PROBLEM. Ta dobrze znana mieszkańcom sprawa ma swój urzędowy ciąg dalszy. Choć jeszcze nie jest znany termin i ostateczny wynik
Temat był wielokrotnie poruszany na różnych formach. Przedmiotem konfliktu są stosunki wodne na działkach w rejonie ulic Staszica, Kasztanowej i pobliskich. Sprawa dokonanych zmian i ewentualnego przywracania czy zmieniania stanu obecnego toczy się już w zasadzie od lat. Więcej niż „w terenie” dzieje się w gabinetach urzędów. Sprawa jest bowiem rozstrzygana w ramach przysługujących tu stronom praw.
Podczas ostatniej sesji burmistrz poinformował radnych, że wydana została decyzja nakazująca wykonanie urządzeń zapobiegających szkodom. Stało się to, jak przypomina ratusz, w ramach postępowania dotyczącego naruszenia stosunków wodnych w związku z podwyższeniem terenu i zasypaniem rowu znajdującego się na jednej z nieruchomości. Przy czym wydana decyzja nie przesądza jeszcze, że nastąpi to, co w niej nakazano. Stronie przysługuje jeszcze możliwość odwołania się.
– Chciałabym wierzyć, że będzie to decyzja skuteczna i przyniesie zamierzony efekt. To znaczy, że rów będzie tam odtworzony. Chciałabym, żeby w efekcie tej decyzji mieszkańcy mogli normalnie gospodarować na tym terenie. Tak, jak jest on do tego przeznaczony – mówiła podczas sesji Ewelina Kotkowska.
Radna dodała, że woda przez całą zimę stała w tym miejscu nieustannie. Mimo tego, że była to stosunkowo sucha zima. Spore rozlewisko, według obserwacji radnej, zanikło dopiero w marcu.
– Przewidujemy, że strona odwoła się od tej decyzji. Przekażemy to więc do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Niemniej należy pamiętać, że ten rów jest tam niezbędny nie tylko do odwodnienia działek leżących przy ulicy Staszica czy Kasztanowej i Jesionowej. Ten rów był niezbędny też do odprowadzania wód opadowych z drogi wojewódzkiej – powiedziała podczas obrad Anna Grabowska-Graj z kłobuckiego magistratu. – Zobaczymy, jak się te sprawy dalej potoczą – dodała.
Jeśli wspomniana decyzja stałaby się prawomocna, pozostanie rok na wykonanie rowu, włącznie z uzyskaniem wymaganych w tej sprawie pozwoleń.
– Miejmy nadzieję, że coś w tym czasie się zadzieje – dopowiedziała urzędniczka. (jar)


Facebook
YouTube
RSS