Żarty się skończyły. Za wrzucanie do pieca tego, co nie jest dopuszczone jako paliwo, winowajcy poniosą konsekwencje. Dowodzi tego świeży przykład z Kłobucka. U jednego z mieszkańców zbadano próbkę popiołu – i wynik wyszedł niekorzystny dla niego. Teraz musi spodziewać się kary
Już od dawna się o tym mówi. Zresztą trudno się dziwić. Mamy u nas ciągle generalny problem ze smogiem. W sezonie grzewczym trudno oddychać. Gdy więc dochodzi do sytuacji, że ktoś wrzuca do pieca nie tylko gorszej jakości węgiel, ale też jakieś odpady – czasem po prostu śmieci – to wszyscy mieszkający w pobliżu to czują. A gdy czują, to są wściekli. Bo dobrze wiadomo, że to chodzi nie tylko o to, że śmierdzi, ale że te spaliny mogą być piekielnie szkodliwe. Tego typu problemy podnoszono publicznie niejednokrotnie. Tematy te przewijały się przez obrady większości samorządów w gminach. Także w Kłobucku były dyskusje, co z tym zrobić. Było też od dawna wiadomo, że bezkarność się kończy.
Pisaliśmy na naszych łamach kilka razy, że zapowiada się prowadzenie kontroli w sytuacjach, gdy jest podejrzenie, że ktoś pali w piecu czymś, co do paleniska w żadnym wypadku trafić nie powinno. Są metody, by ustalić, co konkretnie zostało spalone. Choć długo wydawało się, że możliwości kontroli są tylko iluzoryczne, to świeży przykład z Kłobucka pokazuje dobitnie, że jest inaczej. I za spalanie tego, czego się spalać nie powinno, można mieć problemy. Niech więc wszyscy, którzy do pieca wrzucają co innego niż węgiel czy inne dozwolone paliwo wiedzą, że może ich czekać kara. Spalanie śmieci nie przejdzie. Spalanie czegokolwiek, co się do palenia w piecu nie nadaje, też jest karane.
Sąsiedzi nie wytrzymali
Na ostatniej sesji rady miejskiej burmistrz Jerzy Zakrzewski poinformował o działaniach związanych z przeprowadzoną wcześniej kontrolą substancji spalanych na terenie jednej z nieruchomości w mieście. Kontrolę tę przeprowadzono w nieruchomości przy ulicy Małej na koniec czerwca. Chodziło o ustalenie, jakiego rodzaju substancje były spalane w celach grzewczych na teTrenie tej nieruchomości. Wchodzi tu w grę przestrzeganie przepisów prawa określonych w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, a także w ustawie o odpadach. Warto wspomnieć również o antysmogowej uchwale sejmiku, wyznaczającej ramy walki z tym negatywnym zjawiskiem.
Miejsce kontroli nie było przypadkowe. Do ratusza trafiały najpierw liczne zgłoszenia od mieszkańców sąsiednich nieruchomości. Alarmował również zajmujący się tym terenem dzielnicowy z kłobuckiej komendy policji. Innymi słowy: nikt nie poszedł z kontrolą na chybił trafił. Zabrano się za nią dlatego, że było dość sygnałów, że dzieje się źle. Potrzeba zareagowania była oczywista.
Kontrola nie pozostawiła wątpliwości
Podczas kontroli pobrano próbkę popiołu z paleniska. Przesłano ją następnie do Centralnego Laboratorium Pomiarowo-Badawczego w Jastrzębiu-Zdroju. Chodziło tu o uzyskanie miarodajnej ekspertyzy laboratoryjnej – i ustalenie w ten sposób, co tak właściwie było spalane na terenie kontrolowanej nieruchomości.
Wyniki wyszły… można chyba powiedzieć, że takie, jakich się spodziewano, podejmując tę kontrolę. Z przygotowanej przez laboratorium ekspertyzy wynika jednoznacznie, że popiół zawiera ślady substancji, które zostały spalone, a które w żadnym wypadku nie powinny były służyć jako opał. Czyli po prostu na terenie nieruchomości spalane były niedozwolone substancje. Sąsiedzi skarżyli się więc nie bezpodstawnie. Ich obserwacje i podejrzenia okazały się trafne.
Będzie kara
Podczas sesji burmistrz poinformował, że po uzyskaniu takich wyników badań popiołu sprawę skierowano do Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku. Na pytanie, co dalej ma się stać w tej sprawie, odpowiedział jednoznacznie.
– Wystąpiliśmy do policji, aby policja nałożyła w tej sprawie karę. Jej kwota będzie zależna od tego, jak ten czyn zostanie potraktowany. Grozi za to kara finansowa w wysokości od 500 do 5000 złotych – powiedział Jerzy Zakrzewski.
Łatwo się zorientować, że kilka tysięcy kary wyjdzie drożej niż kupić normalny opał lub legalnie pozbyć się śmieci. Do kogo nie trafia się jednak argumentami, być może powinien być przekonany poprzez kieszeń. Ta sprawa z Kłobucka to też przestroga do wszystkich „kombinatorów”: palić byle czym nie można. Dziś może, w te upalne jeszcze dni wrześniowe, nie myślimy o zimowym smogu. Ale sezon grzewczy nadejdzie już niedługo. A wówczas… No cóż, dobrze wiedzieć, że problem smrodu z cudzego komina warto zgłaszać. Są sposoby, by uporczywego truciciela pociągnąć do odpowiedzialności. I Kłobuck pokazał, że nie jest to tylko teoria. (jar)


Facebook
YouTube
RSS