NASZE INTERWENCJE. Mieszkaniec gminy Wręczyca zadzwonił do nas ze skargą. Chodzi o drogi. W jego ocenie szybciej buduje się te, przy których mieszka ktoś ważny. A inne – muszą czekać. Co wójt gminy odpowiada na taką opinię?
Wręczyca to spora gmina, w której dróg, jakie wymagają różnych napraw, jest sporo. Oczekiwań mieszkańców – proporcjonalnie równie dużo. Także w Kalei, skąd odebraliśmy telefon.Także w Kalei, skąd odebraliśmy telefon.
Naprawy ważniejsze i mniej ważne?
Mieszkaniec opisuje problem, nie kryjąc niezadowolenia.
– Jest tyle dziur w różnych drogach, często w tych bocznych, gdzie ich tak nie widać. Ale tam też ktoś mieszka i na remont nie może się doczekać. Tymczasem gdy niedawno był do dyspozycji frez asfaltowy, którym można poprawić drogi, to dali go w Kalei na ulicę Dworską. Bo tam ważne osobistości są zainteresowane. A co z innymi ulicami? – pyta nasz czytelnik. Prosimy naszego rozmówcę o konkrety i dostajemy przykład.
– Jest w Kalei ulica Brzozowa. Też trzeba by się nią zająć. Ludzie mieszkają tu znacznie dłużej niż na Dworskiej. Ale widocznie są mniej ważni. Ludzie proszą i nic z tego nie wynika – przekonuje mężczyzna. Nasz czytelnik zwrócił też uwagę, że podczas sesji zdarza się, że gmina przekazuje środki na rzecz powiatu. – To na nasze, gminne sprawy nie ma, a oni przekazują jeszcze dla powiatu? – pyta.
Ta ostatnia uwaga ma akurat łatwe wyjaśnienie. Większość gmin w jakimś zakresie współpracuje z powiatem i dorzuca się do różnych przedsięwzięć, które realizuje powiat. Bo i mieszkańcy gminy mają z tego korzystać. Można tę praktykę oceniać różnie – niemniej od lat jest ona u nas w zasadzie normą. A znane są też nabory wniosków o dofinansowania, które wręcz promowały takie składanie się samorządów.
Natomiast o to, czy są drogi z ważniejszymi i mniej ważnymi mieszkańcami – i czy to decyduje o kolejności napraw – pytamy samego wójta.
Wójt stanowczo dementuje
– U nas w gminie co trochę pojawia się ten argument, że robi się coś w danym miejscu ze względu na to, że mieszka tam ktoś ważny. Niedawno takie uwagi słyszałem co do ulicy Kowalskiej. To oczywiście nie ma związku z rzeczywistością – mówi Tomasz Osiński. – Właściwie to trudno już takie informacje bez końca komentować i dementować – dodaje.
To możliwe, że mieszkańcy chętnie sięgają o podobny argument. Możliwe też, że coś kiedyś dało im ku temu sposobność – i dlatego korzystają z tego teraz przy każdej okazji. Swoją drogą mamy coś takiego w naszym społeczeństwie, że się władzę traktuje podejrzliwie choćby dla zasady. Ale co w takim razie jest z tymi ulicami, o których wspomniał nasz czytelnik? W końcu przykład był konkretny.
– Przede wszystkim to są dwie różne ulice. To znaczy: z różną nawierzchnią. Jedna z szutrem, druga z asfaltem. To z tego wynika różny czas podjęcia prac na tych ulicach – wyjaśnia wójt Osiński.
Krótko mówiąc: na drogi asfaltowe musieli zrobić przetarg i jest to zadanie kompleksowe, to znaczy takie, w ramach którego zajmą się większą liczbą ulic wymagających interwencji i napraw. I to dopiero ruszy. Czyli to procedury wynikające z różnego charakteru nawierzchni dróg spowodowały tę różnicę w czasie. A nie to, kto przy której ulicy mieszka czy ma działkę.
– Podkreślam: nie ma dla nas mieszkańców ważniejszych i mniej ważnych. To bzdura powtarzana przez niektórych jak mantra. Zadania realizujemy po kolei i zgodnie z możliwościami. Wykonujemy to, o czym zdecydowała rada gminy. Bo to grono ma głos decydujący – akcentuje Tomasz Osiński.
Wójt zapewnia, że wyczekiwane remonty wkrótce się odbędą. I nie będzie też tym samym powodów do kolejnych podobnych skarg.
Zakładamy więc, że zapowiedzi doczekają się realizacji. (jar)


Facebook
YouTube
RSS