Poruszamy co pewien czas temat problemów w ochronie zdrowia w powiecie. Były one dyskutowane też podczas sesji miejskiej w Kłobucku, w obecności przedstawicieli powiatu. Niektóre „bolączki”, które zgłaszają pacjenci, okazują się w zasadzie nie do rozwiązania
Niedawno była mowa o ostrym kryzysie finansowym w ochronie zdrowia w związku ze zmianą zasad wynagradzania lekarzy. Jak potem pisaliśmy, wprowadzone potem modyfikacje nieco go zażegnały. Jednak szereg problemów dotyczących służby zdrowia pozostało. Mimo tego władze powiatu nie są skłonne pogodzić się z opiniami, że jest u nas gorzej niż gdzie indziej.
To w końcu jest źle czy dobrze?
Również podczas sesji kłobuckiej rady miejskiej dyskutowano o sytuacji w służbie zdrowia. Radny Tadeusz Koch odniósł się do naszego artykułu jeszcze z 2016 roku, zarysowujący temat trudnej sytuacji i audytu, który wskazał już wówczas różne problemy. Mówił też o rankingach szpitali, w których placówkę porównywalną do kłobuckiej, w Sławnie, zauważył, że na podobną liczbę łóżek tam zatrudniono o połowę mniej lekarzy – i ciekawi go, dlaczego u nas wygląda to inaczej. W naszym artykule sprzed kilku lat poruszana była też kwestia struktury szpitala i wynikającej z tego jego oferty dla pacjentów. Radny Koch pytał, czy nie należało – czy nie można było zrobić czegoś wcześniej, by sytuacja dziś była lepsza.
Henryk Kiepura uważa też, że przywoływanie raportów sprzed kilku lat jest bezcelowe. Zasugerował zamiast tego radnemu zapoznanie się z bieżącą dokumentacją dotyczącą szpitala.
– Problemy z kadrą lekarską są ogólnokrajowe. Zachęcam natomiast do zapoznania się z inwestycjami, jak izba przyjęć czy zakład fizjoterapii. Dosłownie ostatnio kupiliśmy tam sprzęt za kilkaset tysięcy, tylko kontrakt NFZ zakończył się jeszcze przed końcem roku – odnosił się starosta.
Kiepura uważa, że zachowanie struktury służby zdrowia, jaką mamy w powiecie, okazało się nie problemem, a czymś wręcz zbawiennym. Pozostały dwa szpitale, liczne przychodnie, jest 5 gabinetów fizjoterapii – to przekłada się na dostępność usług medycznych dla mieszkańców. I to funkcjonuje, jak powiedział urzędnik, właśnie dzięki zachowaniu struktury sprzed lat. ZOZ Kłobuck nie posiada żadnych długów mimo trudności spowodowanych finansowaniem podwyżek (o czym pisaliśmy kilkukrotnie).
Co do wspomnianej liczby zatrudnionych, w Krzepicach jest ich 4, a Kłobucku jest ich 10, w tym 3 lekarki są na macierzyńskim i 4 rezydentów. Jest to, w ocenie dyrekcji, liczba niezbędna w tych placówkach.
Rozwój usług jest potrzebny, ale – w praktyce brak szans
Poszerzenie oferty szpitali miało nastąpić przez otwarcie geriatrii w Krzepicach. Starosta powiedział, że mimo przygotowania wszystkiego do jego uruchomienia, nie doszło do podpisania umowy o finansowanie z NFZ – i oddział nie mógł po prostu powstać. Czyli przyczyna leży, według tej oceny, zupełnie poza powiatem.
Sama dyrektor ZOZ uważa, że w latach, gdy kieruje placówką, wykonano sporą liczbę prac w kierunku rozwoju oferty szpitala. Wydano miliony złotych na wspomnianą fizjoterapię – a dziś miesięczny kontrakt z NFZ pozwala na przyjęcie tylko 140 pacjentów. Zainteresowanych byłoby znacznie więcej. Pieniędzy przychodzi znacznie mniej niż potrzeba. Więc i tu problem leży poza powiatem – w zakresie finansowania służby zdrowia.
Byłaby możliwość rozwijania oferty, ale problemem pozostanie brak finansowania z NFZ. Udało się to w zasadzie jedynie w zakresie gastroskopii i kolonoskopii. Sam fakt istnienia potrzeby rozwoju oferty to za mało. Kilkanaście lat nie ma zasadniczych zmian w zakresie kontraktów z NFZ, które pozwoliłyby na rozwój oferty w sposób taki, jaki by chciano to zrobić w Kłobucku.
Zdaniem dyrekcji ZOZ w naszym województwie kłopotem dla takiej prowincji jest też to, że mamy duże ośrodki w aglomeracji śląskiej i możliwość uzyskania środków z NFZ na świadczenia jest u nas mniejsza niż w województwach, gdzie nie ma takiej specyficznej struktury demograficznej – z grupą dużych miast i prowincją w innej części województwa.
Brak specjalistów – problem nie do rozwiązania
Niedostatkiem jest też ograniczony dostęp do specjalistów na NFZ. Przykładem przywołanym przez jednego z radnych może być urolog, który według informacji radnego w Kłobucku dostępny jest tylko w ramach wizyt prywatnych.
