. Na podstawie tego będzie można rozważyć, co robić dalej – zapewnia Krystyna Kubat.
Zgadzamy się z panią sekretarz, że malownicze drzewo szkoda byłoby wycinać. Zgadzamy się też, że jeśli po obejrzeniu rośliny i w ogóle tego miejsca okaże się, że zagrożenie faktycznie istnieje, to można poszukać także innych środków zaradczych. Niekoniecznie zaraz wycinać drzewo. Na pewno sygnał od zaniepokojonego mieszkańca jest cenny. Gdyby miało rzeczywiście stać się coś złego, lepiej wcześnie dostrzec ryzyko i zapobiec problemom. Ważne, że gmina będzie teraz mieć świeżą ocenę tej sytuacji. Miejmy nadzieję, że malownicze drzewo będzie mogło tu rosnąć nadal. (jar)



Facebook
YouTube
RSS