UROCZYSTOŚĆ. Pamięć żołnierza wyklętego z naszego powiatu – Stanisława Sojczyńskiego, „Warszyca” – uczciły władze samorządowe
Dzień pamięci o żołnierzach wyklętych obchodzimy 1 marca. O tych bohaterach walki o prawdziwie wolną Polskę, pozostawionych przez nowy ustrój bez szans na powrót do cywila i uniknięcie prześladowań, mówi się w ostatnich latach wiele. Od razu dodajmy, że jeśli ktoś ma wątpliwości, czy każda z tych postaci zasługuje na bezdyskusyjną cześć, to nie powinien ich mieć w przypadku Warszyca. Związany z naszym powiatem żołnierz wyklęty jako postać godna pamięci nie budzi wątpliwości.
Poświęćmy tej postaci choć trochę uwagi. Urodzony pod Radomskiem, kształcił się w Częstochowie na nauczyciela. Potem odbył służbę wojskową i uzyskał stopień porucznika. Przed wybuchem wojny pracował jako nauczyciel szkoły w Borze Zajacińskim. Uczył języka polskiego. Gdy Niemcy i Sowieci napadli na Polskę, Stanisław Sojczyński walczył w kampanii wrześniowej na froncie wschodnim, na Lubelszczyźnie. Po klęsce oddziału próbował jeszcze przedostać się do broniącej się Warszawy. Później włączył się w działania polskiego ruchu oporu. Działał w Armii Krajowej, będąc szefem dywersji antyniemieckiej w Obwodzie Radomsko AK. Przeprowadził m.in. akcję uwolnienia więźniów z niemieckiego więzienia w Radomsku i udany zamach na miejscowego szefa Gestapo. Za zasługi został odznaczony krzyżem Virtuti Militari. Jego oddział partyzancki pozostał aktywny także w ostatnich latach wojny pod okupacją niemiecką. Bohaterstwo w szeregach AK było, niestety, śmiertelną wadą z punktu widzenia wchodzących do Polski i niosących własne porządki Sowietów. Stanisław Sojczyński od początku był poszukiwany przez sowiecki aparat bezpieczeństwa. Nie mógł więc – jak wielu żołnierzy wyklętych – w tej Polsce wyzwolonej na sposób sowiecki wrócić do normalnego życia i doczekać się uznania dla zasług w walce z Niemcami. Musiał pozostać w podziemiu. Zresztą dla patriotów o przedwojennym rodowodzie było jasne, co dzieje się w Polsce i czym jest zastępowana niemiecka okupacja.
Dziś wielu z nas może postąpiłoby tak samo. Warszyc zebrał więc na nowo swoich partyzantów i utworzył Konspiracyjne Wojsko Polskie. Organizacja m.in. dokumentowała przestępstwa dokonywane w Polsce przez Sowietów i ustanowione przez nich nowe władze polskie. Sojczyński, co warte podkreślenia, stosował zasadę, by osoby zaangażowane w działania prosowieckie najpierw upominać – choć na innych terenach inni dowódcy podziemia niepodległościowego stosowali często od razu te ostateczne, drastyczne metody walki z wprowadzającymi „władzę ludową” w miejsce polskiej. Ci stojący twardo za powojennym terrorem spotykali się ze sprawiedliwością. Z rąk KWP zginął kierownik śledczych bezpieki w Radomsku. KWP przeprowadziła też udaną akcję uwolnienia więzionych przez bezpiekę Polaków. Nowi władcy Polski z ramienia Sowietów poszukiwali więc Warszyca intensywnie. W końcu w połowie 1946 roku aresztowano go w Częstochowie. Ten bojownik o prawdziwie wolną Polskę, bohater walk z Niemcami, został w nowej Polsce skazany na śmierć i 19 lutego 1947 stracony w Łodzi. Do dziś nie wiadomo, gdzie go pochowano. 1 marca pod tablicą upamiętniającą Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca” w Borze Zajacińskim kwiaty złożyła delegacja powiatu na czele ze starostą Henrykiem Kiepurą. Ten sam ważny gest wykonały tu również władze gminy Przystajń, reprezentowane m.in. przez wójta Henryka Macha i władze gminy Miedźno. (jar)



Facebook
YouTube
RSS