– Niestety nie odpowiadamy nie za całą opiekę w powiecie, a tylko za podstawową opiekę zdrowotną, leczenie szpitalne i pogotowie. Jeśli chodzi o opiekę specjalistyczną, to 16 lat temu jako pierwsza w ZOZ została sprywatyzowana i przekazana pod firmy niepubliczne, które mają umowy z NFZ. Dlaczego nie ma dostępu do świadczeń? Jest to związane z niską wyceną świadczeń przez NFZ. Lekarze za takie środki nie chcą świadczyć usług – wyjaśniła w odpowiedzi kierująca ZOZ Joanna Maruszczyk.
Bywa, że nawet jeśli są konkursy na świadczenia NFZ, to u nas okazuje się za mało lekarzy, którzy by do poradni w Kłobucku przyjeżdżali na określoną liczbę godzin. Ponosimy więc poniekąd koszty tego, że jesteśmy prowincją, a w służbie zdrowia takie miejsca najbardziej odczuwają brak kadr. Młodzi lekarze dziś w ogóle nie piszą się na pracę w NFZ. Od razu szukają pracy w komercyjnej służbie zdrowia. System, okazuje się, coraz gorzej przystaje do realiów i „tupaniem” z niezadowolenia, a bez zmian na szczeblu krajowym niczego raczej nie zmienimy.
Mit pierwszeństwa obcokrajowców
Radny Aleksander Tokarz zadał też pytanie, czy przebywający u nas Ukraińcy są przyjmowani przez służbę zdrowia poza kolejnością. Ta kwestia ma budzić zainteresowanie ludzi – i negatywny stosunek.
W odpowiedzi dyrektor Maruszczyk stwierdziła kategorycznie, że nie ma żadnego przyjmowania do lekarza obywateli Ukrainy poza kolejnością. Takie sytuacje zdarzały się jedynie w pierwszych dniach po wybuchu wojny, w okolicznościach naprawdę wyjątkowych. Ale nie stało się to w żaden sposób normą. ZOZ wręcz odmawiał hurtowego badania przyjezdnych, czego czasem oczekiwały gminy.
Warto zaznaczyć, że różne takie mity, które nijak mają się do rzeczywistości, są czasem rozsiewane przez różne osoby z niewiadomych pobudek. I z pewnością budzą nieuzasadnione emocje, bo opierają się na nieprawdzie. Ktoś widać widzi swój interes w robieniu społecznego fermentu i nastawianiu ludzi przeciw uchodźcom zupełnie bez powodu. Można by sądzić, że takie działanie jest robieniem czegoś w interesie Rosji. U nas jednak trudno podejrzewać kogoś o działanie celowe i świadome w tym kierunku. Natomiast w społeczeństwie nie brakuje tak zwanych „pożytecznych idiotów”, którzy bezmyślnie pomagają jawnie wrogim nam siłom i szkodzą ofiarą wyrządzanego przez nie zła.
Lekarze się spóźniają?
Podczas sesji podniesiono też kwestię punktualności lekarzy. Radny zauważył, że pacjenci czekają, a pan doktor jeszcze ma czas dokończyć poranną kawę. Dyrektor Maruszczyk skomentowała to pośrednio, wyjaśniając nieco, jakie są realia w podstawowej opiece zdrowotnej. Otóż w ośrodkach pracują lekarze, którzy z reguły są już w wieku emerytalnym lub bliskim niemu. Poza tym nie pracują na etacie, a poprzez działalność gospodarczą, więc nie obowiązuje ich kodeks pracy jak zwykłego pracownika. Nie da się takiego lekarza zdyscyplinować jak pracownika. Rozliczenia następują za wykonaną pracę. Innymi słowy – to wszystko też konsekwencja tego, do jakiego stanu organizacyjnego doprowadzono służbę zdrowia w Polsce. Na dyscyplinowanie po prostu nie ma szans.
– Dla nas takie „przypilnowanie” lekarza w pracy będzie oznaczać, ze już na drugi dzień nie będzie on w ogóle u nas pracować. Trzeba się liczyć z tym, że skorzystają z innej propozycji pracy. Taka jest sytuacja – powiedział dyrektor.
Pacjenci z reguły nie zdają sobie z tego sprawy. A realia są takie, że muszą się pogodzić z tym, co mają – lub zmierzyć z brakiem lekarza w ogóle. Postawa roszczeniowa nic nie da. Po prostu w efekcie przyjdzie sobie potem szukać lekarza gdzieś dalej. Albo korzystać z wizyt odpłatnych. Powtarzamy się, ale trudno nie skonstatować, że stan służby zdrowia jest ściśle powiązany z tym, do czego doprowadzono różnymi działaniami na szczeblu centralnym przez wszystkie chyba lata w ostatnich dekadach. Dziś doszło do tego, że lekarz może w takim ZOZ zarobić miesięcznie tyle, ile jego statystyczny pacjent zarabia rocznie. Choć nie dotyczy to każdego lekarza. Mimo tego nie ma tu miejsca na roszczenia i wymagania, które często zgłaszają pacjenci. Tak po prostu wygląda służba zdrowia w Polsce. Pretensje najlepiej wyrazić przy urnie wyborczej. Problem tylko z tym, że chyba nikt nie oferuje sensownego rozwiązania problemu. (jar)



Facebook
YouTube
RSS