KONTROWERSJE. Czas epidemii – więc wiadomo, wiele aktywności odbywa się przez internet. Trochę jednak wstyd, gdy reprezentujący nas w powiecie radni nie kontrolują tego, co robią podczas publicznej transmisji sesji rady powiatu. Kilka razy niemające nic wspólnego z obradami rozmowy „zza kadru” zakłócały te obrady
To trochę wstyd, bo jednak obrady powiatowego samorządu to poważna sprawa o znaczeniu publicznym. Wypadałoby, aby radni skupiali się wówczas tylko na tym, o czym się na sesji mówi lub dyskutuje. Gdy podczas tradycyjnych obrad zaglądają w telefony – nie rzuca się to aż tak w oczy. Choć, trzeba przyznać, też nie jest w porządku. Zresztą w naszej redakcyjnej bazie znaleźlibyśmy sporo takich wstydliwych zdjęć wielu samorządowców.
Gorzej, gdy to nieprofesjonalne zachowanie odbywa się podczas transmisji sesji, w której radni uczestniczą zdalnie. I gdy obrady zakłóca jakaś nagła rozmowa kogoś z uczestników sesji, jakiś głośny telefon i nawet prywatna rozmowa, która zagłusza to, co w tym czasie mówi ktoś z zarządu powiatu. To trochę wstyd nie tylko dlatego, że demonstruje brak pełnego skupienia niektórych radnych na obradach. W końcu diety biorą za czas, w którym są oderwani od innych zajęć. Dlaczego więc tych innych zajęć nie potrafią odłożyć?
Telefon wyłącza się w kościele, w kinie, więc czemu nie podczas sesji? A jeśli się już nie wyłączy, to wypadałoby mieć świadomość, że to, co się do tego telefonu mówi, słyszą wszyscy – bo przecież trwa transmisja z sesji. Może by wypadało choć wyciszyć mikrofon? W ostateczności odejść dalej od niego, skoro już jakaś sprawa jest tak ważna, że zajmuje radnego nawet w czasie, za który ma z naszych podatków niemałą dietę, by inne sprawy bez straty dla siebie móc odłożyć. By skupił się na reprezentowaniu nas, swoich wyborców. Celowo nie podajemy nazwisk. Tym razem jeszcze nie. Piętnujemy zachowanie, a nie konkretne osoby. No ale to jednak wstyd, że do takich żenujących sytuacji w ogóle dochodzi. Radni powiatowi do liderów pracowitości samorządowej in gremio nie należą. W końcu sesje powiatowe nie trwają długo – dwie godziny lub nawet nie. I z głowy. To wszystko rzadziej niż raz w miesiącu. Do tego czasem jakaś komisja. I dieta jest…
Czy to nie jest lekceważenie wyborców? Czy wyborcy mają się domagać przeprosin? (jar)


Facebook
YouTube
RSS