ROLNICTWO. Stopniał śnieg, nieco się ociepliło – i od razu tu i ówdzie płoną trawy. Za takie podpalenia można „dostać po łapach”. A jeśli przypadkiem dojdzie do dużych strat lub tragedii, to do kar dojdzie też kwestia sumienia. Bo trzeba założyć, że ma je każdy, kto nierozważnie podkłada ogień
Kłobuck, Biała, Florianów i inne miejscowości. Tu już były w tym roku płonące trawy i nieużytki. Musiała już interweniować straż. Nie tylko trzeba było zażegnać powstałe z czyjegoś braku rozsądku niebezpieczeństwo. Trzeba było też wlać paliwo do strażackich wozów, użyć sprzętu, ponieść koszty. To my wszyscy te koszty ponosimy w ostatecznym rachunku. Za tę garstkę niemyślących podpalaczy. To jest jakieś głupie przyzwyczajenie z czasów może już nie jaskiniowych, ale wcale niewiele późniejszych. Może tysiąc lat temu prymitywni jeszcze mieszkańcy polskich puszcz nie znali innej metody przygotowania terenu pod gospodarowanie niż jego wypalenie. Jak do dziś pozostało w ludziach to przekonanie, że to dobry sposób i że pomaga pożądanym roślinom we wzroście? Badania pokazują zupełnie co innego. Że to wypalanie szkodzi. Nawet z dopłatami rolniczymi może być problem, bo przy nich trzeba już tę gospodarkę prowadzić choć w miarę nowocześnie, a nie jak przed chrztem Polski.
No ale wiadomo: przyzwyczajenie bywa silniejsze niż argumenty rozumowe. Pozostaje więc, na opornych, tylko argument przymusu. I kara dla niepokornych. Tu sprawa jest jasna.
Wypalanie traw jest karalne. Zgodnie z ustawą, kto wypala łąki, pastwiska, nieużytki, rowy, pasy przydrożne, szlaki kolejowe, trzcinowiska lub szuwary, podlega karze aresztu albo grzywny. Rozniecania ognia zabrania się szczególnie w lasach oraz na terenach śródleśnych, jak również w odległości do 100 m od granicy lasu. Przez to rozniecanie ognia rozumie się też wypalanie wierzchniej warstwy gleby i pozostałości roślinnych. Za wykroczenia tego typu grożą surowe sankcje, w tym kara aresztu, nagany lub grzywny do 5000 złotych. Takiego wydatku nie usprawiedliwi żadna rzekoma korzyść (fikcyjna, bo jej nie ma wcale) z wypalania traw. Ale jeszcze bardziej zdecydowane konsekwencje wiążą się z sytuacją, gdy nierozsądne podpalenie sprowadzi większe zagrożenie. Kodeks karny głosi, że kto sprowadza zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać pożaru, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat dziesięciu.
Bez sensu podpalić trawę, wywołać pożar, w którym ktoś straci dobytek, a może i ucierpi na zdrowiu, a potem iść za to na parę lat do paki… No „świetny” pomysł. Można potem latami w celi powtarzać sobie, że „opłacało się”, bo sucha trawa na miedzy nie przykrywała nowej, zielonej… (jar)


Facebook
YouTube
RSS